W piątek (21 sierpnia) wieczorem Fitch ma opublikować wyniki kolejnego przeglądu wiarygodności kredytowej Polski. Rok temu agencja jako pierwsza z trzech największych instytucji ratingowych zmieniła perspektywę Polski ze stabilnej na negatywną. Dwa tygodnie później podobny krok wykonał Moody's - przypomina money.pl.
Fitch sprawdzi Polskę. Dług rośnie, ale rating na razie się broni
Sama ocena Fitcha pozostaje na poziomie A-, na którym znajduje się od 2007 roku. To siódmy stopień w 21-stopniowej skali ocen dla emitentów obligacji, którzy nie są niewypłacalni. Moody's ocenia Polskę nieco wyżej - na poziomie A2.
Powód do niepokoju daje jednak sytuacja budżetowa. Po pierwszych siedmiu miesiącach tego roku deficyt budżetu państwa sięgnął 141 mld zł. W ujęciu rok do roku był wprawdzie niemal o 10 proc. niższy, ale przede wszystkim dlatego, że Ministerstwo Finansów nie musiało spłacać pożyczek zaciągniętych przez BGK i PFR podczas pandemii. Bez tego czynnika deficyt byłby o ponad 30 mld zł wyższy.
Ekonomiści spodziewają się, że w całym 2026 roku deficyt sektora finansów publicznych wyniesie około 6,7-6,9 proc. PKB. Dla porównania, w 2025 roku było to 7,3 proc. PKB. Prognoza Citi Handlowego zakłada wynik na poziomie 6,7 proc. PKB, podczas gdy w lutym Fitch oczekiwał 6,5 proc. w 2026 roku i 6,2 proc. w kolejnym.
Dodatkowym problemem są zmiany podatkowe planowane przez rząd, które dla budżetu oznaczają ubytek dochodów. Analitycy Citi Handlowego i Erste Banku szacują, że w 2027 roku wpływy z PIT będą z tego powodu niższe o około 8-10 mld zł względem scenariusza bez zmian.
ZOBACZ TAKŻE: Rząd szykuje kolejne zmiany w CIT. Firmy ostrzegają
Minister finansów Andrzej Domański chce zrekompensować tę kwotę m.in. podwyżką CIT z 19 do 22 proc. dla podatkowych grup kapitałowych i firm z przychodami przekraczającymi 50 mln euro rocznie. Plan obejmuje także zwiększenie daniny solidarnościowej z 4 do 5 proc. oraz obniżenie limitu ryczałtu z 2 mln do 250 tys. euro. Według resortu cały pakiet ma być neutralny dla budżetu.
Wybory mogą dać rządowi czas. Polska ma też mocne strony
Problem w tym, że realizacja planów podatkowych może napotkać przeszkody polityczne. Prezydent Karol Nawrocki sprzeciwiał się dotychczas podwyżkom podatków, z wyjątkiem podwyżki CIT dla banków. Jednocześnie proponował obniżki, w tym podniesienie do 140 tys. zł progu dochodowego dla 12-proc. PIT. Nie można więc wykluczyć prezydenckiego weta wobec części rozwiązań.
Dla agencji ratingowych liczą się przede wszystkim faktyczne działania rządu, a nie same zapowiedzi. Polska od połowy 2024 roku znajduje się w unijnej procedurze nadmiernego deficytu, która wymaga stopniowego zacieśniania polityki fiskalnej. Wcześniej wpływy budżetowe rosły częściowo dzięki zamrożeniu progów podatkowych. Jak wskazywał prof. Andrzej Torój z Rady Fiskalnej, przy rosnących wynagrodzeniach mechanizm ten zwiększał dochody państwa o 0,3-0,4 proc. PKB.
Mimo tych problemów obniżka ratingu przez Fitcha wciąż nie jest najbardziej prawdopodobnym scenariuszem. Jednym z powodów jest przyszłoroczny kalendarz wyborczy. Analitycy agencji już wcześniej wskazywali, że ograniczenia polityczne sprawiają, iż przed wyborami nie oczekują znaczącej korekty polityki fiskalnej.
Polsce pomaga również sytuacja na rynku długu i kondycja samej gospodarki - konkluduje money.pl, dodając, że szybciej na zmianę oceny może zdecydować się Moody's, który zaprezentuje wyniki przeglądu we wrześniu. Nawet tam jednak, według niedawnych szacunków ekonomistów Erste Banku, prawdopodobieństwo obniżki ratingu nie przekracza 50 proc.
Podobnie sytuację Polski oceniają eksperci z mBanku, których zdaniem pół roku to zbyt mało czasu, aby nadeszły zmiany w ratingu. "W piątek nic się nie wydarzy" - zapewniał Interię Biznes główny ekonomista mBanku Marcin Mazurek. "Zwłaszcza gdy wśród proponowanych zmian podatkowych krążą raczej te "małe", tj. podniesienie progu" - mówił, dodając jednak, że każde podejmowane działanie fiskalne może mieć reperkusje w postaci reakcji rynków finansowych i agencji ratingowych.










