W środę (2 września) europejskie kontrakty na gaz ziemny z dostawą w październiku przebiły poziom 75 euro za MWh. Według danych giełdy ICE, są to notowania porównywalne do tych z 2023 roku, gdy kończył się okres rekordowych cen wywołanych rosyjską agresją na Ukrainę i sankcjami nałożonymi na Rosję.
Gaz najdroższy od ponad trzech lat. Europa ściga się o zapasy
Czy czeka nas dalszy wzrost cen w związku ze zbliżającą się zimą? - Tak. Przy niskich zapasach i ograniczonej podaży LNG ceny TTF mogą zimą dalej rosnąć - mówi nam Daniel Kostecki, analityk rynków finansowych z CMC Markets. - Bazowy przedział to około 60-80 EUR/MWh, ale przy chłodnej zimie lub dalszych problemach z dostawami możliwe są wzrosty do 90-120 EUR/MWh. Powtórka ze szczytów z 2022 r. nie jest obecnie scenariuszem bazowym - dodaje.
Niepokojący jest również poziom zapełnienia europejskich magazynów gazu, który zgodnie z najnowszymi danymi wynosi zaledwie około 65 proc., czyli wyraźnie mniej niż średnia z ostatnich pięciu lat.
Analitycy Argus Media zwracają uwagę, że tak niskiego poziomu zapasów o tej porze roku nie obserwowano od okresu poprzedzającego kryzys energetyczny z lat 2021-2022. Europa musi więc intensywnie uzupełniać magazyny przed sezonem grzewczym, a zwiększony popyt na gaz dodatkowo podbija jego cenę.
Michał Stajniak, analityk XTB, zauważa jednak, że obecna sytuacja znacznie różni się od 2021 i 2022 roku, kiedy to Europa była zdecydowanie gorzej zdywersyfikowana niż obecnie.
- Warto podkreślić, że gaz LNG stanowi już nawet 45 proc. podaży gazu w Europie, gdzie głównym dostawcą są Stany Zjednoczone z udziałem na poziomie nawet 60 proc., a drugim udziałowcem pod względem dostaw jest Rosja. Dopiero na trzecim/czwartym poziomie mamy Katar, który stanowił ok. 10 proc. dostaw do Europy. Wobec tego obecnie największym zagrożeniem byłoby zatrzymanie dostaw z Rosji, choć jednocześnie sama UE chce doprowadzić do zakończenia importu gazu LNG z tego kraju - podkreśla ekspert.
Jak dodaje, obecne wypełnienie magazynów w Europie wynosi ok. 65 proc. i najprawdopodobniej na koniec sezonu uzupełnień osiągnie poziom 75 proc., podobnie jak w 2021 roku, ale zdecydowanie niżej niż cel europejski na poziomie 90 proc.
Stajniak prognozuje jednak, że w związku z potencjalnie cieplejszą zimą, istnieje duże prawdopodobieństwo, że w przypadku sięgnięcia cen 80-100 USD za MWh przed szczytem sezonu zimowego, ceny szybko zaczną spadać zgodnie z tym, co pokazuje krzywa terminowa na rynku gazu.
Polska znajduje się w znacznie korzystniejszej sytuacji pod względem fizycznego bezpieczeństwa dostaw. Według danych AGSI krajowe magazyny są zapełnione w 93,9 proc., a zgromadzony surowiec odpowiada około 34,6 TWh. Przy rocznej konsumpcji wynoszącej 241 TWh zapas wystarczyłby jednak na około 14,3 proc. roku, czyli mniej więcej miesiąc i trzy tygodnie.
- Polska jest lepiej przygotowana niż większość państw UE - potwierdza Kostecki. - Krajowe magazyny są wypełnione w ponad 94 proc., a dostawy pochodzą między innymi z LNG, gazociągu Baltic Pipe oraz wydobycia krajowego. Ogranicza to ryzyko niedoboru gazu, ale nie chroni całkowicie przed europejskim wzrostem cen. Polska pozostaje częścią wspólnego rynku, dlatego droższy gaz w Europie może podnosić koszty importu, energii elektrycznej i przyszłych taryf - dodaje.
Wysokie zapasy nie oznaczają przy tym pełnej odporności na wzrost cen. Polska jest częścią europejskiego rynku gazu, dlatego droższy surowiec na kontynencie może przełożyć się również na krajowe ceny.
ZOBACZ TAKŻE: Cena gazu w Europie przebiła kolejną barierę. Tak drogo nie było od 2023 roku
Drogi gaz podbija ceny prądu. Zapłacą też gospodarstwa domowe?
Znaczenie gazu dla rynku energii rośnie wraz z rozwojem odnawialnych źródeł energii. Elektrownie gazowe są bowiem jednymi z najbardziej elastycznych źródeł w systemie. Mogą szybko zwiększać produkcję, gdy spada generacja z wiatru i słońca, a następnie ograniczać ją, gdy OZE dostarczają wystarczająco.
W sierpniu elektrownie gazowe odpowiadały za 10,5 proc. produkcji energii w polskim systemie. We wrześniu ich udział na razie wynosi około 9 proc. Ich znaczenie jest jednak większe niż wskazywałby sam udział w generacji, ponieważ to właśnie elektrownie gazowe często wyznaczają krańcową cenę energii potrzebnej do zbilansowania systemu.
Efekty widać na rynku dnia następnego Towarowej Giełdy Energii. Obecnie za 1 MWh energii elektrycznej płaci się tam około 685 zł. Z kolei kontrakty na energię z dostawą w 2027 roku na początku września osiągnęły 538 zł/MWh. Hurtowe ceny prądu są obecnie najwyższe od 2023 roku.
Wysokie koszty gazu będą problemem nie tylko dla energetyki. Elektrownie gazowe otrzymują również wynagrodzenie za utrzymywanie dostępnych mocy w ramach rynku mocy. W 2026 roku mechanizm ten będzie kosztował 9,9 mld zł, a w 2027 roku wydatki mają pozostać na podobnym poziomie. Dla porównania, w 2025 roku było to 6,4 mld zł.
Drogi gaz może uderzyć także bezpośrednio w gospodarstwa domowe. Według danych GUS za 2025 rok z tego paliwa korzysta około 7-8 mln polskich gospodarstw, czyli blisko połowa wszystkich gospodarstw w kraju. Jednak, jak zauważa Kostecki, w Polsce gospodarstwa domowe są objęte systemem taryfowania zatwierdzanym przez Urząd Regulacji Energetyki (URE), więc do końca 2026 r. nie powinny odczuć bezpośredniej podwyżki ceny gazu, a rachunki mogą wzrosnąć jedynie z powodu większego zużycia podczas chłodniejszej zimy. Inaczej wygląda sytuacja w przypadku dużych przedsiębiorców, na co zwraca uwagę Stajniak. - Muszą korzystać ze stawek rynkowych, co może w ostateczności wpłynąć na podwyższenie inflacji, nie tylko w Polsce, ale również w całej Europie - mówi.
Zdaniem ekspertów, jeżeli wzrost cen utrzyma się do sezonu grzewczego może dojść również do wzrostu hurtowych ceny energii elektrycznej, zwłaszcza w godzinach niskiej produkcji z wiatru i słońca. - Elektrownie gazowe często wyznaczają cenę krańcową na rynku energii elektrycznej. Wzrost cen gazu bezpośrednio przekłada się na wyższe ceny energii na rynku hurtowym (TGE) oraz w całej Europie - mówi Stajniak, podkreślając jednak, że podobnie jak w przypadku gazu, cena dla odbiorców końcowych zależy od skali wsparcia ustawowego i taryf URE, które ograniczają bezpośredni wpływ skoków giełdowych na domowy budżet.
Wojciech Krzyczkowski z PSE tłumaczy jednak, że gaz w elektroenergetyce pozostaje ciągle paliwem o zdecydowanie mniejszym znaczeniu od węgla.
Jak dodaje, jednostki gazowe pełnią rolę regulacyjną, tzn. pracują głównie wtedy, gdy mniej energii wytwarzają farmy wiatrowe. Zdaniem eksperta oznacza to więc, że ostatecznie rosnące ceny gazu nie będą miały większego przełożenia na rachunki odbiorców.
- Tak więc ceny gazu mają ograniczony wpływ na cenę energii elektrycznej, w dodatku zależy on od warunków pogodowych. Jeśli są korzystne dla farm wiatrowych, to gazu na potrzeby KSE zużywa się mniej i mniejszy jest wpływ jego ceny na cenę energii elektrycznej w hurcie. Wietrzność w Polsce najlepsza jest właśnie w okresie zimowym. Można jeszcze zauważyć, że dobiega końca letnia kampania remontowa bloków gazowych w elektrociepłowniach oraz węglowych i wszystkie te źródła będą gotowe na zimę - konkluduje.










