Amerykański politolog polskiego pochodzenia Andrew A. Michta ostro skrytykował organizację obsługi pasażerów po przylocie na Lotnisko Chopina. W opublikowanym w serwisie X wpisie opisał wielominutowe oczekiwanie w autobusie bez klimatyzacji podczas upału i nazwał sytuację "hańbiącą".
Polskie Porty Lotnicze odpowiadają, że port działa obecnie ponad granicą swojej przepustowości, a za transport pasażerów z płyty lotniska odpowiadają przewoźnicy i agenci obsługi naziemnej.
Amerykanin krytykuje obsługę na Okęciu. "Najgorsza ze wszystkich"
Andrew A. Michta opisał swoje doświadczenia po lądowaniu na Lotnisku Chopina w Warszawie. Jak relacjonował, samolot został skierowany na oddalone stanowisko postojowe, gdzie na pasażerów czekały dwa autobusy. Według niego wszyscy wsiedli jednak do pierwszego pojazdu, który nie odjeżdżał, ponieważ kierowca czekał, aż samolot całkowicie się opróżni. Drugi autobus miał przez cały ten czas pozostawać pusty.
Politolog przekazał, że pasażerowie siedzieli w dusznym autobusie z otwartymi drzwiami i wyłączoną klimatyzacją. Jak napisał, obserwował starszą kobietę, która wyglądała, jakby miała za chwilę zemdleć z powodu wysokiej temperatury. Dodał również, że kiedy próbował zwrócić uwagę kierowcy na sytuację, ten miał zignorować jego uwagi i gestem dać do zrozumienia, by się nie wtrącał.
"To już oficjalne: lotnisko Chopina trafia na pierwsze miejsce w rankingu najgorszej obsługi naziemnej spośród wszystkich lotnisk, z których startowałem lub na których lądowałem, zarówno w Europie, jak i w Azji" - napisał Michta we wpisie opublikowanym w serwisie X. Całą sytuację określił jako "hańbiącą".
PPL odpowiada na zarzuty. Wskazuje na rekordowy ruch i obowiązki przewoźników
O komentarz do zarzutów poproszone zostały Polskie Porty Lotnicze, zarządzające Lotniskiem Chopina. Rzecznik prasowy PPL Piotr Rudzki zapewnił, że komfort podróżnych pozostaje dla lotniska bardzo ważny, zaznaczył jednak, że zarządca portu nie odpowiada za wszystkie elementy obsługi pasażerów - pisze money.pl.
Jak wyjaśnił, stanowiska przy rękawach pasażerskich przydzielane są zgodnie z obowiązującymi procedurami oraz dostępnością infrastruktury. Priorytet otrzymują przede wszystkim rejsy z dużą liczbą pasażerów przesiadkowych, którzy mają niewiele czasu na dotarcie do kolejnego samolotu.
- Robimy to celowo i systemowo. Pasażer, który ma zaledwie kilkadziesiąt minut na przesiadkę na kolejny samolot, musi opuścić pokład jak najszybciej, aby zdążyć na rejs w inny zakątek świata. Rozwiązaniem tego problemu jest zaplanowana i realizowana już modernizacja portu, która docelowo zwiększy liczbę dostępnych rękawów i stanowisk postojowych - wyjaśnił Piotr Rudzki.
Rzecznik zwrócił również uwagę, że Lotnisko Chopina funkcjonuje obecnie nie tylko na granicy swojej przepustowości, ale wręcz ją przekracza. Jak poinformował, dzień wcześniej port obsłużył ponad 90 tys. pasażerów, czyli więcej niż wynosiły rekordowe dobowe wyniki osiągane w ubiegłym roku.
- Obsługa tak ogromnego ruchu w Warszawie jest możliwa wyłącznie dzięki potężnemu wysiłkowi naszych służb operacyjnych oraz ich ścisłej współpracy z partnerami: Polską Agencją Żeglugi Powietrznej, agentami obsługi naziemnej oraz samymi przewoźnikami - podkreślił.
Rudzki wyjaśnił również, że w przypadku samolotów kierowanych na oddalone stanowiska postojowe przewóz pasażerów autobusami nie należy do obowiązków zarządcy lotniska. Jak dodał, odpowiada za to agent obsługi naziemnej działający na zlecenie konkretnej linii lotniczej, a liczba podstawianych autobusów wynika z umowy zawartej pomiędzy przewoźnikiem a firmą handlingową.
PPL zapewnia jednocześnie, że nie pozostaje obojętne na podobne sytuacje. W związku z falą upałów już w ubiegłym tygodniu do agentów handlingowych oraz linii lotniczych skierowano rekomendacje dotyczące obsługi podróżnych podczas wysokich temperatur. Obejmowały one m.in. zalecenie przygotowania odpowiednich zapasów wody dla pasażerów.












