Dziennikarz Vaidas Mikaitis opisał na łamach portalu 15min.lt swoje wrażenia z pobytu na samym krańcu Polski, czyli Helu.
Na wstępie swojej relacji Litwin zauważył, że w tym sezonie pogoda nad Morzem Bałtyckim jest kapryśna. W trakcie pobytu na polskim wybrzeżu przeczytał, że po litewskiej stronie zrobiło się ciepło, ale w morzu było o 10 st. C zimniej.
Dziennikarz z Litwy uznał Hel za nieciekawy
W jego opinii pogoda na Helu była znacznie gorsza niż podczas jego ubiegłorocznych wakacji w Nidzie, gdy przez cały czas lało. Urlop w Polsce popsuł mu natomiast silny wiatr, przed którym nie miał się gdzie schować podczas pobytu na plaży. Na wydmy, które mogłyby stanowić schronienie, nie można bowiem wchodzić, bo są pod ochroną. W jego ojczyźnie tego typu ograniczeń nie ma - wskazał dziennikarz.
Hel skojarzył mu się z litewskim nadmorskim kurortem Nida. Mimo podobieństw, a także m.in. "uroku" i "porządku", uznał jednak, że miasteczko "nie dorasta Nidzie do pięt".
"Dlatego moim zdaniem poza tym, że leży na krańcu lądu, gdzie łączą się wody, w Helu nie ma niczego szczególnie wyjątkowego" - cytuje relacje dziennikarza Onet.
Litwin podkreślił, że gdyby nie wiatr, "stanie na końcu świata" mogłoby być romantyczne. Wichurę miał jednak ochotę jak najszybciej stamtąd uciec.
Mikaitis przyznał, że półwysep ma "bogatą historię", która mogłaby zainteresować miłośników "dawnych dziejów", ale on do takich osób nie należy. "Podsumowując, półwysep warto zobaczyć raz, ale więcej już tam nie pojadę. Bo właściwie po co?" - stwierdził.
Litwini narzekają na tłumy w Sopocie i Zakopanem
Nie tylko Hel doczekał się gorzkiej recenzji ze strony naszych sąsiadów. Niedawno opisywaliśmy relację Litwinki o imieniu Sonata, którą rozczarował Sopot. "Wszyscy chwalą Sopot, ale mnie wydał się zwykłym nadmorskim miasteczkiem. No cóż, molo jest piękne, ale płatne i jest tam mnóstwo ludzi. Nie pojechałbym tam ponownie" - mówiła stacji TV3.
Z kolei w zeszłym roku litewski nadawca publiczny LRT zamieścił relację swojego współpracownika, który odwiedził Zakopane w długi weekend sierpniowy. Dziennikarz narzekał na tłumy w Tatrach. "Z powodu dużej liczby przyjezdnych na szlakach tworzyły się kolejki, przez co ciężko było o komfort podczas obcowania z przyrodą" - opisywał Laurynas Vaičiūnas.











