Od 550 do nawet 900 zł za osobę. Tyle w 2026 roku kosztuje "talerzyk"
Studniówka, która w założeniu miała być szkolnym balem, symbolizującym zbliżającą się maturę, staje się dużym przedsięwzięciem logistycznym i finansowym. W 2026 r. maturzyści i ich rodzice mierzą się z rekordowymi kosztami - zarówno samego "talerzyka", jak i całej otoczki związanej z wydarzeniem - pisze radiozet.pl.
W zależności od miasta, szkoły i indywidualnych wyborów, udział w studniówce może kosztować od kilkuset do nawet kilku tysięcy złotych. Choć oficjalna opłata za studniówkę najczęściej mieści się w przedziale 550-750 zł za ucznia, dodatkowe koszty szybko podnoszą końcową kwotę
"Gdyby zebrać wszystkie wydatki, to koszt studniówki może wynieść nawet 4 tys. zł" - wylicza Andżelika, maturzystka z Radomia, której bal odbędzie się w połowie stycznia.
Jak pisze "Gazeta Krakowska" w większych miastach, takich jak Kraków, ceny studniówkowych "talerzyków" w 2026 r. sięgają nawet 750-900 zł za osobę. W wielu szkołach dodatkowo trzeba zapłacić kilkaset złotych za osobę towarzyszącą, szczególnie jeśli ta jest spoza placówki. Jak tłumaczą rodzice i organizatorzy, na ostateczną cenę wpływa m.in. termin, prestiż lokalu oraz liczba uczestników.
"Talerzyk" to dopiero początek. Realne koszty to nawet kilka tysięcy złotych
Jednak sam udział w balu to dopiero początek wydatków. Szczególnie dotkliwie odczuwają to maturzystki dla których przygotowania oznaczają konieczność skompletowania stylizacji, wykonania profesjonalnego makijażu oraz fryzury.
"Koszt sukienki to minimum 400 zł, bo przeważają w większości długie, balowe" - mówi Andżelika. "Do tego makijaż 300 zł, fryzjer 300 zł, paznokcie 150 zł i wszystkie dodatki do kreacji (…) - za to może wyjść nawet 1 tys. zł" - dodaje maturzystka, cytowana przez radiozet.pl.
Dlatego wielu maturzystów szuka oszczędności - kupuje stroje online, wykorzystuje ubrania z poprzednich lat lub umawia się "po znajomości". "Większość dziewczyn ode mnie z klasy też raczej stawia na samodzielne makijaże i fryzury" - opowiada Hania z Tychów. "Traf chciał, że moja kuzynka ma tydzień po mnie studniówkę. Pojechałyśmy zaraz po świętach do centrum handlowego do Nadarzyna i kupiłyśmy sukienkę na pół - najpierw ja w niej pójdę, potem ona" - relacjonuje inne licealistka.
Nie tylko pieniądze. "To jest nasza zabawa, nie rodziców"
Wysokie koszty to jednak niejedyny problem związany z organizacją studniówek. Coraz częściej źródłem napięć są decyzje podejmowane przez dorosłych, rodziców i nauczycieli, które zdaniem uczniów nie zawsze uwzględniają ich potrzeby i oczekiwania. "To jest nasza zabawa, nasza studniówka, nie rodziców" - podkreśla Andżelika. "Im dorośli by się mniej wtrącali, tym mniej byłoby zamieszania i afer" - dodaje.
Maturzyści skarżą się na narzucane motywy przewodnie, obowiązkowe kolory sukienek, kosztowne zaproszenia czy dodatkowe stroje do poloneza. Część z tych elementów znacząco podnosi cenę balu, a nie jest inicjatywą samych uczniów. "Komitet studniówkowy bardzo lubi organizować nam wydarzenie, które miało być nasze, a wybiera wszystko pod siebie" - mówi maturzystka z Radomia.











