Reklama

Ile Polacy tracą na swojej nieostrożności w sieci?

Większość Polaków zdaje już sobie sprawę z tego, że nie musi, a wręcz nie powinna zostawiać dowodu tożsamości w wypożyczalni nart czy na siłowni. O ile w życiu codziennym zachowujemy większą ostrożność, to obietnica atrakcyjnej zniżki w internecie nadal sprawia, że zapominamy o zasadach bezpieczeństwa. Przy okazji zbliżającego się Black Friday przypominamy, czym grozi nieostrożność w sieci.

Jak złodzieje wyłudzają dane?

Dane osobowe można wyłudzić na wiele sposobów. W ostatnich latach ulubionym narzędziem pracy złodziei jest internet. Nie ochroni nas żaden system antywirusowy, jeśli sami nie zaczniemy być ostrożni. Jak złodzieje wyłudzają nasze dane? Sami się nimi dzielimy w mediach społecznościowych, na przykład publikując zdjęcia biletów czy dyplomów, na których znajduje się nasz adres, czasem nawet PESEL czy numer dowodu osobistego.

Reklama

Zaszkodzić może nie tylko podanie danych, które znajdują się w naszych dokumentach, ale nawet niewinne zdjęcie z wakacji (dla złodzieja to informacja, że nasz dom stoi pusty) czy szczegóły z życia prywatnego. Wystrzegajmy się więc przyjmowania do znajomych osób, których nie znamy w życiu realnym, nie wchodźmy z nimi w rozmowy, nie ufajmy obcym poznanym w internecie - potencjalnie mogą to być oszuści, którzy chcą wykorzystać naszą chwilę słabości.

Zachowajmy ostrożność podczas pobierania aplikacji na telefon. Najlepiej każdorazowo przeczytać regulamin korzystania z aplikacji, jeśli jednak tego nie zrobimy, nasze podejrzenia powinna wzbudzić prośba o dostęp do listy kontaktów, lokalizacji czy folderu ze zdjęciami. To również może skończyć się kradzieżą danych, w dodatku nie tylko naszych, ale również naszych bliskich i znajomych.

Zdarza się, że tracimy ostrożność, gdy jesteśmy kuszeni nagrodą, na przykład bardzo atrakcyjną zniżką. Często używaną i niestety skuteczną metodą stosowaną przez oszustów jest phishing. Złodzieje podszywają się pod banki, firmy kurierskie, operatorów telefonii komórkowej, znane sklepy i inne instytucje, które znamy i do których mamy zaufanie. W ich imieniu wysyłają do nas wiadomość. Nic nie podejrzewając, klikamy link przesłany e-mailem. Do samego końca możemy nie mieć świadomości, że korzystamy z podstawionej strony, która do złudzenia przypomina tę, z której korzystamy na co dzień. Na podstawionej stronie logujemy się naszymi prawdziwymi danymi. W tym momencie złodzieje je przechwytują i wykorzystują do kradzieży tożsamości lub pieniędzy z konta.

Co grozi ofiarom złodziei?

Według danych zebranych przez Związek Banków Polskich, w pierwszej połowie bieżącego roku próbowano wyłudzić ponad 3 tys. kredytów na kwotę ponad 125 mln złotych. Dane te dotyczą tylko udaremnionych prób, a skala całego problemu - czyli np. skutecznych wyłudzeń - pozostaje nieznana. Z badań wykonanych na zlecenie BIK wynika, że z kradzieżą tożsamości zetknęło się prawie 30 proc. Polaków, a na skradzione dane jednej osoby oszuści wyłudzają średnio prawie 15 tys. zł (rekordowa kwota to aż 170 tys. zł!).

Wciąż nie zdajemy sobie sprawy z tego, że dowód tożsamości jest dla złodzieja cenniejszy nawet niż karta kredytowa. Wystarczy wejść w posiadanie tego dokumentu, by spróbować zadłużyć nas na ogromną kwotę. Posługując się danymi z dokumentu, złodziej preparuje tzw. dowód kolekcjonerski z własnym zdjęciem. Prócz wyłudzania pożyczek i kredytów, złodzieje mogą wziąć na nasze nazwisko abonament wraz z telefonem, wypożyczyć samochód, wynająć mieszkanie czy pokój hotelowy, a nawet otrzymać duplikat naszej karty SIM i w ten sposób przejąć dane do logowania do banku, poczty e-mail czy mediów społecznościowych. W ten sposób mogą okraść nie tylko nas, ale również, podszywając się pod nas, okraść naszych znajomych, na przykład prosząc ich w naszym imieniu o pilny przelew.

Co gorsza, złodziej nawet nie musi kraść naszych danych, PESEL upubliczniony jest na przykład w Krajowym Rejestrze Sądowniczym czy księgach wieczystych. Nasze dane przechowują również instytucje państwowe, którym na ogół ufamy - policja, szpital, urząd miasta. Niestety stamtąd również mogą zostać skradzione.

Jak się przed tym chronić?

Przede wszystkim chrońmy nasze dane osobowe, zwracajmy uwagę na to, komu je przekazujemy. Niestety nawet przy zachowaniu wszelkich zasad ostrożności, nie mamy pełnej kontroli nad tym, co się z nimi dzieje, dlatego najrozsądniejszym rozwiązaniem jest korzystanie z tzw. Alertu BIK. Usługa ta ostrzega o próbie wyłudzenia na nasze dane.

Jak to działa? Gdy składamy wniosek o pożyczkę lub kredyt, instytucja finansowa sprawdza naszą wiarygodność w BIK. Osoby, które korzystają z Alertu, w tym momencie zostają o tym poinformowane SMS-em. Jeśli to nie my złożyliśmy wniosek, to dla nas informacja, że ktoś inny próbuje użyć naszych danych do zaciągnięcia pożyczki lub kredytu. Należy natychmiast zareagować - to daje szanse powstrzymania wyłudzenia. Powiadomienie otrzymamy również, gdy ktoś będzie chciał wykupić abonament komórkowy czy nawet zawrzeć umowę na dostawę gazu, korzystając z naszego numeru PESEL.

Jeśli zauważymy, że ktoś ukradł nasz dowód osobisty bądź wykorzystał nasze dane osobowe lub dokumenty w celach przestępczych, należy powiadomić o tym organy ścigania i uzyskać od nich potwierdzenie zgłoszenia sprawy. Dokument tożsamości można zastrzec w portalu BIK, jeśli ma się tam konto. Uniemożliwi to złodziejom dalsze wykorzystanie tego dokumentu do wyłudzeń.

 

Artykuł z ekspozycją partnera

Advertisement

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »