Reklama

Jak odzyskać pieniądze za wady w używanych samochodach

Jeżeli kupiliśmy auto z usterkami, mamy roszczenia do poprzedniego właściciela. Możemy się od niego domagać usunięcia wad lub zwrotu części ceny, jaką zapłaciliśmy. Będzie to uzasadnione, gdy poprzedni właściciel ukrył przed nami, że pojazd jest wybrakowany.

Zakup używanego samochodu zawsze wiąże się z pewnymi obawami. W zdecydowanej większości przypadków dotyczą one tego, czy aby na pewno zakupione auto będzie sprawne i bezpieczne. W ogłoszeniach o sprzedaży używanych pojazdów bez problemu można bowiem natrafić na oferty, z których wynika, że towar jest jak nowy. Takie zwroty reklamowe nie w każdym jednak przypadku odpowiadają stanowi rzeczywistemu. Na forach internetowych bez trudu można znaleźć relacje zawiedzionych kupujących, z których wynika, że po krótkim okresie użytkowania auta pewne elementy jego wyposażenia okazały się niesprawne czy wymagające pilnej naprawy.

Reklama

Nie brakuje przypadków, w których zamiast zapewnianych przez sprzedającego poduszek powietrznych były atrapy, czy też w trakcie eksploatacji się okazało, że licznik został cofnięty. W tych i innych przypadkach nowy właściciel nie jest bezsilny. Prawo bowiem umożliwia skuteczne dochodzenie przez niego roszczeń od nieuczciwego sprzedawcy.

Czego może żądać poszkodowany kupujący

Jeśli zakupiony samochód ma wadę, którą sprzedający celowo zataił, lub nie ma on przedstawionych w ofercie właściwości, to sprzedawca może być pociągnięty do odpowiedzialności z tytułu rękojmi za wady fizyczne. Podobnie będzie, gdy auto zostało wydane kupującemu w stanie niezupełnym, czyli np. gdy po zawarciu umowy sprzedający zabrał z niego radio albo komplet zimowych opon.

Osoby, które znalazły się w takiej sytuacji, powinny zwrócić się do poprzedniego właściciela. Mają na to miesiąc od wykrycia usterki. Przekroczenie tego terminu będzie równoznaczne z utratą uprawnień z tytułu rękojmi za wady fizyczne. Tak się jednak nie stanie, jeżeli sprzedawca wadę podstępnie zataił albo zapewnił kupującego, że wady nie istnieją.

W praktyce rzadko się zdarza, że sprzedawca wybrakowanego auta bezkrytycznie uwzględnia skargi nowego właściciela. Wówczas jedynym sposobem na dochodzenie praw jest skorzystanie z drogi sądowej.

Kupujący musi wtedy udowodnić roszczenia. Najlepiej zlecić ekspertyzę autoryzowanemu serwisowi. W tym miejscu należy zwrócić szczególną uwagę na to, że w przypadku rzeczy używanych konieczne jest udowodnienie, że wady występujące w zakupionym przez nas aucie nie są charakterystyczne dla pojazdu w tym wieku i o tym stopniu eksploatacji. Innymi słowy, że wady nie wynikają z normalnego użytkowania.

W procesie sądowym okoliczność ta powinna być wykazana za pomocą dowodu z opinii biegłego sądowego. Wspomniana wyżej ekspertyza autoryzowanego serwisu nie jest wprawdzie stricte dowodem przed sądem, ale może posłużyć wzmocnieniu naszej argumentacji i kontroli opinii przygotowanej przez biegłego.

Zgodnie z przepisami odpowiedzialność z tytułu rękojmi za wady towaru pozwala żądać usunięcia wad albo obniżenia ceny. Nowy właściciel samochodu może także od umowy odstąpić. Wtedy strony muszą sobie nawzajem zwrócić otrzymane świadczenia, a więc auto będzie musiało wrócić do starego właściciela, który zwróci nabywcy otrzymane za nie pieniądze. To ostatnie uprawnienie jest jednak ograniczone.

Zgodnie bowiem z przepisami kodeksu cywilnego nabywca używanego auta nie może od umowy odstąpić, jeżeli sprzedawca niezwłocznie wymieni rzecz wadliwą na wolną od wad albo niezwłocznie wady usunie. Zaś w przypadku, gdy kupujący zażąda obniżenia ceny, powinno ono nastąpić w odpowiednim stosunku do wartości ujawnionych wad, czyli w takim stosunku, w jakim pozostaje cena sprawnego samochodu do jego wartości obliczonej z uwzględnieniem istniejących wad.

Niezgodność towaru z umową

Należy pamiętać, że inne zasady obowiązują, kiedy sprzedającym używany samochód jest przedsiębiorca, np. komis, firma leasingowa czy salon.

Jeśli się okaże, że zakupiony przykładowo w salonie samochód pokazowy jest wadliwy, znajduje zastosowanie instytucja niezgodności towaru z umową. Kupujący może więc żądać doprowadzenia go do stanu zgodnego z umową przez nieodpłatną naprawę, chyba że naprawa jest niemożliwa lub wymaga nadmiernych kosztów.

Nieodpłatność naprawy oznacza, że sprzedawca ma również obowiązek zwrotu kosztów poniesionych przez kupującego, w szczególności kosztów demontażu, dostarczenia, robocizny, materiałów oraz ponownego zamontowania i uruchomienia. Jeżeli sprzedawca nie zdoła uczynić zadość takim żądaniom w odpowiednim czasie lub gdy naprawa narażałaby kupującego na znaczne niedogodności, ma on prawo domagać się stosownego obniżenia ceny albo odstąpić od umowy. Od umowy nie można jednak odstąpić, gdy niezgodność towaru konsumpcyjnego z umową jest nieistotna.

Warto pamiętać, że sprzedający niesprawne auto odpowiada za wady, które występowały w chwili zawierania umowy. Co więcej, nie poniesie on odpowiedzialności, jeżeli usterki zostały stwierdzone po upływie dwóch lat od wydania auta kupującemu. Z uwagi na to, że przedmiotem sprzedaży jest rzecz używana, strony mogą ten termin skrócić, jednak nie poniżej jednego roku. To jednak nie koniec. Kupujący, aby zachować swoje uprawnienia, powinien przed upływem dwóch miesięcy od stwierdzenia niezgodności towaru z umową zawiadomić o tym sprzedającego. Zgodnie z przepisami w takim przypadku wystarczy wysłanie zawiadomienia przed upływem tego terminu.

Czasami również przestępstwo

W praktyce może się zdarzyć również, że sprzedaż używanego samochodu będzie nosiła znamiona przestępstwa (oszustwa z art. 286 kodeksu karnego). Z takim przypadkiem będziemy mieli do czynienia, gdy auto było po poważnym wypadku lub zostało złożone z kilku innych, a sprzedający te fakty zataił.

Należy jednak pamiętać, że aby można było potraktować maskowanie wad samochodu jak oszustwo, muszą być spełnione łącznie trzy warunki. Pierwszym z nich jest świadome wprowadzenie kupującego używane auto w błąd lub świadome i celowe wykorzystanie tego błędu. Może to być np. cofnięcie stanu licznika kilometrów, ukrycie powypadkowości, zatajenie poważnych remontów lub innych dużych wad, które nie są naturalnymi konsekwencjami użytkowania auta.

Poza tym warunkiem będzie udowodnienie sprzedawcy, że doprowadził kupującego do niekorzystnego rozporządzenia swoim mieniem poprzez świadome wprowadzenie go w błąd. Sprawca musi to także zrobić w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.

Osoba, która dopuszcza się oszustwa przy sprzedaży samochodu, naraża się na karę do 8 lat pozbawienia wolności. Jeśli nowy właściciel auta jest pewny, że sprzedający wprowadził go w błąd i zataił wady auta, by więcej na nim zarobić, może zawiadomić policję o podejrzeniu popełnienia przestępstwa oszustwa i zażądać ścigania sprawcy.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Osiem najczęstszych wpadek kupujących używane samochody

Ważne Sprzedawca, który zataił, że samochód jest po poważnym wypadku lub został złożony z kilku innych aut, może zostać oskarżony o popełnienie przestępstwa oszustwa. 1. Sprzedawca nie odpowiada za każdą usterkę pojazdu Wkrótce po zakupie auta musiałem wymienić w nim klocki i tarcze hamulcowe. Czy mogę się domagać od niego kosztów wymiany? Jeśli sprzedawca poinformował wcześniej o istniejących usterkach lub przy sprzedaży wykrył je sam nabywca, to nie może on później domagać się zwrotu części ceny. Z tych względów ważne jest sprawdzenie przed zakupem używanego auta stanu technicznego pojazdu. Z drugiej strony kupujący nie ma obowiązku sprawdzenia samochodu, tak więc osoby, które sprzedały niesprawne auto, nie mogą tłumaczyć oszukanemu nabywcy, że widział, co kupuje. Nie można zapominać, że przy użytkowaniu pojazdu mogą się pojawić różne usterki związane z normalną eksploatacją auta. Może to być np. zużycie amortyzatorów. W takim przypadku sprzedający nie jest za nią odpowiedzialny. Inaczej jest, gdy usterka dotyczy elementu, który w normalnych okolicznościach powinien działać (np. układ napędowy), lub jest następstwem poważnej kolizji z przeszłości, którą sprzedający zataił. Kupujący może wtedy dochodzić roszczeń za wady sprzedawanej rzeczy. 2. Roszczenia z gwarancji trzeba zgłaszać terminowo Zakupiłem samochód polisingowy z półroczną gwarancją. Po trzech miesiącach jego użytkowania na dachu i przedniej masce starł się lakier. Zawiadomiłem o tym sprzedawcę i zażądałem usunięcia wad. Czy musi on odebrać ode mnie pojazd? Głównym obowiązkiem właściciela takiego pojazdu jest powiadomienie o tym sprzedawcy oraz dostarczenie do niego samochodu w celu dokonania napraw. Niewykonanie w takiej sytuacji wskazanych powyżej obowiązków przez nabywcę pojazdu prowadzi do sytuacji, że traci on uprawnienia z tytułu gwarancji. Zobowiązany do naprawy w takim przypadku nie ma bowiem możliwości wykonania ciążącego na nim obowiązku. Równocześnie moment podstawienia pojazdu umożliwia mu ustalenie, jaki charakter miały zgłoszone wady. Czy były one efektem wad wytwórczych, czy innych, np. mechanicznych, za które najczęściej gwarant nie bierze odpowiedzialności. Zgodnie z przepisami kodeksu cywilnego, jeżeli w gwarancji nie zastrzeżono innego terminu, wadę należy zgłosić w ciągu miesiąca, licząc od dnia, kiedy rzecz została kupującemu wydana. Równocześnie jeżeli nie umówiono się inaczej, odpowiedzialność z tytułu gwarancji obejmuje tylko wady powstałe z przyczyn tkwiących w sprzedanej rzeczy. Na kupującym samochód w przypadku wykonywania uprawnienia z gwarancji spoczywa obowiązek dostarczenia rzeczy na koszt gwaranta. Musi to zrobić do miejsca wskazanego w gwarancji lub do miejsca, w którym rzecz została wydana przy udzieleniu gwarancji, chyba że z okoliczności wynika, iż wada powinna być usunięta w miejscu, w którym rzecz znajdowała się w chwili ujawnienia wady lub w dokumencie gwarancji w inny sposób zostały określone te obowiązki. 3. Najpierw trzeba wezwać do zapłaty Czytelnik odstąpił od umowy sprzedaży używanego samochodu, zwrócił auto poprzedniej właścicielowi, nie otrzymał jednak zwrotu zapłaconych pieniędzy. Czy przed skierowaniem sprawy do sądu powinien zrobić coś jeszcze? Wezwanie do zapłaty przesłane przez wierzyciela ma na celu uzmysłowienie dłużnikowi, że w przypadku nieoddania określonej kwoty sprawa zostanie skierowana na drogę postępowania sądowego. Jednocześnie chroni ono powoda przed poniesieniem jego kosztów. Zgodnie z kodeksem postępowania cywilnego zwrot kosztów należy się bowiem pozwanemu mimo uwzględnienia powództwa, jeżeli nie dał on powodów do wytoczenia sprawy i uznał przy pierwszej czynności procesowej żądanie pozwu. Innymi słowy, gdyby dłużnik na pierwszej rozprawie w sądzie uznał roszczenie, to koszty sądowe związane z postępowaniem poniósłby zamiast niego powód.

Łukasz Sobiech

Podstawa prawna

Ustawa z 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny (Dz.U. nr 16, poz. 93 z późn. zm.). Ustawa z 27 lipca 2002 r. o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie kodeksu cywilnego (Dz.U. nr 141, poz. 1176 z późn. zm.).

8 sierpnia 2013 (nr 153)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »