Pierwsze czereśnie w sezonie 2026 pojawiły się na początku maja. Ich ceny przekraczały wówczas 100 zł za kilogram, stanowiły więc jedne z droższych owoców. W sieci funkcjonuje nawet nazwa "cherrycoiny", stosowana przez internautów właśnie z uwagi na cenę czereśni.
Jak to jednak zwykle bywa, kolejne tygodnie przynoszą stopniowe obniżki stawek. W połowie maja kilogram czereśni kosztował już od 65 do 80 złotych - dowiedziała się Interia Biznes od Macieja Kmery. Tymczasem na koniec miesiąca ceny hurtowe za kilogram czereśni są jeszcze niższe, choć widoczne są między nimi duże rozbieżności. Według notowań z 28 maja cena za kilogram czereśni na wrocławskim Targpiaście oscyluje wokół 24-28 zł/kg, a w najbardziej aktualnym cenniku krakowskiego Kompleksu Handlowego Rybitwy z 25 maja stawki za kilogram określa się na poziomie 20-25 zł. W Broniszach jedne czereśnie kosztują 10 zł za kilogram, a inne - 50 zł za kilogram. Różnice mają swoje uzasadnienie nie tylko w kraju pochodzenia importowanych owoców.
Ceny czereśni na rynku hurtowym. Dlaczego jedne kosztują 10, a drugie 50 zł za kilogram?
Z raportu dotyczącego stanu Rynku Bronisze w 22 tygodniu 2026 roku, który otrzymała Interia, wynika, że cena jednych czereśni z importu wynosi ok. 10 zł/kg, a innych - nawet pięciokrotnie więcej. "Odnotowuje się rosnącą podaż owoców z Serbii, Grecji oraz Hiszpanii. Najtańsze są czereśnie serbskie (ok. 10 zł/kg), natomiast najdroższe - hiszpańskie o kalibrze powyżej 30 mm - osiągają ceny nawet do 50 zł/kg" - wynika z analizy.
Czym różnią się czereśnie z Serbii od tych z Hiszpanii? Rzecz jasna krajem pochodzenia, ale również kalibrem. O przyczyny różnicy w cenie Interia Biznes zapytała Macieja Kmerę, eksperta rynku hurtowego na targu w Broniszach.
- [Wynikają] z kalibru. Serbskie bardziej przypominają drobne wiśnie. To jest też kwestia zakupu. Czereśnie hiszpańskie to taki delikatesowy towar. Są pakowane po 2 kg, są dwa razy większe od tych serbskich. Serbskie są oferowane w takich platonach 5-kilogramowych - wyjaśnia w rozmowie z nami i dodaje: - No i w Serbii jest po prostu taniej niż w Hiszpanii. To naturalna kolej rzeczy.
Ale, jak zastrzega Maciej Kmera, to nie czyni serbskich czereśni mniej atrakcyjnymi od droższych, hiszpańskich. Smak owoców jest kwestią gustu, natomiast amatorzy polskich owoców mogą śmiało sięgnąć po te tańsze.
- Ale są naprawdę, smakowo bardzo przyzwoite, tylko że mniejsze. Moim zdaniem nawet te serbskie [czereśnie - red.] mają taki bogatszy smak. Są bardziej zbliżone smakowo do polskich. Nie są tak słodkie, nie smakują tak jednobarwnie - ekspert wyjaśnia różnice.
W kilku pobliskich punktach sprzedaży spotkałam się z ceną - detaliczną - na poziomie ok. 50 zł/kg. Jakie jest najbardziej prawdopodobne pochodzenie takich czereśni?
- Mogą być hiszpańskie, ale w mniejszym kalibrze. Te hiszpańskie poniżej 28 mm można kupić za ok. 30 zł za kilogram, a najgrubsze kalibry - 32 mm wzwyż - oscylują właśnie wokół 50 zł. Poniżej bodajże 25 mm, czyli ta serbska, to jest 10-14 zł. To zależy też od tego, za ile się uda kupić w Serbii - mówi Maciej Kmera w rozmowie z naszymi dziennikarzami.
Podaż polskich czereśni pod znakiem zapytania. Burze nie ułatwiają sytuacji
Już w połowie maja ekspert wyjaśniał, że na początku czerwca powinny pojawić się pierwsze nasze czereśnie, ale nie wiadomo, ile ich będzie. Jak mówił Interii Biznes, należy spodziewać się szkód, których skalę trudno oszacować. W przededniu rozpoczęcia sezonu na krajowe owoce pojawiają się ostrzeżenia o deszczach oraz zapowiedzi burz. Opady atmosferyczne nie ułatwiają sytuacji na krajowym rynku. Zapytaliśmy Macieja Kmerę, czy istnieje ryzyko, że w związku z zapowiadanymi burzami i deszczami należy spodziewać się, że zapotrzebowanie na czereśnie będzie trzeba uzupełniać owocami z importu.
- Jest takie ryzyko, ponieważ już wcześniej rolnicy ponieśli straty mrozowe. Kwietniowe mrozy - już nawet nie przymrozki, tylko mrozy, bo to były spadki temperatur do -8, -10 stopni - spowodowały duże straty w zawiązkach, ale też i w fazie kwitnienia. Więc ile tych czereśni naprawdę będzie, tego nikt nie wie, i w jakich będą cenach - i czy będzie nadal potrzebny import - mówi.
Ekspert rynku hurtowego potwierdza, że i burze mogą stanowić zagrożenie dla podaży polskich czereśni. - To też, tak, bo dużo sadów jest niezabezpieczonych siatkami antygradowymi. I tutaj też istnieje ryzyko, że mogą być dołożone jeszcze następne straty. Pozostaje nam czekać i mieć nadzieję, że cokolwiek pojemy tych czereśni - podsumowuje.
Więcej na temat trudnej sytuacji na krajowym rynku czereśni Maciej Kmera opowiedział Interii w połowie maja. Ekspert opowiedział wówczas, z jakimi problemami mierzą się krajowi plantatorzy.












