Projekt "Bezpieczna Kobieta - program szkoleń dla kobiet z zakresu psychologii, zachowań w sytuacjach kryzysowych, samoobrony, pierwszej pomocy przedmedycznej oraz wyszkolenia strzeleckiego" otrzymał dofinansowanie w wysokości blisko 3,4 mln zł decyzją Kancelarii Premiera z 5 czerwca 2023 r., gdy na jej czele stał Mateusz Morawiecki. Program miał objąć szkoleniami 1440 kobiet z województwa lubelskiego.
KPRM chce zwrotu całej dotacji. Sprawa trafiła do sądu
Po zmianie rządu Kancelaria Prezesa Rady Ministrów zleciła kontrolę projektu. Z ustaleń kontrolerów wynika, że nieprawidłowo rozliczono 98 proc. przekazanej dotacji, czyli 3,297 mln zł z 3,38 mln zł.
Jak ustaliło Radio ZET, konsekwencją kontroli była decyzja szefa KPRM z 10 września 2025 r., zobowiązująca Stowarzyszenie Bezpieczna Lubelszczyzna do zwrotu całej kwoty dotacji, która zdaniem urzędu została wykorzystana niezgodnie z przeznaczeniem.
Centrum Informacyjne Rządu poinformowało, że stowarzyszenie nie zwróciło pieniędzy i zaskarżyło decyzję do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Skarga została jednak 27 maja 2026 r. nieprawomocnie odrzucona.
Jak wyjaśniła rzeczniczka prasowa WSA w Warszawie sędzia Małgorzata Jarecka, przyczyną nie było rozstrzygnięcie merytoryczne, lecz brak uiszczenia wpisu sądowego przez stowarzyszenie. Dodała, że postanowienie pozostaje nieprawomocne, a do tej pory nie wpłynęło zażalenie.
Prezes Stowarzyszenia Bezpieczna Lubelszczyzna Tomasz Lebiocki przyznał w rozmowie z Radiem ZET, że o odrzuceniu skargi dowiedział się od dziennikarzy. Zapowiedział jednocześnie, że organizacja będzie kontynuowała walkę.
"Kluczowe jest to, że Kancelaria Premiera podważyła całość wydatków, a nie tylko część. A my przecież udowodniliśmy, że projekt został zrealizowany" - powiedział.
Jak dodał, jego zdaniem działania obecnych władz mają charakter polityczny. Podkreślił również, że konto stowarzyszenia zostało zablokowane, organizacja praktycznie nie prowadzi działalności, jednak nie zamierza jej likwidować. Przekonywał również, że przez 13 lat funkcjonowania stowarzyszenie realizowało i rozliczało projekty bez zastrzeżeń, a problemy pojawiły się dopiero po zmianie rządu.
Bilbordy z polityczkami PiS i powiązania personalne. Kontrola wskazała szereg zastrzeżeń
Jednym z głównych powodów zakwestionowania wydatków była kampania promująca projekt. Kilka dni po jego uruchomieniu w wielu miejscowościach województwa lubelskiego pojawiły się bilbordy zachęcające kobiety do udziału w szkoleniach. Ich ambasadorkami zostały związane z PiS Monika Pawłowska oraz ówczesna radna sejmiku województwa Magdalena Filipek-Sobczak.
Bilbordy pojawiły się na kilka tygodni przed oficjalnym rozpoczęciem kampanii parlamentarnej w 2023 r., co już wtedy wywołało zarzuty o wykorzystywanie finansowanego z publicznych środków projektu do promocji politycznej.
Kontrolerzy uznali, że akcja bilbordowa była w rzeczywistości promocją obu polityczek. Jej koszt oszacowano na około 250 tys. zł. Wskazano również, że lokalizacja plakatów odpowiadała okręgom wyborczym, z których później kandydowały do Sejmu. Magdalena Filipek-Sobczak startowała z okręgu obejmującego Lublin i zachodnią część województwa lubelskiego, natomiast Monika Pawłowska ubiegała się o mandat w okręgu obejmującym m.in. Białą Podlaską, Chełm i Zamość. Ostatecznie do Sejmu dostała się Filipek-Sobczak, natomiast Pawłowska objęła mandat dopiero w 2024 r. po Mariuszu Kamińskim.
Kontrola zwróciła również uwagę, że konstrukcja bilbordów przypominała plakaty wyborcze, a Monika Pawłowska wykorzystała później to samo zdjęcie w swojej kampanii wyborczej.
Wątpliwości wzbudziły także relacje pomiędzy stowarzyszeniem a współpracującymi z nim podmiotami. Jednym z przykładów była firma Zoe.Net.CO należąca do Jędrzeja Halerza, która otrzymała łącznie 448 tys. zł za wynajem sal, organizację konferencji oraz pełnienie funkcji zastępcy koordynatora projektu.












