Komisja Europejska od lat prowadzi politykę mającą na celu ograniczenie ruchu samochodowego i zazieleniania miast. Tymczasem plac Schumana w Brukseli, obok którego znajduje się siedziba KE, mówiąc delikatnie "nie współgrał" z tymi ideami. Miejsce to pełniło rolę ważnego węzła komunikacyjnego, dlatego panował na nim spory ruch samochodowy. Brakowało natomiast pieszych i cienia.
Plac Schumana w Brukseli miał stać się "miejską agorą"
Remont, który ruszył w 2023 roku, miał to zmienić. Zakorkowane, nijakie rondo miało zmienić się w "miejską agorę" - zielone miejsce spotkań - opisuje "The Guardian".
Projekt nowego ronda stworzył zespół architektów z Danii i Belgii - COBE i BRUT. W jego opisie architekci podkreślali, że "Plac Schumana stanowi wejście do UE". Architekci wymyślili, że na jego środku stanie odblaskowy dach pokryty roślinnością nawiązujący do kształtu sali plenarnej Parlamentu Europejskiego. Nie był to jedynie elementem dekoracyjnym. "Baldachim" miał dawać cień i chronić przed deszczem. Ze względów bezpieczeństwa oraz fakt, że pod rondem przebiega metro, stacja kolejowa oraz tunel drogowy, na rondzie nie można było posadzić wysokich drzew.

Zamiast "wejścia do UE" powstała największa patelnia Europy
"Nie wyszło tak, jak zakładano. Krytycy twierdzą, że w rezultacie powstała największa patelnia w Europie - betonowa przestrzeń z niewielką ilością zieleni i cienia" - informuje "The Guardian".
Plac zyskał jedynie nową kostkę brukową, doszło również do zmniejszenia ruchu samochodowego. Kluczowego elementu - czyli dachu - nadal jednak nie ma. Pascal Smet, były brukselski minister ds. mobilności, któremu udało się w 2015 roku przekonać władze Brukseli do przebudowy, powiedział w rozmowie z "The Guardianem", że jest z tego powodu "rozczarowany, zły i smutny". "Plac Schumana to wizytówka Brukseli. To symbol Europy. [...] To powinno być miejsce spotkań ludzi" - stwierdził. Teraz apeluje do władz miasta o dokończenie budowy i namawia do podpisania petycji w tej sprawie.
Francis De Wolf jeden z architektów odpowiedzialnych za projekt oświadczył w rozmowie z belgijskim dziennikiem "Le Soir", że "projekt nie jest ukończony". "Bardzo trudno mi zrozumieć, co działo się za kulisami polityki" - dodał.
Tak miał wyglądać plac Schumana:
Impas polityczny i ogromne zadłużenie
Jak zauważa "The Guardian" przebudowa ronda ruszyła dopiero sześć lat po wybraniu zwycięskiego projektu. W międzyczasie wybuchła epidemia COVID-19 oraz wojna w Ukrainie, co doprowadziło do wzrostu inflacji i kosztów.
Efekty remontu placu:
W 2024 roku doszło z kolei do kryzysu politycznego w Brukseli - region stołeczny przez 600 dni od momentu wyborów nie potrafił utworzyć rządu, co doprowadziło do impasu. Do tego miasto tonie w długach. W 2024 roku zadłużenie Regionu Stołecznego Brukseli przekroczyło 14,5 mld euro, podczas gdy jego dochody były niższe niż 7 mld euro - wskazywał belgijski nadawca publiczny RTBF.










