Były dyrektor departamentu jednego z banków, który działa na terenie całego kraju, usłyszał od Prokuratury Regionalnej w Łodzi zarzut oszustwa na szkodę klientów. Był on kierownikiem departamentu produktów detalicznych, a jednym z jego obowiązków było ustalenie zasad i warunków dystrybucji certyfikatów dwóch funduszy inwestycyjnych w sieci oddziałów banku.
Fundusze inwestycyjne z cechami tzw. piramidy finansowej
"Mimo ciążącego na banku obowiązku informacyjnego, nie przekazał prowadzącym sprzedaż pracownikom danych, że żaden z funduszy nie prowadził inwestycji, które dawałyby możliwość dokonania zwrotu zainwestowanych przez klientów pieniędzy z własnych dochodów. Było to możliwe jedynie ze środków pozyskiwanych ze sprzedaży kolejnych certyfikatów. Tak więc de facto oferowane fundusze nosiły cechy tzw. piramidy finansowej" - tłumaczy prok. Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Łodzi.
Były dyrektor miał zataić fakt, że bank nie przeprowadził samodzielnej analizy działalności inwestycyjnej funduszy, a zamiast tego bazował na informacjach przekazanych przez emitenta certyfikatów.
"W konsekwencji klienci zainteresowani lokowaniem pieniędzy byli wprowadzani w błąd i otrzymywali informacje wskazujące na to, że fundusze prowadzą działalność, która gwarantuje rentowność, a zainwestowane w nie środki są bezpieczne" - mówi Kopania.
Klienci banku stracili prawie 9 mln zł na funduszach inwestycyjnych
Śledczy uważają, że środków klientów nie inwestowano w sposób, który mógłby zapewnić im zyski. Jak informują, pozyskiwanie pieniędzy na wypłaty dla inwestorów umożliwiała sprzedaż kolejnych certyfikatów.
Fundusze zlikwidowano w 2024 roku, w wyniku pogorszenia się sytuacji finansowej. Straty klientów banku, którzy nabyli certyfikaty w czasie, gdy podejrzany sprawował obowiązki dyrektora departamentu, szacuje się na ponad 8,8 mln zł. Śledczy wskazują, że sięgają one połowy zainwestowanych pieniędzy. Mężczyźnie grozi do 10 lat więzienia, a śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Regionalna w Łodzi.













