Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) poinformowało o rozpoczęciu ataków na cele związane z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej. Waszyngton uzasadnia działania wcześniejszymi irańskimi atakami na statki handlowe oraz amerykańskie siły rozmieszczone w regionie cieśniny Ormuz.
Nowe uderzenia USA. Ropa znów drożeje
O eksplozjach w południowym Iranie informowała państwowa agencja Nour. Według jej doniesień wybuchy odnotowano m.in. w Bandar-Abbas i Czabahar. Wcześniej, w poniedziałek (31 sierpnia), doszło do pierwszej od około miesiąca bezpośredniej wymiany ciosów między USA i Iranem.
Konflikt ponownie odbija się na rynku ropy. Cena Brent wzrosła o niemal 4 proc. do około 94 dol. za baryłkę, natomiast amerykańska ropa WTI zyskała ponad 4 proc., przekraczając 89 dol. za baryłkę - podaje Bloomberg.
Do eskalacji doszło po kilku tygodniach względnego spokoju. Administracja prezydenta Donalda Trumpa deklarowała wcześniej, że zamiast kolejnych operacji wojskowych będzie próbowała wywierać presję na Teheran za pomocą instrumentów ekonomicznych.
W ostatnim czasie sytuacja w cieśninie Ormuz częściowo się stabilizowała. Spadek liczby ataków, a także dyskretne działania transportowe podejmowane przez największych producentów ropy z Bliskiego Wschodu, pozwoliły zwiększyć przepływ surowca.
Do najnowszych amerykańskich ataków doszło dzień po tym, jak dwa supertankowce próbujące opuścić cieśninę zostały w krótkim odstępie czasu trafione pociskami - wynika z informacji firmy Marisks zajmującej się bezpieczeństwem morskim. Nikt nie przyznał się do ostrzału, jednak zdarzenia miały miejsce w czasie ponownej eskalacji konfliktu.
W poniedziałek USA informowały o uderzeniu w irańskie wyrzutnie rakiet, które miały przygotowywać się do rozmieszczenia min w cieśninie. Iran odpowiedział atakami wymierzonymi w Zjednoczone Emiraty Arabskie i Jordanię.
ZOBACZ TAKŻE: USA uderza w banki współpracujące z Iranem. Grozi odcięciem od dolara
Nie tylko ropa. Inwestorzy obawiają się kolejnego uderzenia inflacji
Powrót do długotrwałych działań wojennych oznaczałby dla światowej gospodarki ryzyko ponownego wzrostu kosztów energii. Wyższe ceny ropy mogłyby przełożyć się na inflację, a tym samym utrudnić bankom centralnym obniżanie stóp procentowych - pisze NBC News.
Niepokój jest widoczny również na rynkach finansowych. We wtorek S&P 500 tracił około 0,65 proc., a technologiczny Nasdaq około 0,86 proc. Jednocześnie rentowność 10-letnich obligacji skarbowych USA wzrosła do około 4,79 proc., najwyższego poziomu od stycznia 2025 r.
Presję na obligacje zwiększały również wcześniejsze obawy o możliwą podwyżkę stóp przez Rezerwę Federalną. Przewodniczący Fed Kevin Warsh sygnalizował w ubiegłym tygodniu, że bank centralny nie jest zadowolony z obecnego poziomu inflacji. Inwestorzy odczytali te wypowiedzi jako sygnał, że podwyżka stóp w tym miesiącu jest możliwa.
Wyższe rentowności oznaczają również potencjalnie droższy kredyt dla gospodarstw domowych. Rentowność 10-letnich obligacji jest bowiem punktem odniesienia dla wielu form finansowania w USA, w tym kredytów hipotecznych, samochodowych i kart kredytowych.
Podobne ruchy były widoczne także poza Stanami Zjednoczonymi. Rentowności japońskich obligacji osiągnęły rekordowy poziom, a oprocentowanie 30-letnich brytyjskich obligacji wzrosło do najwyższego poziomu od 1998 r.










