"Zmęczenie mieszkańców Balearów obecnością milionów turystów w ich miasteczkach, na drogach i na plażach ponownie wyprowadzi ich na ulice Minorki i Majorki" - informuje "La Vanguardia".
Organizacja Menys Turisme zrzeszająca około 50 stowarzyszeń społecznych planuje protesty w piątek 12 czerwca na Minorce oraz 26 lipca w Palmie. Aktywiści mają nadzieję, że mieszkańcy pomogą im w zablokowaniu stolicy regionu. Podczas zeszłorocznych demonstracji na wyspach dochodziło do ataków na turystów.
Protesty antyturystyczne na Palmie i Minorce. "Społeczeństwo ma już dość"
Działacze społeczni domagają się zmiany modelu rozwoju gospodarczego wysp. Będą również bronić "prawa do godnego życia". "W tym roku na jednego mieszkańca przypadnie 20 turystów" - wskazał w rozmowie z gazetą rzecznik organizacji Dani Comas. W jego opinii taka sytuacja jest "nie do zniesienia". "Społeczeństwo ma już dość" - powiedział.
W ubiegłym roku wyspy odwiedziło 19 mln turystów. Prognozy wskazują, że w tym roku będzie ich więcej. Już w marcu ruch turystyczny wzrósł o 10 proc. w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego - podaje gazeta, wskazując, że mieszkańcy archipelagu są coraz bardziej zmęczeni masowym napływem gości. Zdaniem wielu rezydentów przyjęty model turystki się wyczerpał.
Prezydent Balearów obwinia rządową spółkę o masowy napływ turystów
"La Vanguardia" zauważa, że ruch antyturystyczny na wyspach rozpoczął się 10 lat temu. Zapoczątkowały go niewielkie grupy. Dziś ich postulaty popiera znaczna część społeczeństwa, słuchają ich także politycy.
Z powodu niezadowolenia obywateli prezydent Balearów, Marga Prohens utrzymała ograniczenia dotyczące rejsów wycieczkowych na Palmę oraz rozszerzyła zakaz najmu krótkoterminowego. Przygotowuje także ustawę, która ma zmniejszyć ruch samochodowy na Majorce.
Zdaniem Prohens za masowy napływ turystów na wyspy odpowiada rządowy operator portów lotniczych Aena. "Powstrzymywanie się jest dla wszystkich z wyjątkiem rządu, a Aena, która spodziewa się osiągnąć 36 milionów pasażerów w Palmie, planuje kolosalną ekspansję na Ibizie" - mówiła prezydent regionu w parlamencie.
Jej rząd łożył wniosek do hiszpańskiego Kongresu Deputowanych, w którym domaga się wspólnego zarządzania lotniskami. To pozwoliłoby na regulację przylotów samolotów i wyznaczanie tras lotniczych.
Kryzys mieszkaniowy na hiszpańskich wyspach. Na Ibizie powstały slumsy
Jednak zdaniem organizatorów antyturystycznych protestów działania Prohens są niewystarczające. Zdaniem Menys Turisme problem stanowi działalność funduszy inwestycyjnych, które przejmują mieszkania i zamieniają je w apartamenty turystyczne.
Z powodu kryzysu mieszkaniowego na wyspach niektórzy mieszkańcy mają być zmuszeni żyć w namiotach i campingach. "Na Ibizie powszechne są teraz slumsy, w których mieszkają pracownicy najemni, ponieważ nie stać ich na wygórowane ceny mieszkań na wyspie" - dodaje gazeta.










