Tanie linie lotnicze coraz mocniej uszczelniają system kontroli bagażu podręcznego, a pasażerowie - jak wynika z doniesień medialnych - muszą liczyć się z coraz bardziej restrykcyjnym podejściem obsługi naziemnej. W centrum uwagi znalazł się Wizz Air, który według części relacji miał stosować praktyki oparte na nieistniejących przepisach, szczególnie na kilku lotniskach w Hiszpanii.
Tak wygląda kontrola bagażu w Wizz Air. Pasażerowie skarżą się na część praktyk
Zgodnie z informacjami przytaczanymi przez media, kontrolerzy mieli bardzo skrupulatnie oceniać wymiary bagażu w specjalnych sizerach. Problemem - jak opisują pasażerowie - nie jest jedynie przekroczenie limitów, ale także sposób dopasowania walizki, np. konieczność "dopychania" jej do wzornika czy elementy takie jak kółka i uchwyty. W przypadku zakwestionowania bagażu podróżni mieli być obciążani opłatą w wysokości 73 euro, czyli ok. 315 zł.
Jak wskazują źródła cytowane przez Fly4Free, przewoźnik przeprosił pasażerów, jednocześnie podkreślając, że nie zmieniał oficjalnych wymiarów bagażu. W polityce Wizz Aira zapisano, że elementy takie jak uchwyty i kółka mogą wystawać poza wymiar maksymalnie o 5 cm. Linia umożliwia także składanie reklamacji i prosi pasażerów o dokumentowanie przypadków zakwestionowania bagażu, w tym zdjęcia z sizerów i potwierdzenia opłat.
Kontrowersje wywołała również tzw. polityka jednej kurtki, którą część podróżnych przypisywała obsłudze Wizz Aira. Przewoźnik wyjaśnia jednak, że w regulaminie nie istnieje limit dotyczący liczby ubrań noszonych na sobie przez pasażera. Jednocześnie linia zastrzega, że może reagować w sytuacjach, gdy strój mógłby zostać uznany za niebezpieczny, utrudnia identyfikację pasażera lub narusza inne zasady bezpieczeństwa.
W tle całej dyskusji pozostaje popularna wśród praktyka "ubierania się na cebulkę", która ma pozwalać ominąć limity bagażowe.
Ryanair zaostrza system premiowy i kontrole. "Mniej niż 0,1 proc. pasażerów"
Zaostrzenie polityki bagażowej widać także u innego przewoźnika - Ryanaira. Wcześniej ujawniono, że linia premiuje pracowników za wykrywanie bagażu przekraczającego limity.
Prezes Ryanaira Michael O'Leary argumentował, że system działa skutecznie i ogranicza liczbę naruszeń. Jak stwierdził, spadły one z ok. 0,5 proc. do poniżej 0,1 proc. pasażerów. Szef linii podkreślał również, że nie zamierza przepraszać za egzekwowanie zasad i działania przeciwko osobom "próbującym oszukać system".
Przewoźnik przypomina, że w najtańszej taryfie pasażer może zabrać na pokład wyłącznie małą torbę o wymiarach 40 × 30 × 20 cm, mieszczącą się pod siedzeniem. Większy bagaż kabinowy (55 × 40 × 20 cm) dostępny jest wyłącznie w usłudze Priority i również ma limit 10 kg.











