Państwowa Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa rozpoczęła kontrole w gospodarstwach rolnych. Sprawdzane są nie tylko same pola uprawne, lecz także magazyny, punkty sprzedaży oraz cały obrót materiałem roślinnym. Uwaga skupia się szczególnie na plantacjach ziemniaków, z których pobierane są próbki gleby - pisze biznes.wprost.pl.
PIORiN kontroluje rolników. "To kluczowy pierwszy krok"
Celem tych działań jest wykrycie i eliminacja groźnych organizmów kwarantannowych, takich jak mątwik ziemniaczany (Globodera rostochiensis), mątwik agresywny (Globodera pallida) czy Synchytrium endobioticum.
"To kluczowy pierwszy krok w kierunku zdrowych i bezpiecznych plonów" - podkreśla PIORiN. Kontrolowana jest również jakość materiału nasadzeniowego oraz obrót sadzeniakami ziemniaka - inspektorzy monitorują nawet ogłoszenia internetowe dotyczące ich sprzedaży.
Inspekcja sprawdza również ziemniaki importowane spoza Unii Europejskiej. W tym przypadku pobierane są próby produktów w celu oceny ich stanu zdrowotnego i zgodności z obowiązującymi przepisami. Inspekcja sprawdza także oznakowanie i pochodzenie ziemniaków dostępnych w magazynach, hurtowniach i sklepach, zarówno krajowych, jak i zagranicznych.
Za nieprawidłowości nawet 10 tys. zł kary. PIORiN ostrzega
Inspektorzy odwiedzają również gospodarstwa produkujące materiał roślinny przeznaczony do dalszej sprzedaży - w tym rośliny ozdobne, warzywa, zioła oraz rośliny sadownicze. Podczas kontroli weryfikują, czy spełnianie są wymagania fitosanitare, w tym obowiązek posiadania paszportu roślin, który potwierdza zgodność materiału z normami zdrowotnymi i umożliwia jego legalny obrót.
Kontrolowane są także punkty sprzedaży środków ochrony roślin. Sprawdzane jest, czy oferowane preparaty są dopuszczone do obrotu, właściwie oznakowane oraz spełniają wymogi jakościowe.
W przypadku stwierdzenia nieprawidłowości rolnicy muszą liczyć się z poważnymi konsekwencjami finansowymi. Kary administracyjne mogą sięgać nawet 10 tys. zł. Przykładem jest sytuacja z ubiegłego roku, gdy rolnik z województwa łódzkiego został ukarany za wykonanie oprysku w fazie kwitnienia, niezgodnie z zapisami etykiety środka. Niższe sankcje, od 500 do 1000 zł, grożą m.in. za brak ewidencji zabiegów lub posiadanie nielegalnych preparatów.












