Pożyczka została udzielona w 2008 r. przez SKOK im. Mikołaja Kopernika w Ornontowicach. Była zabezpieczona hipoteką, a środki częściowo przeznaczono na konsolidację kredytów, a częściowo na dowolny cel.
Kredytobiorca chciał sankcji. Sąd unieważnił umowę
W maju 2025 r. klient wystąpił do banku z oświadczeniem o skorzystaniu z sankcji kredytu darmowego - pisze portal bankier.pl. Powołał się m.in. na brak prawidłowego określenia warunków zmiany oprocentowania. Kredytodawca odrzucił żądanie, wskazując, że przepisy o sankcji nie dotyczą kredytów hipotecznych.
Sprawa trafiła do sądu. Kredytobiorca domagał się przede wszystkim unieważnienia umowy z powodu niedozwolonych postanowień, a ewentualnie zastosowania sankcji kredytu darmowego.
W chwili zawarcia umowy oprocentowanie wynosiło 10,9 proc. rocznie i miało być zmienne. SKOK uzależnił możliwość jego zmiany m.in. od stóp NBP, stawek Kasy Krajowej, stóp bankowych, rentowności obligacji oraz inflacji. Jednocześnie oprocentowanie nie mogło przekroczyć czterokrotności stopy lombardowej NBP.
Problemem okazał się brak konkretnego mechanizmu. Umowa nie określała, czy wystąpienie jednego, kilku czy wszystkich parametrów uzasadnia zmianę stopy, jak duża musi być zmiana danego wskaźnika ani w jakiej proporcji ma wpływać na oprocentowanie. Sąd uznał więc, że kredytodawca miał zbyt dużą swobodę w jego jednostronnym ustalaniu.
ZOBACZ TAKŻE: Banki zarabiają mniej niż w ubiegłym roku. Wciąż są to miliardy złotych
Bank się odwołał. Sąd podtrzymał nieważność
Bank zaskarżył wyrok w całości. Podnosił m.in., że sąd nie przesłuchał kredytobiorcy i nie ustalił jego wiedzy o oprocentowaniu oraz tego, czy warunki umowy były negocjowane. Kwestionował też zastosowanie przepisów o klauzulach niedozwolonych.
Sąd Okręgowy w Rybniku oddalił apelację. Jak wskazał, samo wymienienie pięciu parametrów ekonomicznych nie tworzyło przejrzystego mechanizmu zmiany oprocentowania. Nie określono również, co zrobić, gdy poszczególne wskaźniki zmieniają się jednocześnie w przeciwnych kierunkach. Znaczenie miało też sformułowanie, że zmiana oprocentowania "może nastąpić", pozostawiające zarządowi SKOK decyzję, czy w ogóle z niej skorzystać.
Sąd uznał, że po usunięciu niedozwolonego zapisu umowa nie może dalej obowiązywać. Teoretycznie mogłaby zostać przekształcona w umowę ze stałym oprocentowaniem, ale, zgodnie z orzecznictwem Sądu Najwyższego (II CSKP 617/22), nie jest to możliwe, jeśli strony chciały zawrzeć umowę ze zmienną stopą.
Wyrok zapadł 5 sierpnia 2026 r. (II Ca 623/26). "Mimo częściowego uzupełnienia i zmodyfikowania argumentacji (...) zaskarżony wyrok odpowiadał prawu, a apelacja podlegała oddaleniu" - wskazał sąd.
Wojciech Kaczmarczyk, adwokat reprezentujący kredytobiorcę, ocenił, że sąd wykorzystał argumentację znaną ze spraw frankowych. Jak dodał, od pozwu do wyroku drugiej instancji minął niecały rok.
Według prawnika dawniej sądy częściej próbowały utrzymać wadliwe umowy, np. poprzez ustalenie stałego oprocentowania. Popularność zyskała natomiast sankcja kredytu darmowego, prostsza do uzasadnienia, choć często mniej korzystna dla klienta. Kaczmarczyk podkreśla, że nieważność nie dotyczy wyłącznie kredytów frankowych - także umowy złotowe mogą zawierać wady prowadzące do jej stwierdzenia, a brak rzetelnego mechanizmu zmiany oprocentowania jest jednym z takich przypadków.










