Indie zużywają rocznie ponad 30 milionów ton gazu płynnego (LPG), importując ponad połowę swojego zapotrzebowania na ten surowiec. Rząd w New Delhi zapewnia, że nie brakuje gazu do gotowania, ale opóźnienia w dostawach, paniczne zakupy i działalność handlarzy na czarnym rynku spowodowały powstanie długich kolejek po butle.
Jednak już od lat 80. XX wieku Indie promują biogaz jako tanie źródło energii na obszarach wiejskich. W tym celu dotują ponad pięć milionów "reaktorów", które przetwarzają odpady rolnicze w metan do gotowania i bogatą w azot zawiesinę służącą później jako nawóz.
Krowy z Indii sposobem na kryzys energetyczny. "Czarne złoto" zamiast gazu
"Gotuje wszystko" - powiedziała 25-letnia kobieta z Indii, cytowana przez agencję AFP. "Jeśli ciśnienie spadnie, odstawiamy na pół godziny i znów działa" - dodała. W Indiach mówią wprost o "czarnym złocie" w obliczu kryzysu energetycznego.
Polega to na wymieszaniu kilku wiader obornika z wodą, a następnie wlaniu mieszanki do podziemnego zbiornika wielkości samochodu, przykrytego balonem. Zapewnia to tak regularną dostawę metanu, że butli z LPG używa wyłącznie w sytuacjach awaryjnych lub podczas dużych zgromadzeń.
"Biogaz nadaje się do wszystkiego: warzyw, herbaty, soczewicy" - zapewniła.
Na tym jednak nie koniec. Pozostała gnojowica jest później rozrzucana na polach jako nawóz. Rolnicy twierdzą, że ma ona lepszą dostępność azotu dla roślin w porównaniu z surowym obornikiem. To ważne w obliczu rosnących cen nawozów po wybuchu wojny w Iranie i blokadzie cieśniny Ormuz, co spowodowało, że globalne dostawy nawozów sztucznych poważnie ucierpiały. Według szacunków przez cieśninę przechodzi około jedna trzecia światowego morskiego handlu tymi produktami.
"Prawdziwą korzyścią nie jest tylko gaz - to jak bonus. (...) Ta gnojowica to czarne złoto" - powiedział AFP lokalny rolnik.
Rząd w Indiach stawia na biogaz
W zeszłym roku rząd wprowadził wymóg, aby biogaz stanowił co najmniej 1 proc. paliwa gazowego wykorzystywanego zarówno w pojazdach, jak i w gospodarstwach domowych. Do 2028 r. ten odsetek ma wzrosnąć do pięciu procent. W planach jest już budowa dziesiątek zakładów produkcyjnych wartych wiele milionów dolarów.
Biogaz nadal stanowi jednak niewielką część paliwa używanego do gotowania w gospodarstwach domowych. Uważa się, że wygodniejszym rozwiązaniem jest stosowanie gazu LPG, ponieważ łańcuchem dostaw zarządzają firmy.
Wyzwaniem jest także fakt, że przydomowe biogazowanie wymagają profesjonalnej instalacji, regularnej obsługi i konserwacji.












