Polski rynek ziemniaków zmaga się z poważną nadpodażą, która przekłada się na gwałtowny spadek cen i problemy ze zbytem. Jak opisuje "Gazeta Wyborcza", skala produkcji okazała się na tyle duża, że krajowe zakłady przetwórcze nie są w stanie zagospodarować dostępnych surowców, a część zapasów może wymagać utylizacji.
Kryzys na rynku ziemniaków. "W marcu sprzedaliśmy 2,6 tys. ton"
Z relacji prezesa spółki Polski Ziemniak, Piotra Górskiego, wynika, że sytuacja jest bezprecedensowa. Firma posiada obecnie w magazynach około 13 tys. ton ziemniaków, których nie jest w stanie sprzedać. Sieci handlowe ograniczają przyjęcia, tłumacząc to niższym popytem, a poziom zapasów jest dwukrotnie wyższy niż rok wcześniej.
"W marcu sprzedaliśmy 2,6 tys. ton, a rok temu w marcu 3,8 tys. To ogromna różnica w zbycie" - wskazuje Górski. Jednocześnie podkreśla, że przy obecnej sytuacji sprzedaż zgromadzonych zapasów przed kolejnymi zbiorami jest praktycznie niemożliwa, co oznacza konieczność ich utylizacji. Problem w tym, że podmioty zajmujące się zagospodarowaniem nadwyżek są już przeciążone.
W całej Europie magazyny są wypełnione ziemniakami, a ceny w skupach spadły do bardzo niskich poziomów. Rolnicy alarmują, że sprzedają plony nawet po 15 groszy za kilogram. Według Głównego Urzędu Statystycznego produkcja ziemniaków w Polsce w 2025 roku wzrosła o około 15 proc. rok do roku, przekraczając 6,8 mln ton, przy areale wynoszącym ponad 0,2 mln hektarów.
Problemem jest również zmiana globalnej struktury rynku. Jeszcze niedawno nadwyżki z Europy trafiały na rynki azjatyckie, obecnie kraje takie jak Chiny, Indie czy Pakistan znacząco rozwinęły własną produkcję i same stały się eksporterami.
Konieczne jest zwiększenie krajowego przetwórstwa. "To główny obszar"
Sytuację pogarsza także konkurencja z Niemiec. Tamtejsi producenci korzystają z dopłat do eksportu i nie podlegają takim ograniczeniom fitosanitarnym jak polscy rolnicy. W efekcie niemieckie ziemniaki trafiają do polskich przetwórni, często po cenach niższych od kosztów produkcji. To powoduje, że zakłady nie odbierają zakontraktowanych dostaw od krajowych producentów lub opóźniają ich przyjęcie. Jak relacjonują rolnicy, zdarzają się przypadki odrzucania transportów z powodów jakościowych, takich jak kolor bulw - pisze strefaagro.pl.
Zdaniem ekspertów w dłuższej perspektywie konieczne jest wzmocnienie krajowego przetwórstwa. "To główny obszar, w który powinniśmy inwestować, bo przetwórstwo ziemniaka w Polsce jest ciągle słabo rozwinięte" - ocenia Marek Wigier z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.
Rolnicy liczą także na wprowadzenie tzw. lokalnej półki w sklepach, która miałaby zwiększyć udział krajowych produktów w sprzedaży detalicznej.












