Wraz z nadejściem mrozów w wielu regionach Polski pojawił się problem z dostępnością pelletu, o którym pisaliśmy już w Interii Biznes. Jak wynika z relacji użytkowników, które przywołał portal WP Finanse, w niektórych przypadkach ceny surowca sięgają nawet 3 tys. zł za tonę, a dostawy są ograniczane do kilku worków na osobę ze względu na ogromne zainteresowanie zakupem paliwa.
Mrozy napędzają kryzys na rynku pelletu. Rośnie również cena trocin
W związku z tą sytuacją zapytaliśmy ekspertów o przyczynę kryzysu. Jak zauważa Michał Ferlak z Green Fuel, jednym z czynników wpływających na problemy z dostępnością paliwa są trudne warunki atmosferyczne, w tym duże mrozy, które zmniejszyły wydajność linii produkcyjnych nawet o 30 proc., sprawiając, że niektóre zakłady wstrzymały produkcję pelletu.
- Dodatkowo mrozy spowodowały większe zużycie pelletu niż poprzedniej zimy i dużo ludzi szybciej niż przewidywało wypaliło swoje zapasy, po czym szybko rzucili się na hurtownie i składy. Mrozy spowodowały też zmniejszone ilości trocin, czyli surowca z którego pellet jest produkowany, przemysł tartaczny przestał produkować tyle, ile produkuje normalnie - wskazuje ekspert.
Jak mówi ekspert "od dłuższego czasu następuje regres branży drzewnej", a co za tym idzie cena trocin rośnie - z 70 zł za metr do obecnych 120 zł.
Na kryzys w branży drzewnej zwraca uwagę również Daria Lisiecka z "Magazynu Biomasa". - Według Krajowego Rejestru Długów na koniec 2025 r. zadłużenie tego sektora przekraczało 100 mln zł. Wobec tego spadło przetarcie, co odbija się na dostępie do trocin - mówi w odpowiedzi na pytania Interii Biznes.
Jak tłumaczy Lisiecka, jeśli już trocina pojawia się w zakładzie produkującym pellet, to trzeba ją wysuszyć, żeby nadawała się do produkcji wysokiej jakości biopaliwa. - Taki proces jest energochłonny, a zimą potrzeby energetyczne rosną jeszcze bardziej. Do tego dochodzi obniżona wydajność i większa awaryjność maszyn w fabrykach pelletu - dodaje.
Obecne problemy potrwają dłużej? "Branża nie była gotowa"
Ferlak prognozuje, że już w kolejnych miesiącach ceny pelletu spadną o ok. 15-25 proc., a jego dostępność wzrośnie. - W kolejnym sezonie grzewczym spodziewałbym się podobnych cen, jakie mieliśmy końcem 2025 roku, powiedziałbym, że będą to ceny na poziomie 1600 zł za tonę - przekonuje producent pelletu, dodając, że "branża nie była gotowa na mrozy" i zwiększone zapotrzebowanie.
Eksperci zwracają uwagę również na skokowy wzrost zapotrzebowania na pellet, który nastąpił w wyniku dotacji udzielanych w ramach programu "Czyste Powietrze".
- W ostatnich latach bardzo wielu nowych użytkowników przeszło na ogrzewanie pelletem, często bez możliwości magazynowania większych zapasów. - W praktyce oznacza to zakupy realizowane na bieżąco, w ilościach ograniczonych pojemnością zasobnika lub dostępnym miejscem do składowania, co w szczycie sezonu dodatkowo zagęszcza popyt - tłumaczy Marcin Surmiak z firmy Wolebio.pl.
UOKiK zainterweniuje? Urząd monitoruje sytuację
"Gdyby Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów stwierdził zaburzenia na rynku pelletu, to wtedy w przyszłości, wspólnie z Rządową Agencją Rezerw Strategicznych, będzie podejmowana interwencja" - zadeklarował w środę w Sejmie minister energii Miłosz Motyka, pytany o rosnące ceny pelletu.
Szef resortu zwrócił również uwagę, że urząd będzie analizował, czy na rynku doszło do nieprawidłowości, w tym ewentualnej zmowy cenowej. Wyraził jednocześnie nadzieję na stabilizację cen, zaznaczając, że ich obecny poziom jest pochodną ograniczonej dostępności pelletu przy jednocześnie znacznie wyższym zużyciu w sezonie grzewczym.
W środę portal RMF FM informował, że Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów na obecnym etapie nie stwierdza zmowy cenowej na rynku pelletu, a do urzędu docierają jedynie pojedyncze sygnały dotyczące wysokich cen tego surowca.
Emilia Chlipała-Faltyn












