Proboszcz Parafii Najświętszego Serca Jezusowego w Piotrkowie Trybunalskim opublikował szczegółowe podsumowanie wizyty duszpasterskiej 2025/2026. Oprócz danych dotyczących kolędy i kondycji parafii, zakonnik odniósł się także do kwestii podatków - pisze o2.pl.
Ksiądz płaci podatek za wszystkich zameldowanych w parafii. "Niezależnie czy chodzi, czy nie chodzi do kościoła"
Jak poinformował o. Jacek Burnus, na terenie parafii zameldowanych jest około 11 tys. osób. W czasie tegorocznej kolędy księży przyjęło 2276 rodzin. Parafia, jak zaznacza proboszcz, jest złożona głownie ze starszych osób.
"Jesteśmy parafią osób w podeszłym wieku, parafią emerytów i rencistów. Wiele osób nie uczęszcza do kościoła na mszę św. bo po prostu nie może (wiek, choroby, piętro bez windy, złe warunki atmosferyczne). Brak dzieci i młodzieży" - czytamy we wpisie duchownego.
Najwięcej emocji wzbudził fragment dotyczący podatków. O. Burnus odniósł się wprost do zarzutów, że Kościół ich nie płaci. "Poruszono też problem jakoby Kościół nie płacił podatków. JEST TO NIEPRAWDA" - napisał proboszcz.
Jak wyjaśnił, zobowiązania podatkowe są naliczane na podstawie liczby zameldowanych mieszkańców parafii, a nie liczby wiernych faktycznie uczestniczących w życiu religijnym.
"Od każdego zameldowanego mieszkańca naszej parafii (tj. od 11 tysięcy), niezależnie od tego czy chodzi czy nie chodzi do kościoła, wierzy czy nie wierzy w Boga, Proboszcz Parafii i jego Wikariusz »musi« zapłacić podatek wyliczony przez Urząd Skarbowy" - podkreślił duchowny.
Niemal 20 tys. złotych. Parafia ujawnia dokładne dane
W skali roku, jak ujawnił, daje to niemal 20 tys. zł podatku, nie licząc innych opłat związanych z prowadzeniem parafii. "Miejmy tego świadomość, zwłaszcza w dyskusji z osobami nieżyczliwymi Kościołowi" - dodał.
Z danych przedstawionych przez proboszcza wynika również, że realnie z Kościołem związanych jest ok. 4-4,5 tys. osób. Przy liczeniu frekwencji od wszystkich zameldowanych daje to ok. 12 proc., a przy uwzględnieniu faktycznych wiernych - 35-38 proc.
"Taka jest rzeczywistość!!!" - podsumował o. Burnus, zaznaczając, że publikacja danych ma służyć transparentności i rzetelnej debacie, a nie budowaniu napięć wokół finansów Kościoła.












