TV3 zauważa na wstępie swojego artykułu, że wielu Litwinów regularnie odwiedza Polskę, ale głównie po to, by zatankować lub zrobić zakupy. Ich rozmówczyni poznała za to nasz kraj od innej strony. W ciągu ostatnich lat wraz z rodziną odwiedziła dziesiątki polskich miast.
Litwinka zwiedziła dziesiątki polski miast. Pierwsza była Warszawa
Pierwszym celem podróży Sonaty była nasza stolica. "Jechałam sama z dziećmi autobusem. Podróż przebiegła pomyślnie, ale była też bardziej nastawiona na dzieci zoo, Centrum Nauki Kopernik, parki" - relacjonowała.
Następne wycieczki do Polski odbywały się już w gronie całej rodziny. Litwinka wspólnie z bliskimi odwiedziła m.in. Gdańsk, Malbork, Frombork, Półwysep Helski, Sopot, obóz koncentracyjny Stutthof w Sztutowie, Wrocław, Kraków, Miejsce Pamięci i Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, Tatry, a w tym roku Toruń, Gniezno, Poznań, Kwidzyn i inne historyczne miasta.
"Wybieramy Polskę, bo jest blisko, ceny są korzystne i jest co zwiedzać i oglądać. Staramy się jeździć tam, gdzie jeszcze nie byliśmy, ale już odkryliśmy miejsca, do których chcielibyśmy wrócić" - mówiła portalowi nasza północna sąsiadka.
Sopot i Wrocław rozczarowały turystkę z Litwy
Dwa miasta nie przypadły Sonacie do gustu. Co zaskakujące chodzi o miejscowości, które Polacy uważają za turystyczne perełki. Chodzi o Sopot i Wrocław.
"Wszyscy chwalą Sopot, ale mnie wydał się zwykłym nadmorskim miasteczkiem. No cóż, molo jest piękne, ale płatne i jest tam mnóstwo ludzi. Nie pojechałbym tam ponownie" - wyjaśniła Litwinka.
"Potem był Wrocław i Karkonosze. Sam Wrocław nie zrobił na mnie wrażenia, okazał się miastem brudnym. Ale ogród botaniczny to ukojenie dla oczu i serca. Oaza spokoju w środku miasta" - powiedziała turystka. Duże wrażenie zrobiły za to na niej Malbork oraz Toruń. Pochwaliła również Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.
Litwinka pochwaliła ceny biletów do muzeów i bary mleczne
Rozmówczyni serwisu doradziła rodakom, którzy zamierzają zwiedzać Polskę, aby z wyprzedzeniem kupowali bilety do muzeów. "Muzea w Polsce nie są drogie, często kosztują zaledwie 1 zł (0,24 euro) dla uczniów i dostępne są bilety rodzinne. Droższe muzea to m.in. Centrum Nauki Kopernik" - wskazała.
Osobom, które mają ograniczony budżet, doradziła stołowanie się w barach mlecznych. "Są jak stołówki, tanie i pyszne. Oczywiście, nie ma tam luksusów, a jedzenie jest proste" - powiedziała.
Sonata odradziła rodakom wymienianie pieniędzy. W jej opinii nie ma to sensu, bo w Polsce wszędzie można płacić kartą, a kurs wymiany euro na złotówki jest niekorzystny.











