Wesołe miasteczko pojawiło się na prywatnej działce przy ul. Kościuszki, niedaleko skrzyżowania z Aleją 3 Maja. Od zakopiańskiego urzędu miasta dzieli je niespełna 200 metrów. Jednocześnie teren znajduje się w sąsiedztwie ponadstuletniej willi "Turnia", wpisanej indywidualnie do rejestru zabytków- pisze Radio Kraków.
Lunapark stanął tuż przy zabytkowej willi
Problem w tym, że, jak wskazuje miejski konserwator zabytków Cezary Michno, właściciele lunaparku nie mają wymaganych zgód. Sama lokalizacja ma być ponadto sprzeczna z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego oraz przepisami Parku Kulturowego Kotliny Zakopiańskiej.
W starostwie nie pojawił się wniosek o pozwolenie na budowę. Urzędnicy otrzymali jedynie pismo informujące o zamiarze ustawienia obiektów tymczasowych. Dokument został złożony już po tym, jak infrastruktura lunaparku znalazła się na działce.
Sprawa została zgłoszona straży miejskiej, nadzorowi budowlanemu oraz prokuraturze. Jak przekazał Michno, właściciele działek zostali wezwani na przesłuchanie. Do miejskiego konserwatora dotarła także informacja z delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Nowym Targu o planowanym postępowaniu.
Szczególne obawy dotyczą sąsiedztwa willi "Turnia". Ciężkie urządzenia oraz ich praca mogą stanowić zagrożenie dla zabytkowego budynku. "Zachodzi podejrzenie, że maszyny i urządzenia lunaparku mogą uszkodzić ten budynek" - powiedział Cezary Michno Radiu Kraków.
Kontrowersje dotyczą nie tylko kwestii formalnych. Jedna z osób, która skontaktowała się z TVP3 Kraków, zwróciła uwagę na sposób funkcjonowania obiektu. Według jej relacji agregat prądotwórczy pracuje bez przerwy, a urządzenie jest przykryte plandeką i znajduje się w pobliżu innych przedmiotów. Zastrzeżenia dotyczą także zastawionego przejścia ewakuacyjnego oraz bardzo ciasnego rozmieszczenia karuzel.
ZOBACZ TAKŻE: Zakopane przeżywa oblężenie. Tłumy turystów, możliwy rekord
Mieszkańcy narzekają na hałas. To nie pierwszy taki przypadek
Lunapark wzbudza również niezadowolenie części mieszkańców i turystów. Rozmówcy Radia Kraków zwracają uwagę na wygląd urządzeń, ich stan oraz hałas. Jedna z kobiet określiła wesołe miasteczko jako zaniedbane i przyznała, że obawiałaby się korzystania ze sprzętu, szczególnie przez dzieci. Problemem ma być także głośna muzyka towarzysząca pracy dużej karuzeli.
Obecny właściciel przekonuje z kolei, że posiada wszystkie niezbędne zgody.
Nie jest to pierwszy raz, gdy na tej działce pojawia się wesołe miasteczko. Ten sam czeski inwestor prowadził tam lunapark w 2016 i 2017 roku. Sprawa również trafiła wówczas do sądu. Inwestor został ukarany grzywną, a urządzenia ostatecznie usunięto.










