Reklama

mBank i ING będą musiały oddać pieniądze klientom. Nie uwzględniały ujemnego oprocentowania

Dwa podmioty, które nie uwzględniały ujemnego oprocentowania kredytów hipotecznych we frankach szwajcarskich, mają zwrócić pieniądze klientom - zdecydował Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Sprawdzane są kolejne instytucje finansowe.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wydał dwie pierwsze decyzje dotyczące stosowania ujemnego oprocentowania kredytów hipotecznych we franku szwajcarskim.

Reklama

Poinformował o tym wczoraj, trzy dni po rocznicy czarnego czwartku 15 stycznia 2015 r., kiedy to szwajcarski bank centralny podjął decyzję o uwolnieniu kursu swej waluty. Kurs franka osiągnął tego dnia nawet 5,19 zł, wywołując panikę wśród kredytobiorców. Skłoniło to UOKiK do rozpoczęcia monitoringu rynku usług finansowych. Ogłoszone wczoraj decyzje są pierwszymi tego efektami.

Mniejsze raty

Choć szwajcarska waluta wciąż jest droga, to pewną ulgą dla kredytobiorców powinno być właśnie ujemne oprocentowanie. Jest ono związane ze spadkiem poniżej zera wartości wskaźnika LIBOR, uwzględnianego przy obliczaniu oprocentowania kredytów nominowanych we franku. Konsekwencją powinno być obniżenie wysokości rat kredytów.

- Jak ustalił UOKiK, nie wszystkie banki uwzględniają ujemne oprocentowanie w sytuacji, gdy wartość wskaźnika LIBOR jest mniejsza od zera, choć w umowach kredytowych sposób ustalania oprocentowania określony został jako suma stawki bazowej LIBOR i marży kredytu - mówi Łukasz Wroński, zastępca dyrektora departamentu ochrony interesów konsumentów w UOKiK.

Poniedziałkowe decyzje dotyczą dwóch banków: ING Banku Śląskiego oraz mBanku. Pierwszy z nich dobrowolnie zobowiązał się już do zmiany praktyki - będzie uwzględniał ujemne oprocentowanie kredytów, przeliczy oprocentowanie stosowane dotychczas i odda klientom kwotę wynikającą z różnicy między dotychczasowym oprocentowaniem, a tym, które uwzględnia obniżony LIBOR. Wyśle też do wszystkich swych kredytobiorców informacje na temat podjętych działań.

Ogłoszone wczoraj decyzje prawdopodobnie nie są jednak ostatnimi, gdyż trwa sześć kolejnych postępowań wobec innych instytucji finansowych, które nie stosują ujemnego oprocentowania kredytów.

- Decyzje prezesa UOKiK mogą świadczyć o przyjęciu określonej linii orzeczniczej. Można przypuszczać, że pozostałe postępowania będące w toku zakończą się analogicznie - komentuje Małgorzata Badowska, radca prawny z kancelarii Gessel.

- Pamiętajmy jednak, że obie decyzje nie mają charakteru ostatecznych: banki mogą odwołać się od nich do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, a następnie wykorzystać dalszy tok instancyjny. Sprawa nie jest prosta, bowiem argumentom podnoszonym przez banki nie można w wielu miejscach odmówić słuszności - zaznacza prawniczka.

Pacta sunt servanda

Krzysztof Olszewski, rzecznik prasowy mBanku, już zapowiedział, że instytucja odwoła się od decyzji prezesa UOKiK do sądu. W trakcie postępowania sprawdzającego bank ten wyrażał przekonanie, że jest prawnie niedopuszczalne, aby oprocentowanie kredytu było ujemne. Zwracał uwagę, że podstawową funkcją odsetek kapitałowych jest wynagrodzenie za udostępnienie środków pieniężnych. W związku z czym nie jest możliwe, aby w ramach stosunku prawnego wynikającego z umowy kredytu odsetki te były należne w drugą stronę - od banku na rzecz kredytobiorcy - a tak by się działo przy ujemnym oprocentowaniu.

Innego zdania jest prezes UOKiK, który uważa, że odpłatny charakter umowy kredytu będzie zachowany, jeśli w całym okresie kredytowania odsetki należne bankowi będą nie niższe niż jeden grosz. Z takim stanowiskiem - co nie powinno dziwić - nie zgadzają się z kolei prawnicy banku, twierdząc, że pomija ono okresowy charakter świadczenia odsetkowego.

W związku z zapowiedzianym odwołaniem sprawę rozstrzygnie sąd. Wcześniej jednak powinny zapaść decyzje w sprawie sześciu kolejnych instytucji, które również nie uwzględniają ujemnego oprocentowania.

Działalność obydwu dotychczas skontrolowanych banków została przez regulatora uznana za praktyki naruszające zbiorowy interes konsumentów i naruszenie dobrych obyczajów. "W niniejszej sprawie dobre obyczaje należy utożsamiać z przestrzeganiem przez bank obowiązku dotrzymania zawartych z konsumentami umów kredytu. Zamieszczając w tych umowach postanowienia, według których oprocentowanie kredytu CHF stanowi sumę wartości stałej marży oraz wartości stawki bazowej LIBOR CHF dla danego okresu, bank zobowiązał się do ustalania oprocentowania w opisany sposób bez względu na to, jakie wartości przyjmą obydwa te czynniki" - można przeczytać w uzasadnieniu decyzji dotyczącej mBanku.

"Bank nie przestrzega ustalonej w umowach zasady w sytuacji, gdy w danym okresie rozliczeniowym stawka LIBOR jest ujemna i jednocześnie jej wartość bezwzględna przewyższa wartość zastrzeżonej marży. Bank przyjmuje wówczas, że wartość oprocentowania kredytu CHF wynosi zero. Powoduje to niekorzystne skutki dla konsumentów, ponieważ prowadzi do naliczenia oprocentowania w wysokości wyższej. Taka praktyka może stanowić naruszenie jednej z podstawowych zasad prawa cywilnego, według której umów należy dotrzymywać (pacta sunt servanda)" - argumentuje UOKiK.

Postępowanie banków zostało uznane za naruszenie dobrych obyczajów

Podstawa prawna

Decyzje Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta z 28 grudnia 2015 r., nr DDK-21/2015 (dotycząca ING Banku Śląskiego) oraz DDK-20/2015 (dotycząca mBanku).

Sławomir Wikariak

19.01.2016

Dowiedz się więcej na temat: bank | ING Bank Śląski | mBank | UOKiK

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »