Polska zapowiada apelację od wyroku Sądu Pierwszej Instancji w Brukseli, który nakazał zapłatę ok. 5,6 mld firmie Pfizer zł za nieodebrane szczepionki przeciw COVID-19 - pisze portal Rynek Zdrowia. Sprawa dotyczy umowy zawartej w maju 2021 r. przez Komisję Europejską w imieniu państw Unii Europejskiej. Przewiduje ona obowiązek zakupu określonej liczby dawek. Po odmowie ich odbioru przez Polskę koncern pozwał rząd we wrześniu 2023 r.
Spór z Pfizerem trwa. Tusk: Polska będzie musiała zapłacić za skrajną głupotę PiS
Sędziowie w Brukseli uznali, że wojna na Ukrainie i spadek liczby zakażeń koronawirusem, nie są uzasadnieniem, by uchylić umowę między Polską a firmą Pfizer. "Sąd stwierdził również, że warunki rozwiązania umowy kupna przez Polskę nie zostały spełnione i że Polska nie wykazała, że umowa kupna - a konkretnie jej klauzule dotyczące ceny, liczby dawek lub zrzeczenia się odpowiedzialności - wskazywały na nadużycie pozycji dominującej przez firmę Pfizer" - podał sąd.
Do wyroku odniósł się premier Donald Tusk, który napisał, że "Polska (…) będzie musiała zapłacić za tę skrajną głupotę PiS ponad 6 miliardów".
Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało, że Polska skorzysta z wszelkich przysługujących jej środków prawnych w celu zmiany tego orzeczenia. Resort dodał, że dalsze działania będą "podejmowane po przeprowadzeniu pogłębionej analizy wyroku oraz po uzgodnieniach międzyresortowych, we współpracy z pełnomocnikiem procesowym RP i Prokuratorią Generalną RP".
Domański: Ten rachunek zapłaci każda polska rodzina
- Temat, o którym chcemy rozmawiać, dotyczy budżetu, ale też bezpieczeństwa zdrowotnego Polaków. Wczoraj w Belgii zapadł wyrok dotyczący zerwania kontraktu na dostawę szczepionek do Polski. Tę decyzję o zerwaniu kontraktu nie podjęła KE, Bruksela, tę decyzję podjął rząd PiS-u, Mateusza Morawieckiego. W efekcie Polsce zostanie wystawiony rachunek na kwotę 6 mld zł. Ten rachunek zapłaci każda polska rodzina, każdy polski emeryt - mówił minister finansów Andrzej Domański, podczas konferencji prasowej poświęconej wyrokowi w sprawie Pfizer Export. - Ta decyzja jest kwestią nieudolności i partactwa ze strony rządu PiS-u - dodał.
Domański wspomniał również o raporcie NIK, w którym wskazano, że wyraźnie przeszacowano liczbę szczepionek potrzebnych Polsce. - To kolejna zła decyzja, jaką podjęto przez rząd PiS-u - mówił.
Szef resortu mówił również o potężnej luce w VAT, miliardach długów w funduszach pozabudżetowych oraz licznych przypadkach naruszeń, które miały miejsce w Ministerstwie Zdrowia. - Krajowa Administracja Skarbowa już skierowała dziesięć zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w związku z prowadzonym audytem - dodał.
- Każdego dnia mamy kolejne twarde dowody na to jak działał rząd PiS. Rząd nieudolności, rząd partactwa - kontynuował Domański. - Za te partactwa, za tą nieudolność dzisiaj jest wystawiony rachunek Polsce.
- Mniej po prostu szlak trafia - dodał minister. - Ciągle szukamy nowych środków na ochronę zdrowia, szukamy nowego finansowania, a tu nagle z uwagi na nieudolność, partactwo, a może złą wolę, 6 mld złotych. Przecież to jest potężna kwota - konkludował.
Minister zdrowia o szczepionkach Pfizer. "Nie możemy się pogodzić"
- Od wczorajszego dnia nie możemy się pogodzić z tym, na co będą wydatkowane to pieniądze. 6 mld złotych to także 63 mln dawek szczepionki, którą będziemy zobowiązani odebrać i która będzie zutylizowana - mówiła podczas konferencji minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda.
Jak dodała, jest to szczególnie bulwersujące dlatego, że Ministerstwo Zdrowia od kilku miesięcy regularnie pracuje nad tym, żeby racjonalizować wydatki, aby przeznaczyć jak najwięcej środków na leczenie pacjentów. - My w Ministerstwie Zdrowia wiemy, że 6 mld złotych to dla nas roczny koszt leków dla pacjentów onkologicznych, 6 mld złotych to roczne kształcenie rezydentów. 4,5 mld złotych to od lipca koszty ustawy o minimalnym wynagrodzeniu. Dla nas to również 6 razy więcej tomografów komputerowych, 3 razy więcej rezonansów magnetycznych - mówiła.
Sobierańska-Grenda podkreśliła, że ministerstwo jest na etapie analizowania możliwych scenariuszy. - Dochowamy wszelkiej staranności, mamy na to 60 dni, żeby wybrać ten wariant, który jest dla naszego państwa najkorzystniejszy.
Głos zabrał również Konrad Korbiński, dyrektora generalny w Ministerstwie Zdrowia, który koordynuje prace związane z tą sprawą. - Chciałbym zwrócić uwagę, o jakiej umowie mówimy. Nie mówimy bowiem o umowie zawartej w 2020 roku, kiedy Europa i Polska była pogrążona w niepewności w związku z pandemią COVID 19, ale mówimy o umowie, która była zawarta w 2021 roku, kiedy Polska miała już zakontraktowane blisko 190 mln dawek szczepionki, kiedy w magazynach mieliśmy 30 mln dawek szczepionek, które nie były wykorzystane. W tym momencie poprzedni rząd podjął decyzję, żeby przystąpić do kolejnego zamówienia, którego wolumen był olbrzymi, ponieważ to było blisko 190 mln dawek łącznie na lata 2022-2024 - tłumaczył.
Korbiński również odniósł się do raportu NIK za ten okres. - Polska nie musiała przystępować do tej umowy. Była możliwość odstąpienia od tej umowy, z czego Ministerstwo Zdrowia nie skorzystało, jednocześnie po 11 dniach od upłynięcia terminu na odstąpienie od tej umowy skierowało do KE pismo w związku z koniecznością obniżenia wolumenu zamówienia w ramach tego trzeciego zobowiązania - mówił dyrektor generalny.
Jak dodał działania te wskazywały, że zamówienie zostało "przeszacowane" i nie będzie odpowiadało realnemu zapotrzebowaniu wśród polskich obywateli.












