Podróż z Scandicci do Florencji zajmuje 20 minut. Niewielka odległość od dużego miasta przynosi korzyści, ale ma też swoje minusy. Kiedy kilka lat temu stolica Toskanii wypowiedziała wojnę wakacyjnym apartamentom i zakazała rejestrowania nowych obiektów najmu krótkoterminowego w części miasta, w Scandicci doszło do rozkwitu tego typu biznesu - opisuje "Avvenire".
Florencja ograniczyła najem krótkoterminowy. Zakaz uderzył w sąsiednie Scandicci
Właściciele mieszkań szybko zorientowali się, że na najmie krótkoterminowym w tydzień można zarobić więcej niż w miesiąc na tym tradycyjnym. Duża część przestawiła się więc na turystów, co doprowadziło do spadku liczby mieszkań dostępnych w najmie długoterminowym i podniesienia ich cen. "Nasz rynek wynajmu praktycznie zanika" - powiedziała "Avvenire" burmistrz miasta Claudia Sereni.
W Scandicci działa obecnie 189 obiektów zarejestrowanych jako te świadczące najem turystyczny. Gmina jest przekonana, że będzie ich przybywać.
Scandicci nie chce być turystyczną sypialnią
Negatywne skutki napływu turystów ma nieco złagodzić opłata turystyczna, która zacznie obowiązywać od czerwca. Turyści będą płacić od 2 do 5 euro za dobę w zależności od rodzaju obiektu. W przypadku apartamentów stawka wynosi 3 euro.
"Podatek turystyczny nie ma na celu ograniczenia turystyki, ale uwolnienie budżetów na wydatki związane z polityką turystyczną" - wyjaśnia burmistrz Scandicci. Podkreśla, że "turyści są mile widziani" o ile wywołują pozytywne zmiany, nie zamieniając miasta w turystyczną sypialnię.
"Jesteśmy przytłoczeni" - mówi Sereni w odniesieniu do tego, co dzieje się obecnie. Uważa, że miasto musi "ochronić mieszkania oraz jakość życia". Martwi się tym, że pracownicy w lokalnych manufakturach galanterii skórzanej mają problem ze znalezieniem mieszkań.
Właściciele mieszkań boją się wynajmować je długoterminowo
Miasto zidentyfikowało około 2 tys. mieszkań, w których nikt nie mieszka. Część prawdopodobnie jest wynajmowana na czarno, inne stoją puste, bo właściciele boją się zawierać umowy najmu długoterminowego.
Zdaniem Sereni, aby odblokować te zasoby, potrzebne są "publiczne mechanizmy gwarancyjne wspierające właścicieli". Burmistrz uważa, że bez nich mieszkania nie wrócą na rynek najmu długoterminowego.
Kryzys mieszkaniowy trawi też inne włoskie miasteczka
"Avvenire" podkreśla, że wiele innych włoskich miasteczek zmaga się z takimi samymi problemami. W Pesaro w 2023 roku było 295 apartamentów dla turystów, dwa lata później ich liczba wzrosła do 642. Efektem tej zmiany był wzrost czynszów w najmie długoterminowym. W liczącej 20 tys. mieszkańców miejscowości Follonica jest aż 9 tys. obiektów najmu krótkoterminowego.
Każdego lata mieszkania są wycofywane z rynku najmu długoterminowego i wynajmowane turystom. "Tygodniowe czynsze osiągają poziomy wielkich europejskich stolic" - wskazuje "Avvenire". Wynajęcie czegoś w najmie długoterminowym graniczy z cudem, co potwierdził w rozmowie z gazetą miejscowy agent nieruchomości. "Otrzymuję około ośmiu zapytań o wynajem długoterminowy tygodniowo. W 2025 roku nie zawarłem ani jednej umowy" - powiedział dziennikarzom.











