Ceny ogrzewania w górę. Mieszkańcy płacą krocie za ciepło
Rubinkowo to toruńskie osiedle zamieszkane głównie przez rodziny z dziećmi i starsze osoby. O blokowisku z czasów Polski Ludowej zrobiło się głośniej, gdy w 2022 roku Tadeusz Rydzyk podłączył geotermalne źródła do miejskiej sieci ciepłowniczej Torunia, a mieszkańcy otrzymali gigantyczne podwyżki rachunków. To od tego czasu potocznie nazywane jest "osiedlem Rydzyka". Jak się okazało, opłata stała była nawet pięciokrotnie wyższa niż w przypadku ciepła wytwarzanego wcześniej przez PGE Toruń.
Pod koniec 2025 r. ponownie pojawiły się obawy, że ceny ogrzewania mogą wzrosnąć. Jak relacjonuje "Fakt", niepokój mieszkańców nasilił się po tym, jak w blokach zamontowano nowe, elektroniczne podzielniki ciepła, które zastąpiły starsze urządzenia.
"Kilka tygodni temu zapukał do mnie pan, zamontował na kaloryferach elektryczne podzielniki. Teraz strach rozkręcić, bo nie wiadomo, ile potem przyjdzie do zapłaty" - mówił jeden z lokatorów.
Jak dodaje, kilka lat temu musiał dopłacić za ogrzewanie ponad 1,5 tys. zł.
Co ciekawe, kaloryfery w moim mieszkaniu praktycznie są letnie. Nawet pranie nie schnie" - podkreśla mieszkaniec Torunia.
Czynsze na "osiedlu Rydzyka" w górę. "Już płacę chore pieniądze za mieszkanie"
Na początku stycznia lokatorzy znaleźli w skrzynkach pisma ze spółdzielni mieszkaniowej, z których wynika, że od 1 kwietnia wzrosną również czynsze. "Już płacę chore pieniądze za mieszkanie, a co nas czeka dalej?" - pyta jeden z mieszkańców, cytowany przez "Fakt".
Również inni lokatorzy zwracają uwagę, że koszty utrzymania mieszkań już teraz są bardzo wysokie. "Tylko za grudzień do zapłaty miałem koło 940 zł. Dodajcie jeszcze ratę kredytu hipotecznego, tak zniknęły prawie dwa tysiaki" - wylicza mieszkaniec osiedla.
Podkreśla przy tym, że warunki mieszkaniowe nie mają nic wspólnego z luksusem. "To nie jest modne, zamknięte osiedle w Warszawie, tylko stare budynki. U nas nie ma żadnych luksusów. Pokoje klitki. Na moim balkoniku ledwo co dwie osoby się zmieszczą. Jedyne rozrywki na Rubinkowie to kilka Biedronek i dwa Lidle. Dobrze, że chociaż dzieciaki mają boiska" - dodaje.
Z pisma spółdzielni wynika, że łączne opłaty zależne od niej wzrosną o 0,10 zł za metr kwadratowy, czyli o 3 proc., do poziomu 3,43 zł za m kw. miesięcznie. Sama opłata eksploatacyjna ma wynosić 2,14 zł za m kw.
Spółdzielnia tłumaczy decyzję rosnącymi kosztami eksploatacji, inflacją oraz wzrostem wynagrodzeń o 3 proc., związanym m.in. z podniesieniem płacy minimalnej. Takie argumenty nie przekonują jednak mieszkańców. "No błagam... To, że w górę idzie najniższa krajowa, nie znaczy, że cała Polska dostaje od szefostwa podwyżki" - komentuje jeden z nich.
W uzasadnieniu podwyżek spółdzielnia wskazuje również na ujemny wynik na gospodarce mieszkaniowej oraz ryzyko spadku dochodów z wynajmu lokali użytkowych w związku z rosnącymi kosztami mediów i zatrudnienia. "Tylu ludzi bieduje, a wszystko w górę. Dramat" - podsumowuje gorzko mieszkaniec Torunia.












