W skrócie
- Projekt rozporządzenia Ministerstwa Energii zakłada usunięcie obowiązku informowania klientów na rachunkach za prąd o procentowym udziale kosztów ETS w cenie energii.
- Resort energii uzasadnia proponowane zmiany chęcią uproszczenia faktur.
- Nowa formuła rachunków ma być bardziej przejrzysta i zawierać wyraźne dane o łącznej kwocie do zapłaty, koszcie energii, opłacie dystrybucyjnej oraz okresie obowiązywania umowy.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Sposób kalkulacji taryf oraz sposób rozliczeń w obrocie energią elektryczną w ubiegłym roku przeszedł z Ministerstwa Klimatu i Środowiska do Ministerstwa Energii (przy okazji zmian kompetencyjnych w rządzie).
Polacy mieli poznać szacunkowy wpływ ETS na wysokość rachunków
W obowiązującym rozporządzeniu taryfowym zapisano, że "przedsiębiorstwo energetyczne (...) dołącza do faktury wystawianej odbiorcy energii elektrycznej w gospodarstwie domowym informację o strukturze procentowej kosztów". Wśród wielu kosztów wymieniono wspomniany ETS. Właśnie ten zapis - jak informuje doradczyni prezydenta Wanda Buk - ma zniknąć z rozporządzenia. Dodajmy, że rachunki za prąd, które trafiają do polskich gospodarstw domowych wciąż są zawiłe i niezrozumiałe.
- Co do zasady, zrozumienie rachunku za prąd nie powinno wymagać zawodowego związku z sektorem energetyki, a w obecnym stanie jesteśmy tego blisko. Nie można jednak wylać dziecka z kąpielą. Poszczególne rodzaje opłat, w tym te związane z ETS, powinny być widoczne na rachunku, ale zbiorczo, z podziałem na kategorie, tak by struktura była zrozumiała dla klienta - komentuje w rozmowie z Interią Biznes Michał Grabka, ekspert fundacji Instrat, zajmującej się energetyką.
Dodaje jednak, że nie jest pewien, czy propozycja wykreślenia procentowych kosztów wytworzenia jest już oficjalną propozycją resortu energii. - Przedstawione zmiany nie są jak rozumiem oficjalną propozycją ministerstwa - podkreśla, komentując dokument przedstawiony przez Wandę Buk.
Resort energii idzie w deregulację. Co zobaczymy w rachunkach za prąd?
Systemowe, rozległe zmiany w taryfach energetycznych, przygotowane przez Ministerstwo Energii, mają dać przemysłowi wielomilionowe oszczędności. Wśród zmian znalazło się jednak - jak się wydaje istotne dla odbiorców indywidualnych - usunięcie obowiązku informowania w fakturach o procentowej strukturze kosztów wytworzenia energii.
"My tu gadu, gadu a Pan Minister Miłosz Motyka usuwa z rozporządzenia taryfowego obowiązek informowania na fakturach za prąd o udziale ETS w cenie energii. Przypadek?" - nie bez ironii "podbija temat" w mediach społecznościowych doradca prezydenta Karola Nawrockiego.
Przez lata trwała batalia, aby rozliczne elementy rachunku za prąd były znane odbiorcy końcowemu - zwłaszcza odbiorcy indywidualnemu. Rachunki nadal są nieczytelne - znajduje się w nich co prawda procentowe wskazanie źródeł wytworzenia prądu (tzw. struktura paliw), ale podane elementy kosztów mogą wprowadzić w zakłopotanie odbiorcę indywidualnego. Mamy wśród nich "stałą stawkę sieciową", "stawkę opłaty przejściowej", "stawkę jakościową", "składniki zmienne stawki sieciowej", "opłatę OZE", "opłatę kogeneracyjną", wreszcie "opłaty abonamentowe" i "mocowe".
Mamy jednak przede wszystkim "sprzedaż energii elektrycznej czynnej" i to tam moglibyśmy szukać wspomnianych kosztów ETS. Wciąż są to koszty ukryte, a przeciętnemu odbiorcy trudno oszacować, ile w tym stanowią koszty związane z ETS. Ujawnienie tych ostatnich stało się jednym z najważniejszych "energetycznych" postulatów PiS (wielokrotnie mówił o tym Przemysław Czarnek), choć nie brakowało eksperckich komentarzy, że to propozycje populistyczne.
Poprosiliśmy resort energii o komentarz dot. usunięcia z projektu rozporządzenia taryfowego udziału procentowego kosztów wytworzenia (w tym ETS) i przyczyn takiego kroku. Dowiedzieliśmy się jedynie, że konsultacje projektu w tym kształcie potrwają do najbliższego poniedziałku.
Rachunki za prąd mają być prostsze
Choć to budzi zaskoczenie, taki ruch (porzucenie procentowego wskazania źródeł wytworzenia) uzasadnia się koniecznością uproszczenia rachunków (w nowej formule mają być bardziej czytelne). Z rządowych kręgów wyszło uzasadnienie, że nawet Urząd Regulacji Energetyki wskazał, iż dla większości odbiorców rachunki za prąd nadal są nieczytelne.
Rzeczywiście, w ubiegłym roku na zlecenie URE przeprowadzono badanie, z którego wynikało, że ok. 80 proc, respondentów nie wie ile zużywa prądu, a nawet nie potrafi wskazać jednostkowej ceny za energię (przypomnijmy: mieliśmy mrożenie cen).
Obecnie rządowym, deregulacyjnym priorytetem są prostsze rachunki za energię, sprawniej prowadzone inwestycje i mniej zbędnych formalności. Takie rozwiązania wprowadza ustawa deregulacyjna dla sektora energii.
"Nowe przepisy oznaczają bardziej przejrzyste rachunki za energię, szybszy proces przyłączania do sieci, mniej obowiązków administracyjnych dla przedsiębiorców oraz lepsze warunki dla rozwoju nowoczesnego ciepłownictwa. Chcemy, aby odbiorca energii był w centrum zmian, dlatego wprowadzamy rozwiązania, które zwiększą przejrzystość rozliczeń i poprawią jakość obsługi" - podkreślał podczas niedawnej konferencji prasowej wiceminister energii Konrad Wojnarowski.
"Projekt deregulacyjny wprowadza rozwiązania, które poprawiają przejrzystość rozliczeń. Kluczową zmianą jest obowiązek dołączenia do rachunku za energię elektryczną przejrzystego podsumowania" - informuje resort energii.
Czytelna forma na pierwszej stronie będzie zawierała:
- łączną kwotę do zapłaty (wyraźnie wyeksponowaną),
- koszt samej energii,
- koszt dystrybucji (dostarczenia energii),
- okres obowiązywania umowy.
Warto sprecyzować, że proponowany obecnie zapis (zawarty w paragrafie 42 rozporządzenia) przewiduje, iż przedsiębiorstwo energetyczne do faktury wystawionej odbiorcy dołącza rozliczenie, które zawiera co najmniej następujące informacje:
- o wielkości zużycia energii elektrycznej w okresie rozliczeniowym, na podstawie której została wyliczona kwota należności;
- o sposobie dokonania odczytu układu pomiarowo-rozliczeniowego z podaniem, czy był to odczyt fizyczny czy zdalny dokonany przez upoważnionego przedstawiciela przedsiębiorstwa energetycznego albo odczyt dokonany i zgłoszony przez odbiorcę;
- o sposobie wyznaczenia wielkości zużycia energii elektrycznej w sytuacji, gdy okres rozliczeniowy jest dłuższy niż miesiąc i gdy pierwszy lub ostatni dzień okresu rozliczeniowego nie pokrywa się z datami odczytów układu pomiarowo-rozliczeniowego lub gdy w trakcie trwania okresu rozliczeniowego nastąpiła zmiana cen lub stawek opłat, albo o miejscu, w którym są dostępne te informacje.
Nie znajdziemy w projekcie przekazanym do konsultacji dawnego zapisu o "strukturze procentowej kosztów" (w tym ETS).
Sejm odrzucił prezydencki projekt obniżki VAT
Warto dodać, że ceny prądu i unijny system ETS pozostają istotną częścią politycznego sporu rządu z ośrodkiem prezydenckim. Ostatnio Sejm (koalicyjną większością) odrzucił prezydencki projektu ustawy dot. obniżenia kosztów energii elektrycznej m.in. poprzez obniżenie podatku VAT na prąd. Takie działania miały być finansowane np. ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2.
Projekt ten wpłynął do Sejmu jeszcze w listopadzie 2025 roku. Jego celem było - zdaniem kancelarii prezydenta - trwałe obniżenie cen energii elektrycznej w Polsce. Proponowane przepisy zakładały redukcję podatku VAT na prąd do poziomu 5 proc. z 23 proc. oraz wprowadzenie zerowych stawek dla licznych opłat dodatkowych, takich jak opłata OZE, mocowa czy kogeneracyjna.
Finansowanie tych systemów wsparcia miało zostać przeniesione z rachunków obywateli na środki publiczne pochodzące z handlu uprawnieniami do emisji CO2 (EU-ETS). Projekt ograniczał również maksymalny zwrot z kapitału dla firm energetycznych, co miało zapobiegać generowaniu przez nie nadmiarowych zysków kosztem odbiorców końcowych.













