Reklama

Nie wszyscy zdążą z wymianą pieca. Posypią się grzywny

Na rynku brakuje pomp ciepła, kotłów. Na realizację zamówienia trzeba czekać nawet kilka miesięcy, a zakazy używania nieekologicznych urządzeń wchodzą w życie w dwóch województwach już z początkiem przyszłego roku.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Pierwsze informacje z Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków (CEEB) potwierdzają to, o czym wiadomo od dawna: do ogrzewania domów na masową skalę wykorzystujemy przestarzałe kotły. To między innymi one odpowiadają za szkodliwy smog, który pojawia się co roku wraz z pierwszymi przymrozkami.

Co pokazują zebrane dotychczas dane? Prawie połowa (49,1 proc.) zarejestrowanych dotąd w bazie źródeł ciepła na paliwa stałe to kotły poniżej trzeciej klasy (lub bez informacji na temat klasy), czyli tzw. kopciuchy. W dodatku w 53,8 proc. przypadków spalany jest w nich węgiel lub paliwa węglopochodne. Pozostałe paliwa to drewno kawałkowe, pellet drzewny i inny rodzaj biomasy.

Reklama

Zakazy dla kopciuchów

Wyniki te nie dziwią ekologów. Jak bowiem wskazują, z programów ochrony powietrza wynika, że do wymiany jest około 3 mln urządzeń pozaklasowych w domach jednorodzinnych. Do nich należałoby jeszcze doliczyć piece w budynkach wielomieszkaniowych.

Niestety proces zastępowania trucicieli ekologicznymi urządzeniami jest powolny. Mimo tego, że problem smogu stał się głośny już kilka lat temu i w tym czasie uruchomiono programy wsparcia wymiany źródeł ciepła, w tym "Czyste powietrze" i "Stop smog", to mapa Polski z gęsto usianymi fioletowymi i czerwonymi punktami, czyli miejscowościami z przekroczonymi normami jakości powietrza, co roku na jesieni niezmiennie przypomina, że stoimy w miejscu.

Proces ten przyśpieszyć mają zakazy, które sukcesywnie będą wchodzić w życie w kolejnych województwach. Pierwsze, zgodnie z przyjętymi uchwałami antysmogowymi, zaczną obowiązywać już 1 stycznia 2022 r. w województwach śląskim i podkarpackim (patrz: infografika). Od nowego roku nie będzie można w tych regionach stosować kotłów starszych niż 10 lat lub bez tabliczki znamionowej.

Brakuje kotłów

Ci, którzy czekali na ostatnią chwilę z inwestycją, mogą nie zdążyć. Na rynku brakuje bowiem obecnie kotłów gazowych, pomp ciepła, ale i wysokiej klasy kotłów węglowych - mówią nasi rozmówcy.

- Na realizację zamówienia trzeba czekać w niektórych przypadkach od kilku do nawet 20 tygodni - informuje Paweł Lachman, prezes Polskiej Organizacji Rozwoju Technologii Pomp Ciepła (PORT PC).

Na pniu schodzi wszystko, co trafi na rynek. Powodem są zakłócone przez pandemię dostawy półprzewodników i mikroprocesorów. To problem, który dotknął wielu branż, w tym producentów urządzeń grzewczych. Portal ŚląskiBiznes.pl cytuje przedstawicieli firm zajmujących się sprzedażą, którzy mówią, że to sytuacja precedensowa. Zaskakujące zapotrzebowanie na kupno nowego kotła tłumaczą rosnącym zainteresowaniem termomodernizacją, coraz lepiej działającymi programami dofinansowań i rosnącą świadomością szkodliwości smogu. I podkreślają: brakuje nie tylko urządzeń, ale i fachowców do ich montażu.

Grzywna za kopciucha

Mieszkańcy województw śląskiego i podkarpackiego, którym nie uda się do końca roku wymienić kopciucha, muszą liczyć się z karami. Zgodnie z ustawą o ochronie środowiska (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1219 ze zm.) osobie nieprzestrzegającej przepisów uchwały antysmogowej grozi bowiem grzywna. W postępowaniu mandatowym jest to kwota do 500 zł, a w postępowaniu sądowym - do 5 tys. zł.

A takich osób jest niemało. Piotr Kuczera, przewodniczący Śląskiego Związku Gmin i Powiatów, prezydent Rybnika, przyznaje, że w mieście do wymiany jest około 18,5 tys. pieców w domach jednorodzinnych. Do tej pory mieszkańcy pozbyli się około 3-4 tys. źródeł ciepła.

Czy brak kotłów na rynku powinien być okolicznością łagodzącą? Łukasz Gmurczyk, aktywista antysmogowy (Smog Wawerski), uważa, że nie. Podkreśla, że mieszkańcy na wymianę kopciucha mieli pięć lat i już wtedy dostępne były dotacje na ten cel. Zaznacza przy tym, że obecnie brakuje urządzeń, także dlatego, że wiele osób czekało z inwestycją na ostatnią chwilę. - Przepisy są po to, żeby ich przestrzegać. Nie byłbym za tym, aby zakazy odraczać, bo wówczas nigdy nie poprawimy jakości powietrza - dodaje.

Gmina wyśledzi kopciucha

Łukasz Gmurczyk zauważa przy tym, że same gminy czekają na wejście w życie zakazów przewidzianych w uchwałach antysmogowych, bo obecnie często nie są skuteczne w nakłanianiu mieszkańców do wymiany źródła ogrzewania. Potwierdzają to samorządowcy. - Uchwała antysmogowa daje nam narzędzia do egzekwowania jakości urządzeń służących do ogrzewania domu. Po 1 stycznia będzie to kwestia zero-jedynkowa: albo ktoś wymienił kocioł, albo nie - mówił Dariusz Starzycki, wicemarszałek województwa śląskiego, podczas konferencji dotyczącej wdrażania uchwały antysmogowej w tym województwie.

Samorządy bardzo też liczą na całościowe dane z CEEB. Przypomnijmy, że wpływają do bazy od lipca, a na złożenie deklaracji właściciele i zarządcy budynków mają rok. Z informacji opublikowanych w poniedziałek przez Główny Urząd Nadzoru Budowlanego (GUNB), który prowadzi ten rejestr, wynika, że wpłynęło ponad 340 tys. deklaracji, z czego blisko 160 tys. dotyczyło kotłów na paliwa stałe.

Dane z bazy umożliwią gminom wyśledzenie kopciuchów na swoim terenie, skuteczne docieranie do mieszkańców z ofertą wymiany źródła ogrzewania na bardziej ekologiczne, a także kontrole i egzekwowanie przepisów uchwał antysmogowych.

Katarzyna Nocuń

13.10.2021

Gazeta Prawna

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »