"Nowe serce Polski" - tak Jan Puhl z "Der Spiegel" zatytułował swój reportaż z Katowic. Niemieckiego dziennikarza po mieście oprowadziła lokalna fotografka Kasia Piechowicz, która pokazała mu m.in. Dolinę Trzech Stawów, gdzie w pogodne dni Katowiczanie spędzają czas wolny - spacerują, jeżdżą na rolkach i desce oraz bawią się na występach DJ-ów.
Niemiecki reporter odwiedził Katowice. "Miasto, niegdyś znane z dymiących kominów"
Reporter odwiedził też Katowicką Strefę Kultury (kompleks, w którego skład wchodzą Muzeum Śląskie, sala NOSPR oraz Katowickie Centrum Kongresowe), wybudowaną na terenie dawnej kopalni Katowice.
"Za siedem złotych, czyli 1,60 euro, można wejść na starą wieżę szybową, skąd rozpościera się zapierający dech w piersiach widok na miasto. Wyżej wznoszą się jedynie niektóre szklane biurowce w centrum miasta oraz bloki z luksusowymi mieszkaniami na północy. Ślady dawnej epoki nadają tej dzielnicy mieszkaniowej nowej katowickiej elity postindustrialny szyk" - stwierdza reporter.
Puhl zauważa także, że według badań Katowice należą do miejscowości o najlepszych warunkach do życia w Polsce. "Miasto, niegdyś znane z dymiących kominów, złej jakości powietrza i okopconych ceglanych fasad, uległo transformacji" - opisuje reporter, dodając, że obecnie w Katowicach działa tylko jedna kopalnia, w której pracuje około 3,2 tys. osób, a liczba mieszkańców Katowic wynosi około 280 tys. Ponadto w stolicy Górnego Śląska praktycznie nie ma bezrobocia - podkreśla dziennikarz.
Katowice zaliczyły "bolesny upadek"
W czasach komunizmu sprawy wyglądały inaczej - o czym przypomniała reporterowi jego rozmówczyni. Kopalnie były głównym pracodawcą, zapewniały mieszkania, a nawet słodycze dla dzieci. "Upadek był bolesny, gdy stało się jasne, że górnośląski przemysł ciężki nie ma szans na rynku światowym" - stwierdza reporter.
Niemiec przypomina także, że to z pieniądze z węgla z Górnego Śląska i tamtejszego przemysłu "przyczyniły się do odbudowy zniszczonego wojną kraju". Przywołał również historię "śląskiego Czarnobyla" z okresu PRL, która została przedstawiona w książce i serialu "Ołowiane dzieci". Huta metali przez lata truła ołowiem mieszkańców dzielnicy Szopienice, co doprowadziło do zachorowania na ołowicę co najmniej 5 tys. dzieci. W ich leczenie zaangażowały się dwie lekarki - Bożena Hager-Małecka oraz Jolanta Wadowska-Król. Sam skandal został zatuszowany przez komunistycznych dygnitarzy.
"Kraj oczyścił się z gruzów socjalizmu"
Autor wskazuje na zmiany, jakie zaszły w Katowicach - miasto jest zielone, poprzecinane ścieżkami rowerowymi, wiele bloków z wielkiej płyty zostało wyremontowanych, dawna robotnicza dzielnica Nikiszowiec dziś jest atrakcją turystyczną, wymienia też tętniącą życiem ulicę Mariacką.
"A to, co dzieje się w Katowicach, dzieje się w całej Polsce. Kraj oczyścił się z gruzów socjalizmu i nagle stał się nowoczesny i odświeżony" - stwierdza dziennikarz gazety.
Reporter wylicza, że Katowice, podobnie jak wiele innych polskich miast, by zatrzymać wykwalifikowaną kadrę, zainwestowały w kulturę, skupiły się na publicznych terenach zielonych i ochronie środowiska, aby poprawić jakiś powietrza. Inwestowały też w infrastrukturę m.in. dzięki środkom z UE.
Dziennikarz stwierdza ponadto, że Polska w coraz mniejszym stopniu jest "jedynie przedłużeniem zachodniej bazy produkcyjnej, a coraz bardziej centrum przyszłych technologii".











