Główny Inspektorat Weterynarii informuje, że od początku 2026 roku wykryto 143 ogniska grypy ptaków (HPAI) wśród drobiu w Polsce (dla porównania: w całej UE było to 305 ognisk). Kolejnym problemem sektora jest rzekomy pomór drobiu - w samym 2026 roku wykryto już 52 ogniska, a łączna liczba drobiu w tych ogniskach wyniosła ponad 3,7 mln.
Problemy branży drobiarskiej
Już w czerwcu informowano, że od początku roku z powodu grypy ptaków (HPAI) i rzekomego powodu drobiu (choroby Newcastle, ND) wybito ponad 10 mln sztuk drobiu. To oznacza zaś duże straty dla przedstawicieli sektora. Jak opisuje serwis Strefabiznesu.pl, branża stosuje się też do obostrzeń i ponosi koszty bioasekuracji, przy których - co podkreślali jej przedstawiciele - trudno jest mówić o opłacalności.
Dziś sektor chce przede wszystkim odbudować potencjał produkcyjny. To niełatwe zadanie - medium zauważa bowiem, że pod uwagę należy wziąć też niższe pogłowie i odchodzenie od chowu klatkowego. To z kolei sprawia, że część przedstawicieli branży likwiduje stada drobiu.
Ceny jaj. Duża niepewność przed jesienią
Od miesięcy mówi się o możliwych podwyżkach cen jaj w sklepie. Z danych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi wynika, że średnie ceny jaj spożywczych klasy A i kategorii "M" wynosiły - w przeliczeniu za sztukę - około:
- 0,53 zł - z chowu klatkowego,
- 0,69 zł - z chowu ściółkowego,
- 0,85 zł - z wolnego wybiegu.
Z danych resortu wynika, że w ostatnich miesiącach ceny sprzedaży jaj spadły. I choć dziś sytuacja wygląda na stabilną, to problemy sektora mogą odbić się na stawkach dla konsumentów.
Serwis Strefabiznesu.pl zapytał o sytuację na rynku prezes Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz - Katarzynę Gawrońską. Na początku roku Izba informowała, że eksport ma się dobrze, a do 2030 roku polskie jaja mogą mieć ponad 20-proc. udział w światowym handlu. Jeżeli zaś chodzi o import, przywożone jaja nie spełniają takich wymogów, jak polskie. W ocenie rozmówczyni medium rynek jest obecnie w dziwnym położeniu.
"Po pierwsze, producenci cały czas zmagają się z bólem głowy spowodowanym nagłym i nieoczekiwanym spadkiem cen. Przez ostatnie cztery miesiące ceny obniżyły się dramatycznie, o około 30-40 procent (w zależności od rozmiaru jaja i metody chowu kur). Przyczyn deprecjacji było tak wiele, że trudno wskazać nie tylko jedną dominującą, lecz nawet kilka ważniejszych. Obecnie, od około trzech tygodni, mamy stabilizację. Równowaga rynkowa - na razie - jest trwała i wielu uczestników jajecznego biznesu boi się głośno mówić o tym, co dalej" - mówi.
Przyszłość jest niejasna. Wśród analityków nie ma zgody: jedni spodziewają się wzrostów, inni trendu bocznego, w wyniku którego dojdzie do dalszych spadków. Mamy też do czynienia z paradoksem - rozmówczyni medium wspomina, że jaj jest bardzo dużo, ale brakuje tych większych.
"Chodzi o to, że mimo trwających jeszcze niedawno gwałtownych wyprzedaży jaj w ogóle, na rynku bardzo poszukiwane są jaja dużych i wielkich rozmiarów. Jaj klasy M oraz S jest bardzo dużo, jaja klasy L oraz XL osiągają zawrotne ceny. Sytuacja ta wiąże się z gorącym tegorocznym latem, które źle wpłynęło na kury starsze (dostarczające większych jaj) oraz z odnawianiem stad po grypie ptaków w całej Europie (przewagę w pogłowiu kur mają teraz ptaki młode, od których jaja są mniejsze)" - tłumaczy w rozmowie z serwisem Strefabiznesu.pl.
Obecnie ceny jaj wydają się być stabilne, ale co będzie jesienią - trudno przewidzieć. To zależy od kilku zmiennych - w tym sytuacji chorobowej wśród stad drobiu, a także kosztów energii elektrycznej i pasz. Szczególnie ten pierwszy czynnik trudno jakkolwiek przewidzieć - jesień może przynieść tu zmiany, i to w obu kierunkach.
"Warto pamiętać o epizoocjach, czyli powszechnie i masowo występujących chorobach, które gnębią od lat sektor drobiarski. Wirusy odpowiedzialne za te choroby, według niektórych naukowców, mają pewną wspólną cechę - lubią kiedy jest chłodniej. A lato w Polsce i na półkuli północnej właśnie dobiega końca" - przypomina prezes KIPDiP.
Przypomnijmy, że ceny jaj oscylujące w granicach złotówki dziś już nikogo nie dziwią. Za dziesięć sztuk płacimy w sklepach ok. 10-15 zł, zależnie od rozmiaru produktu oraz typu hodowli. Nieco taniej może być na targach - np. na wrocławskim Targpiaście, gdzie za wiejskie jajka M lub L zapłacimy ok. 0,66-0,80 zł/szt., a XL - ok. 1,00-1,50 zł/szt.














