Obecnie za kawałek ciasta w kawiarni często trzeba zapłacić od 15 do 25 złotych, a filiżanka kawy wiąże się z kolejnym wydatkiem - zależnie od jej rodzaju oraz wybranego miejsca, w wielu przypadkach rzędu kilkunastu złotych. Tym samym wyjście do tego rodzaju lokalu stało się dla części z nas (nie zawsze osiągalnym) luksusem. Oferta trzygwiazdkowego hotelu w Grudziądzu staje się więc nie tylko atrakcyjna, ale wręcz nietypowa. Wystarczy bowiem zapłacić 25 złotych za korzystanie do woli ze słodkiego bufetu, a w "pakiecie" dostaje się coś jeszcze.
Bufet w hotelu w Grudziądzu. Płacą 25 zł, korzystają bez limitu
Pani Małgorzata, stała bywalczyni hotelowego słodkiego bufetu, mówi "Faktowi" wprost: "Płacę 25 zł i mam wszystko". Jak tłumaczy, suto zastawione stoły są tylko jednym z aspektów skłaniających gości do odwiedzin.
"Tutaj nie chodzi tylko o pełne stoły. Mamy okazję się ładnie ubrać i wyrwać z domu" - tłumaczy emerytka w rozmowie z dziennikarzami.
Serwis opisuje, że zasady są proste: wystarczy zapłacić za wstęp (25 zł), a następnie można już bez limitu raczyć się czekającymi na gości słodkościami oraz napojami (kawa, herbata, woda, soki). Oferta hotelu w Grudziądzu skierowana jest do wszystkich - nie trzeba więc w nim nocować. Jest jeden haczyk: jest ona dostępna od poniedziałku do piątku w godzinach od 12 do 15. Najczęściej z bufetu korzystają więc emeryci.
"Wystawiają serniki, babeczki z kremem, galaretki i świeże owoce. Ostatnio była beza Pavlova. W cukierni to góra pieniędzy" - wylicza rozmówczyni "Faktu". I dodaje, że zimą za wstęp płaciło się 20 zł, a cena poszła w górę stosunkowo niedawno, w okolicach walentynek. "Nadal warto" - stwierdza. Jak przekonuje, wszystko jest "na poziomie": świeże oraz smaczne.
Sposób na tanie urodziny: zaproszenie gości do hotelowego bufetu
Z atrakcyjnej oferty hotelu skorzystała niedawno pani Magdalena, która opowiada "Faktowi", że kilka tygodni temu zorganizowała tu urodziny, na które zaprosiła kilka bliskich osób. Łącznie za siedem osób zapłaciła 175 zł. Jak mówi, świętowanie w domu byłoby dużo bardziej kosztowne - sam tort mógłby kosztować około stu złotych, a przecież poza nim serwuje się też inne ciasta, kawę czy herbatę. "O kolacji, którą wypadałoby postawić, nawet nie wspomnę" - dodaje.
W grudziądzkim bufecie tymczasem można jeść bez limitu. "Nikt z obsługi nie patrzy krzywo. Czasem po sali przejdzie pani kelnerka i zabierze brudne talerzyki" - opowiada pani Magdalena.











