Od 20 maja 2026 roku w całej Unii Europejskiej zaczęły obowiązywać nowe przepisy dotyczące najmu krótkoterminowego. Rozporządzenie UE ma uporządkować rynek i ograniczyć działalność prowadzoną poza oficjalnym systemem ewidencji. Każda oferta wynajmu będzie musiała otrzymać indywidualny numer rejestracyjny, bez którego publikacja ogłoszenia na platformach internetowych nie będzie możliwa.
Platformy zostaną także zobowiązane do przekazywania danych o rezerwacjach i aktywności wynajmujących do jednolitego systemu cyfrowego. W Polsce funkcję rejestru ma pełnić Centralny Wykaz Turystycznych Obiektów Noclegowych prowadzony przez Ministerstwo Sportu i Turystyki.
Tatrzańskie schroniska spokojne o nowe przepisy. "My z tego wszystkiego musimy się wywiązać"
Gospodarze obiektów położonych w górach podkreślają jednak, że od lat działają według standardów znacznie bardziej rygorystycznych niż te zapisane w nowych przepisach. Wynika to przede wszystkim ze specyfiki funkcjonowania w trudnym, wysokogórskim terenie, gdzie w sytuacjach kryzysowych pomoc służb ratunkowych nie zawsze może dotrzeć na czas - pisze zakopane.naszemiasto.pl.
Jak tłumaczy Marta Łukaszczyk, prowadząca Hotel Górski PTTK na Kalatówkach, w przypadku schronisk górskich kwestie bezpieczeństwa są absolutnym priorytetem. "W schroniskach tatrzańskich są zachowane wszelkie zasady bezpieczeństwa dla turystów i gości. Dotyczy to zarówno bezpieczeństwa pożarowego, sanitarnego, jak i wielu innych aspektów" - podkreśla.
Dodaje, że regularnie wykonywane są wszystkie wymagane przeglądy instalacji, badania wody oraz kontrole techniczne. Jak zaznacza, nowe regulacje nie są dla schronisk żadnym zaskoczeniem. "My z tego wszystkiego musimy po prostu się wywiązać" - mówi w rozmowie z portalem.
Schroniska są przygotowane na każdą ewentualność. "Obiekt jest zabezpieczony"
Specyfika działania w Tatrach sprawia, że gospodarze obiektów muszą być przygotowani na sytuacje, w których pomoc służb ratunkowych nie dotrze od razu. Szczególnie zimą, przy trudnych warunkach pogodowych, czas reakcji może się znacznie wydłużyć.
Łukaszczyk podkreśla, że schroniska działają w praktyce jak samowystarczalne punkty bezpieczeństwa. Jak mówi, obiekty są wyposażone m.in. w defibrylatory, a pracownicy regularnie przechodzą szkolenia z zakresu pierwszej pomocy, ochrony przeciwpożarowej i bezpieczeństwa pracy. "Obiekt jest zabezpieczony na tyle, żebyśmy mogli ewentualnie próbować zadziałać sami" - zaznacza.
Szefowa Kalatówek przyznaje również, że w schronisku znajduje się więcej sprzętu przeciwpożarowego, niż wymagają tego przepisy. "Musimy mieć świadomość tego, że nie dojedzie do nas pomoc w ciągu pięciu minut" - dodaje.
Łukaszczyk spokojnie ocenia nadchodzące zmiany i podkreśla, że obawiać powinny się przede wszystkim podmioty działające poza systemem. Jak podsumowuje, "ci, co dopełniają wszystkiego, myślę, że powinni być spokojni".












