Gospodarstwo państwa Szulców to 200 hektarów ziemi, z czego 4 hektary przeznaczono pod uprawę truskawek. Plantator posiada także siedem tuneli foliowych, dzięki którym polskie owoce trafiają do sprzedaży już od początku maja. Zbiory polowe rozpoczęły się 25 maja i - według szacunków właściciela - potrwają do końca czerwca - pisze portal wiescirolnicze.pl.
Truskawki dostępne nawet po godzinie 22. Nowe rozwiązanie
Nowością w tym sezonie jest truskawkomat ustawiony na terenie gospodarstwa przy ul. Truskawkowej 1 w Kłodzie. Urządzenie wyposażono w chłodnię, która zapewnia odpowiednie warunki przechowywania owoców. Klienci samodzielnie wybierają opakowanie i dokonują zakupu bez obsługi sprzedawcy.
"Mamy klientów, którzy wracają z drugiej zmiany z pracy o godzinie 22:00, bo wiedzą, że jeszcze u nas mogą tę truskawkę nabyć" - mówi Tomasz Szulc.
Rolnik prowadzi również własne punkty sprzedaży pod marką "Truskawki z pola od Szulca" w Lesznie, Włoszakowicach i Rawiczu. Jego zdaniem coraz więcej konsumentów wybiera zakupy bezpośrednio u producentów, ponieważ chcą mieć pewność co do pochodzenia żywności.
Jak podkreśla plantator, klienci mogą na własne oczy zobaczyć tunele i pola, z których pochodzą owoce. Dzięki temu mają pewność, że kupują lokalny produkt, a nie towar przepakowany lub importowany z zagranicy.
Mrozy ograniczyły plony. Rolnik: Zbiory mogą być nawet o połowę mniejsze
Choć uprawy tunelowe przetrwały zimę bez większych strat, sytuacja na plantacjach polowych okazała się znacznie trudniejsza. Tomasz Szulc przyznaje, że gospodarstwo zrezygnowało zimą z okrywania części upraw agrowłókniną. Decyzja była podyktowana kosztami i doświadczeniami z poprzednich, łagodniejszych sezonów.
Tym razem pogoda okazała się jednak wyjątkowo niekorzystna. Przez około dwa tygodnie utrzymywały się mrozy przekraczające minus 10 stopni Celsjusza, a brak pokrywy śnieżnej dodatkowo zwiększył skalę uszkodzeń. Według szacunków plantatora straty na polach wyniosły od 20 do 30 proc.
Rolnik spodziewa się, że tegoroczne zbiory będą wyraźnie niższe od przeciętnych. Jak wyjaśnia, standardowy plon wynosi około 10 ton z hektara, jednak w tym roku może być nawet o połowę mniejszy.
Znacznie lepiej poradziły sobie truskawki uprawiane pod osłonami. Rośliny rosną tam w skrzynkach i są dodatkowo zabezpieczane agrowłókniną oraz specjalnymi kurtynami. Dzięki temu udało się utrzymać plony na poziomie porównywalnym z poprzednimi latami.
Mimo niższej produkcji Tomasz Szulc ocenia, że uprawa truskawek nadal pozostaje opłacalna. Jego zdaniem obecnie sytuację ratują ceny owoców. Polska truskawka kosztuje około 25 zł za kilogram, podczas gdy importowana z krajów takich jak Grecja czy Egipt jest dostępna nawet za 12 zł za kilogram.
Plantator zwraca jednak uwagę na problem nieuczciwej konkurencji. Jak dodaje, część zagranicznych owoców trafia na rynek jako produkt polski po przepakowaniu lub zmianie oznaczeń. W efekcie jest sprzedawana taniej niż krajowe truskawki, co wywiera presję na ceny uzyskiwane przez rodzimych producentów.
Rolnik podkreśla również, że jego zdaniem brakuje skutecznych kontroli oraz sankcji za fałszowanie pochodzenia produktów. Jak zaznacza, wielu klientów kieruje się przede wszystkim ceną, dlatego transparentność sprzedaży i możliwość zakupu bezpośrednio od producenta stają się coraz ważniejszym argumentem w walce o konsumenta.












