Na polskich bazarach i w warzywniakach pojawiły się pierwsze krajowe szparagi. Towar pochodzi głównie z upraw szklarniowych i osłonowych, dlatego ceny pozostają wysokie. Za najdroższą odmianę, czyli szparagi fioletowe, trzeba obecnie zapłacić w hurcie nawet 46 zł za kilogram. Popularne zielone szparagi są sprzedawane po około 35-40 zł za kilogram. Jeszcze wyższe są ceny detaliczne.
Popyt na szparagi jest wyjątkowo wysoki. Sprzedawcy wprowadzili ograniczenia
Jak informuje Maciej Kmera, ekspert rynku hurtowego w Broniszach, popyt jest obecnie wyjątkowo wysoki, co zmusiło hurtowników do wprowadzenia ograniczeń w sprzedaży. "Hurtownicy mi donoszą, że one cieszą się olbrzymim popytem i wszystko schodzi na pniu. Czyli mimo że to kosztuje prawie 50 zł za kilogram, to po prostu znika i warzywniaki dostają je na kartki" - zdradza w rozmowie z "Faktem".
Na rynku dostępne są cztery odmiany krajowych szparagów. "Są białe, które rosną w ziemi i w ogóle nie widzą słońca. Dlatego są białe" - tłumaczy Kmera. "Potem są zwykłe zielone, następnie seledynowe i najdroższe, najbardziej poszukiwane: fioletowe" - wymienia. Jak dodaje, największą popularnością cieszą się zielone, chętnie wykorzystywane do zup, sałatek i dań obiadowych.
Koszty produkcji szparagów rosną. Coraz więcej sprzedawców decyduje się na uprawę szklarniową
Wysokie ceny tegorocznych szparagów są związane nie tylko z dużym popytem, ale również z rosnącymi kosztami produkcji. Coraz więcej gospodarstw decyduje się na uprawę pod osłonami, aby ograniczyć ryzyko strat wynikających z niestabilnych warunków pogodowych.
"Chronią przed mrozem, gradem, upałem czy suszą, bo nasz klimat robi się nieprzewidywalny. W jednej chwili można stracić całą uprawę przez gradobicie czy mróz. A założenie takiej plantacji to ogromny wydatek" - mówi "Faktowi" Maciej Kmera.
Zastosowanie tuneli i innych zabezpieczeń pozwala rozpocząć sezon wcześniej oraz wydłużyć okres zbiorów, jednak wymaga znacznych nakładów finansowych. To z kolei przekłada się na końcowe ceny warzyw. Dodatkowo popyt pozostaje tak duży, że bieżące dostawy szybko znikają z rynku. "Popyt jest tak duży, że szparagi nie nadążają dojrzewać" - dodaje ekspert.












