Ustawa o OKI czeka już tylko na podpis prezydenta. Choć mechanizm jest dość skomplikowany, to jest szansa, że się upowszechni. Dużo zależeć będzie od tego, na ile instytucje finansowe zrobią na tej podstawie możliwie proste produkty.
Przykładowo PPK, po pierwszej fazie ostrożnego i czasem podejrzliwego podejścia, stawały się coraz bardziej powszechne i przekonały do siebie już 4,5 mln osób. Program odniósł sukces, bo większość uczestników nie musi znać szczegółów działania funduszy czy polityki inwestycyjnej - jest ona automatycznie dopasowywana do wieku uczestników. W przypadku OKI może być inaczej, bo dla uczestnika mechanizm jest bardziej wymagający. Czy OKI mają szansę stać się produktem masowym, czy będą raczej rozwiązaniem dla bardziej świadomych klientów i inwestorów?
- OKI zdecydowanie mają szansę stać się produktem masowym, choć zapewne nie nastąpi to od razu. Warunkiem dla szybkiego rozwoju tego produktu jest stworzenie prostych i intuicyjnych rozwiązań oraz udostępnienie ich w powszechnie wykorzystywanych kanałach dystrybucji. Jeżeli założenie i prowadzenie konta będzie łatwe, a korzyści czytelne, OKI mogą zainteresować nie tylko doświadczonych inwestorów, lecz także osoby, które dopiero zaczynają systematycznie oszczędzać i inwestować - mówi Interii Biznes Małgorzata Rusewicz, prezes Izby Zarządzającej Funduszami i Aktywami.
Czy OKI przekonają zwykłych Polaków?
Podobnie ocenia to Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych, choć zaznacza, że kluczem będzie zrozumienie skomplikowanego mechanizmu działania.
- OKI odniosą sukces tylko wówczas, gdy Polacy będą rozumieć, na czym polega inwestowanie za ich pośrednictwem, zaś instytucje finansowe wdrożą to rozwiązanie w sposób przyjazny dla klientów. Oba te warunki uznaję za konieczne. OKI mają szansę stać się produktem masowym, ponieważ dają realną korzyść podatkową i stanowią pierwszy istotny sposób na uniknięcie podatku Belki, który nie wiąże się z oszczędzaniem na emeryturę. Chociaż OKI są bardziej skomplikowane niż postulowało SII, to nadal mogą odegrać pozytywną rolę i przyczynić się do zmobilizowania oszczędności Polaków, które w dużej mierze ulokowane są obecnie w bankach - mówi Michał Żuławiński.
Zdaniem Tomasza Wyłudy, ekonomisty UW, dodatkowe narzędzie inwestycyjne daje dodatkowe korzyści, ale tylko osobom, które potrafią z takich instrumentów korzystać.
- Nie jest tak, że w każdym przypadku można zapłacić mniejszy podatek niż na zwykłym rachunku. Generalnie dla mniejszych kwot, do 100 tys. zł, powinno to być opłacalne w niemal każdym przypadku. Natomiast przy większych inwestycjach pojawia się problem - mówi. I wskazuje, że istnieje wiele czynników determinujących, czy OKI jest lepszym rozwiązaniem niż zwykłe konto.
- Jednym z nich jest wielkość rachunku inwestycyjnego. Im więcej środków będziemy trzymać na tym koncie (powyżej 100 tys. zł), tym mniej opłacalne może być ono względem tradycyjnego opodatkowania podatkiem Belki. Drugim czynnikiem jest zmienność inwestycji. W przypadku Kowalskiego jest to łatwiejsze do oszacowania, ponieważ możemy z dużą pewnością powiedzieć, jakie osiągnie stopy zwrotu w danym roku. W przypadku osoby, która inwestuje w akcję, sprawa nie jest taka prosta. Dysponując dużym kapitałem można w jednym roku osiągnąć wysokie zyski, a w drugim stratę. W przypadku straty na rachunku maklerskim można ją odliczyć w kolejnym roku. Natomiast na OKI trzeba zapłacić podatek - komentuje Tomasz Wyłuda.
Jako trzeci czynnik wskazuje oczekiwaną stopę zwrotu.
- Im wyższa oczekiwana stopa zwrotu, tym bardziej powinno opłacać się korzystanie z OKI, choć także nie jest to regułą. Nie można więc jednoznacznie powiedzieć, która opcja jest lepsza dla wszystkich inwestorów lub nawet dla określonych grup inwestorów - podsumowuje.
To oznacza, że będzie to pewnym wyzwaniem zarówno dla instytucji finansowych, jak i samych klientów. Kto będzie miał trudniejsze zadanie?
- O sukcesie OKI w dużej mierze zdecyduje jakość oferty, sposób jej komunikacji oraz wdrożenia przez instytucje finansowe. Przełożenie skomplikowanych regulacji na prosty produkt i łatwy proces obsługi nie będzie łatwe, ale właśnie to jest zadaniem rynku. Rolą klienta nie powinno być analizowanie przepisów podatkowych. Powinien on otrzymać rozwiązanie, którego zasady i korzyści są jasne, a korzystanie z preferencji odbywa się możliwie automatycznie - mówi Rusewicz. I podkreśla, że dobrze skonstruowany produkt powinien maksymalnie ograniczyć konieczność drobiazgowego zagłębiania się w przepisy przez klienta.
Czy OKI powtórzą sukces PPK?
- Sama konstrukcja OKI jest złożona i nawet specjaliści nie ukrywają, że jej praktyczne stosowanie będzie wymagało odpowiedniego przygotowania. Edukacja pozostanie ważna, ale powinna koncentrować się przede wszystkim na korzyściach płynących z regularnego, długoterminowego oszczędzania i inwestowania, a nie na tłumaczeniu klientom zawiłości technicznych czy zasad rozliczania limitów. Im prostsze będzie doświadczenie użytkownika, tym większa szansa na upowszechnienie OKI - mówi prezes IZFIA.
Dlatego jej zdaniem na obecnym etapie większe wyzwanie leży jednak po stronie instytucji finansowych. - Muszą one w stosunkowo krótkim czasie przełożyć skomplikowane przepisy na produkt, który będzie prosty, atrakcyjny cenowo i łatwy w obsłudze. Oznacza to konieczność przygotowania odpowiednich systemów, procesów rozliczeniowych, komunikacji i narzędzi wspierających klienta. Klienci będą oczywiście potrzebowali czasu, aby oswoić się z nowym rozwiązaniem, jednak to od jakości pierwszych produktów i doświadczeń użytkowników będzie zależało, czy OKI wzbudzą zaufanie i zaczną się upowszechniać. Największym ryzykiem nie jest więc sama nowość produktu, lecz sytuacja, w której okaże się on zbyt skomplikowany, drogi lub trudny w codziennym korzystaniu - mówi Małgorzata Rusewicz.
Z kolei przedstawiciel Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych uważa, że w pierwszej fazie funkcjonowania OKI istotna będzie akcja edukacyjna, prowadzona wysiłkami Ministerstwa Finansów, instytucji finansowych, organizacji pozarządowych, blogerów itp.
- Następnie wiodącą rolę mogą odgrywać przykłady osób, które z powodzeniem będą korzystać z OKI - analogicznie jak miało to miejsce w przypadku PPK, których popularność również rosła stopniowo. Ważnym momentem będzie wiosna 2028 r., gdy korzystający z OKI po raz pierwszy zapłacą podatek od wartości aktywów - wszelkie nieporozumienia i niedociągnięcia, które negatywnie odbiją się na inwestujących i oszczędzających, mogą wpłynąć na wizerunek OKI w społeczeństwie - uważa Michał Żuławiński.
I wskazuje na możliwy scenariusz.
- Jeżeli okaże się, że w praktyce OKI są zbyt skomplikowane, aby przyciągnąć miliony Polaków do inwestowania, to należało będzie znowelizować ustawę. Wprowadzenie OKI nie przekreśla też zmian w samym podatku Belki, co również mogłoby dać impuls polskiemu rynkowi kapitałowemu - np. gdyby inwestowanie na giełdzie uczynić podatkowo atrakcyjniejszym od inwestowania w nieruchomości - dodaje.
Monika Krześniak-Sajewicz













