W Polsce istnieje prawie pięć tysięcy Rodzinnych Ogródków Działkowych, które skupiają ponad 900 tysięcy działek. Liczba użytkowników tych działek przekracza cztery miliony. Polski Związek Działkowców informuje, że część samorządów domaga się rocznych opłat za wieczyste użytkowanie terenów, w wysokości do 3 proc. wartości gruntu - pisze "Rzeczpospolita".
Wysokie opłaty za użytkowanie terenów ROD
Około 65 proc. terenów ROD stanowią grunty w użytkowaniu wieczystym, należące zwykle do samorządów lub Skarbu Państwa. Ich użytkownicy nie są właścicielami gruntów, a ich dzierżawcami.
Zobacz także: Rynek wyhamował, ceny działek ROD spadają. Sprawdzamy aktualne stawki
Niektóre gminy obciążają ROD opłatami za użytkowanie wieczyste, wynoszącymi do 3 proc. wartości gruntu - opisuje "Rz". Prezes Polskiego Związku Działkowców Eugeniusz Kondracki mówi, że podobne sygnały płyną m.in. z Grudziądza, Torunia, Wołomina, Wieliczki czy Brzezin koło Łodzi.
"Upowszechnienie się tej praktyki w dużych miastach, jak Warszawa, Kraków, Łódź, gdzie ceny atrakcyjnych działek są bardzo wysokie, spowodowałoby, że nasi członkowie musieliby płacić nawet po ponad tysiąc złotych opłaty za użytkowanie wieczyste rocznie" - zauważa.
Działkowcy chcą zmian w przepisach
PZD zwraca się do rządu z propozycją ustawowego zagwarantowania preferencyjnych opłat za użytkowanie wieczyste, które miałyby wynosić nie więcej niż 0,1 proc. wartości gruntu.
"Wtedy nie będziemy zdani na łaskę urzędników. W zamian zapewniamy gminom zadbane zielone tereny, które zanim trafiły do ROD były bardzo słabymi gruntami i dlatego nam je przekazano, a my, pielęgnując je przez lata uczyniliśmy z nich zielone płuca naszych miast" - mówi rozmówca "Rz" i dodaje, że pisma w tej sprawie otrzymali premier oraz odpowiedzialni ministrowie. "Jestem pewien, że przekonamy ich do naszego postulatu. W przeciwnym razie taka polityka gmin zagrozi bytowi ROD" - komentuje Kondracki.
Zobacz także: Obowiązek pracodawców. Można dostać nawet 60 tys. zł kary
Posłanka KO Bożena Lisowska przygotowała w tej sprawie interpelację. Wskazywała w niej, że "do niedawna jeszcze regułą było, że gminy nie pobierały z tego tytułu opłat". Jak zauważa Lisowska, "zdecydowana większość ROD położona jest w miastach, co oznacza, że działkowcom mogą grozić opłaty sięgające kilku tysięcy złotych rocznie od jednej działki". Posłanka apeluje o analizę listu otwartego Krajowej Rady PZD i dialog z działkowcami.
Jednocześnie Ministerstwo Rozwoju i Technologii, którego stanowisko cytuje "Rz", informuje: "Przypadki, w których właściciel gruntu ustanawiał najwyższą możliwą opłatę na poziomie 3 proc. były dosłownie pojedyncze. W tej sytuacji, gdybyśmy objęli najniższą stawką, którą przewiduje ustawa, czyli 0,3 proc. ceny nieruchomości wszystkie ROD, to zyskałyby te nieliczne, które płaciły więcej, a straciłaby większość, która w tej chwili nic nie płaci".










