W czwartek (30 lipca) o godz. 3:40 doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Jak potwierdził wiceszef MON Cezary Tomczyk na antenie TVN24, była to rakieta manewrująca Ch-101. Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych powiadomiło, że do rozpoznania i przechwycenia jej skierowano myśliwiec F-16. Rakieta, jak mówił Tomczyk, wybuchła przy zderzeniu z ziemią w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia.
Nie wiadomo, czy jej uderzenie wywołało jakiekolwiek zniszczenia. Jak jednak pisaliśmy w Interii Biznes, w ocenie komandora i porucznika rezerwy Maksymiliana Dury takie sytuacje będą się zdarzać. Tymczasem "Rzeczpospolita" podkreśla, że państwo nie odpowiada za szkody spowodowane rakietą.
Uderzenie rakiety. Czy ubezpieczyciel pokryje koszty?
Czy właściciel mienia uzyska odszkodowanie w wyniku tego rodzaju incydentu? Zależy od tego, co zostało uszkodzone. I tak np. w przypadku budynków rolniczych zastosowanie znajdzie obowiązkowe ubezpieczenie, którym są one objęte. Zasady odpowiedzialności ubezpieczyciela są jednolite; określa je ustawa o ubezpieczeniach obowiązkowych. Co do zasady, takie ubezpieczenia obejmują też zniszczenia spowodowane działaniami wojennymi.
"W katalogu dopuszczalnych wyłączeń odpowiedzialności ubezpieczyciela wskazanych w art. 73 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych nie wymieniono działań wojennych" - mówi gazecie prof. UAM Marcin Orlicki i przypomina, że należy zatem wnioskować, iż ubezpieczyciel odpowiada za szkody, które są efektem ubocznym działań wojennych, także poza granicami Polski. Ale zwraca też uwagę na problem związany z zakwalifikowaniem zdarzenia będącego wynikiem działań wojennych za granicą do katalogu zdarzeń losowych, za które można otrzymać odszkodowanie. W przepisach wymieniane są bowiem: ogień, huragan, powódź, podtopienie, deszcz nawalny, grad, opady śniegu, uderzenie pioruna, eksplozja, obsunięcie się ziemi, tąpnięcie, lawina lub upadek statku powietrznego.
Ostatnie z wymienionych zdarzeń, jak uważa prof. Orlicki, trudno jednoznacznie sklasyfikować. Statkiem powietrznym jest bowiem np. dron. "Upadek" sugeruje jednak niesprawność statku powietrznego, a zatem, jak mówi ekspert, "atak dronowy niekoniecznie musi być traktowany jako upadek statku powietrznego".
Jeszcze większych problemów może nastręczać sklasyfikowanie zniszczeń spowodowanych rakietami. "Rakieta jest obiektem latającym, ale trudno atak rakietowy nazwać katastrofą obiektu latającego lub jego przymusowym lądowaniem" - mówi ekspert na łamach "Rz". Dodaje jednak, że ubezpieczenie budynków rolniczych obejmuje odpowiedzialność w przypadku eksplozji, a przepisy nie określają jej przyczyn.
"Czytamy jedynie, że warunkiem uznania szkody za spowodowaną eksplozją jest, aby ściany naczyń ciśnieniowych i zbiorników uległy rozdarciu w takich rozmiarach, iż wskutek ujścia gazów, pyłów, pary lub cieczy nastąpiło nagłe wyrównanie ciśnień. Nie każda zatem eksplozja jest objęta odpowiedzialnością ubezpieczyciela w ubezpieczeniu budynków rolniczych i nie każdy mechanizm jej wywoływania w ataku rakietowym będzie pozwalał na uznanie zdarzenia za objęte ubezpieczeniem" - wyjaśnia prof. Orlicki.
Z kolei ubezpieczenie pozostałych budynków jest dobrowolne. Decyzja o ewentualnym przyznaniu odszkodowania jest wówczas indywidualna, zależy bowiem od zapisów zawartych w umowie podpisanej z ubezpieczycielem (w części umów może znaleźć się zapis o wyłączeniu odpowiedzialności za szkody wynikające ze zdarzeń wojennych).
Ubezpieczenie nieruchomości a zdarzenia wojenne
"Ludzie mieszkający stosunkowo blisko granicy powinni myśleć o zawarciu takich ubezpieczeń, które dadzą im skuteczną ochronę przed tego rodzaju szkodami" - mówi "Rzeczpospolitej" prof. Marcin Orlicki, choć uważa, że problem w uzyskaniu ubezpieczeń może stanowić kwalifikacja prawna incydentów.
Warto podkreślić, że już we wrześniu ubiegłego roku Rzecznik Finansowy przedstawił pomysł ujednolicenia standardów ubezpieczeń nieruchomości. Zwracał on uwagę na różne podejście w podejściu ubezpieczycieli do uszkodzenia mienia w wyniku działań wojennych, apelował też o ujednolicenie ogólnych warunków ubezpieczenia w przypadku zniszczeń spowodowanych przez drony.
Jak dotychczas ujednolicenia jednak nie ma. Dziennik śród przyczyn wymienia prawo antykartelowe, które nie pozwala firmom na samodzielne porozumienia i ustalanie wspólnych standardów. Rozwiązaniem może być inicjatywa ustawodawcza - przyjęcie nowelizacji przepisów, co mogłoby pozwolić na częściowe uporządkowanie rynku, np. przez wprowadzenie definicji kluczowych pojęć.
Prof. Orlicki wskazuje, że jeśli umowa z ubezpieczycielem wyłącza z zakresu odpowiedzialności szkody w wyniku działań wojennych, to poszkodowany nie ma podstaw prawnych, by żądać odszkodowania od państwa polskiego.
"Można by zapytać, czy istnieje prawnie wiążący obowiązek państwa polskiego do tego, żeby bronić prywatnego mienia swoich obywateli przed obiektami latającymi z innych krajów. Takich precedensów nigdy nie było, w związku z tym wszelkie analizy byłyby jedynie teoretyzowaniem, bez pokrycia w rzeczywistości. Nie widzę podstaw do odpowiedzialności odszkodowawczej ani państwa polskiego, ani rosyjskiego, ani ukraińskiego" - mówi prof. Orlicki.











