Ceny pelletu, którym ogrzewane są tysiące polskich gospodarstw domowych, ponownie idą w górę. Jak relacjonują właściciele kotłów na pellet, jeszcze rok temu o tej porze za tonę paliwa płacili ok. 1350 zł, dziś cena sięga już 2100 zł. Jak szacuje WP Finanse, dla przeciętnego gospodarstwa domowego oznacza to koszt ogrzewania w całym sezonie na poziomie około 12 tys. zł.
Pellet droższy o 30 proc. "Jeden powód: brak trocin"
Zdaniem Polskiej Rady Pelletu, po ostatniej mroźnej zimie wielu właścicieli kotłów rozpoczęło zakupy z dużym wyprzedzeniem, chcąc zabezpieczyć zapasy przed kolejnym sezonem grzewczym i uniknąć problemów z dostępnością surowca, z jakimi mierzyli się zimą.
Jak pisaliśmy w Interii Biznes, w lutym pellet właściwie zniknął ze sklepowych półek, a tam, gdzie był dostępny, jego cena sięgała nawet 3 tys. złotych. - Mrozy spowodowały zmniejszone ilości trocin, czyli surowca, z którego pellet jest produkowany, przemysł tartaczny przestał produkować tyle, ile produkuje normalnie - tłumaczył wówczas Michał Ferlak z Green Fuel.
Z podobnymi problemami branża mierzy się również teraz.
- Jesteśmy firmą, która importuje pellet z różnych części Europy - Ukrainy, Litwy, Czech, Słowacji - wszyscy producenci powtarzają jeden powód: brak trocin i coraz wyższa cena tego półproduktu. Dodatkowo dochodzą kwestie poboczne, takie jak dwie wojny na Ukrainie i Bliskim Wschodzie oraz wysokie ceny prądu i paliwa - mówi w rozmowie z Interią Biznes Paweł Pawliczak z firmy Eko Dystrybucja.
Wiceminister klimatu Mikołaj Dorożała, przekonywał jednak że "głównym winowajcą" ostatniego zamieszania na rynku pelletu była przede wszystkim mroźna zima. Jak mówił, to właśnie ujemne temperatury wpłynęły na pracę tartaków, szczególnie mniejszych i średnich.
"Drewno było tak zmrożone i twarde, że maszyny nie mogły go przerobić, to powodowało przestoje w pracy" - wyjaśniał przedstawiciel MKiŚ w marcu. Jednocześnie podkreślił, że niedobory pelletu nie wynikały z mniejszego pozyskania lub ograniczonej dostępności surowca drzewnego. Jak zaznaczył, podaż drewna z Lasów Państwowych od około sześciu lat utrzymuje się na stabilnym poziomie.
Co ciekawe, już według analizy przygotowanej w resorcie klimatu w Polsce tzw. zrównoważonej biomasy, uznawanej w prawie unijnym za źródło odnawialne, jest zwyczajnie za mało. Z analizy przygotowanej przez ministerstwo wynika, że nie mamy wystarczającej ilości drewna, aby zaspokoić potrzeby zawodowego ciepłownictwa i energetyki, a przy tym nie wycinać coraz większej powierzchni lasów.
Wykorzystanie pelletu w ciepłownictwie na szeroką skalę krytykuje m.in. Katarzyna Wiekiera z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot, która w rozmowie z portalem Business Insider przekonywała, że przy zwiększonym popycie szoki cenowe są nieuniknione. "Duża energetyka zasysa z rynku ten sam surowiec, z którego produkowany jest pellet dla gospodarstw domowych. Z jednej strony państwo rozwija sektor bioenergii, powstają kolejne ciepłownie na biomasę, z drugiej strony, rządowy program Czyste Powietrze wspiera kotły na pellet dla gospodarstw domowych, jakby surowiec był nieograniczony" - mówiła.
Jak zauważa portal magazynbiomasa.pl, pellet nie jest wytwarzany bezpośrednio ze ściętych drzew, a z trocin powstających podczas przetarcia drewna na inne cele, czyli np. do produkcji podłóg czy mebli. W związku z ograniczeniem pozyskania drewna z lasów spada również podaż trocin, co uderza w branżę.
Eksperci zwracają również uwagę, że producenci pelletu mają ograniczone zasoby magazynowe - przy nagłym wzroście popytu nawet w pełni zaopatrzone magazyny nie wystarczą, by pokryć to zapotrzebowanie.
Z drugiej strony wciąż rośnie liczba użytkowników kotłów na pellet. Z domowych kotłów zasilanych pelletem korzysta w Polsce już niemal 450 tysięcy gospodarstw. Zaspokojenie potrzeb tak dużej grupy docelowej wymaga dostarczenia około 2 milionów ton tego paliwa rocznie.
Ministerstwo Energii odpowiada. "Ceny być może są sztucznie windowane na rynku"
W sprawie wzrostu cen głos zabrał wiceminister energii Konrad Wojnarowski, który zasugerował, że możemy mieć do czynienia ze spekulacjami rynkowymi. "Nie może być tak, że dofinansowania na kotły pelletowe wciąż są oferowane, ludzie z tego korzystają, a ceny być może są sztucznie windowane na rynku" - mówił na konferencji prasowej.
Jak dodał, planowane jest spotkanie z Polską Radą Pelletu, podczas którego branża będzie miała okazję przedstawić swój punkt widzenia.
Z kolei zdaniem przedstawicieli branży rozwiązaniem problemu jest zmniejszenie VAT do 8 proc.
- Kluczowe są dwie kwestie. Po pierwsze, branża od 10 lat apeluje o obniżenie stawki VAT na pellet. Powinna ona wynosić 8 proc., a nie - jak obecnie - 23 proc. Warto zauważyć, że pellet agro, produkowany np. z łusek słonecznika, jest objęty niższą stawką VAT - zauważa w rozmowie z Interią Biznes Daria Lisiecka z Magazynu Biomasa.
Jak dodaje, równie ważne jest powstrzymanie kolejnych decyzji rządu ograniczających pozyskanie drewna. - Od 2024 r. obowiązuje moratorium, a planowane jest wprowadzanie następnych tego typu ograniczeń - mówi, dodając, że wzrosła również cena trocin, które kosztują obecnie około 100 zł za metr przestrzenny, podczas gdy jeszcze rok temu ich cena wynosiła około 55 zł/mp.












