W grudniu prezydent Karol Nawrocki zawetował tzw. ustawą łańcuchową, otwiera się w nowym oknie. Chodzi o nowelizację ustawy o ochronie zwierząt, która oprócz zakazu trzymania psów na uwięzi wprowadzała również wymogi dotyczące kojców, w których są one trzymane. Regulacje te dotyczyły m.in. ich wielkości czy konstrukcji.
Głowie państwa nie spodobała się m.in. teza, że polska wieś źle traktuje zwierzęta, co - według Nawrockiego - jest krzywdzącym stereotypem. Jednocześnie - jak zapewniała kancelaria prezydenta - prezydencki projekt realnie poprawi los zwierząt, ale nie będzie nakładał na ludzi restrykcyjnych, nierealnych do spełnienia obowiązków budowania kilkudziesięciometrowych kojców.
I choć projekt prezydenta zakłada zakaz trzymania wszelkich zwierząt domowych na uwięzi, jednak nie ma w nim przepisów regulujących kwestię kojców. Projekt - obok poselskiego, w wersji niezmienionej - jest obecnie na etapie konsultacji społecznych.
Dopłaty dla właścicieli psów. Posłużą przygotowaniu odpowiednich kojców
Ze swoją propozycją, mającą rozwiązać problem, wyszło Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, otwiera się w nowym oknie. Chodzi o program pod roboczą nazwą "Pies w Zagrodzie".
"To pieniądze w formie ryczałtu, które będą dostępne dla rolników. Posłużą przygotowaniu odpowiednich kojców dla psów, otwiera się w nowym oknie, tak by nie były one trzymane na łańcuchach" - tłumaczył kilka dni temu szef resortu Stefan Krajewski w schronisku dla zwierząt w Pudwągach koło Kętrzyna (warmińsko-mazurskie). Program ma być prowadzony przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.
Więcej szczegółów Krajewski zdradził we wtorek w TVP Info. Szef resortu rolnictwa stwierdził, że program pomoże poprawić dobrostan psów w sytuacji, w której nie ma tzw. ustawy łańcuchowej, czyli nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt. "Gdyby pan prezydent podpisał ustawę, to dzisiaj byśmy byli w innej rzeczywistości" - ocenił.
Ministerstwo rolnictwa stawia na dopłaty. Zamiast kija wybiera marchewkę
"Środki z pomocy krajowej, nie na zasadzie kija, że ustawowo jest obowiązek, a marchewki. (...) Zachęcamy, pokazujemy, że jednak trzeba podnosić dobrostan zwierząt" - dodawał.
Krajewski zauważył, że inaczej wygląda sytuacja zwierząt trzymanych w domach, a inaczej na zewnątrz. "Powinniśmy te warunki bytowe jak najlepiej zabezpieczyć - czyli buda, kojec, klatka, a nie łańcuch" - powiedział.
Szef resortu rolnictwa zadeklarował, że w podobne programy mające poprawie warunków życia zwierząt domowych mogą także włączyć się samorządy. Zgodnie z zapowiedzią ministra, pierwsze dopłaty, otwiera się w nowym oknie dla rolników mogą trafić do beneficjentów już w pierwszej połowie 2026 roku.












