W skrócie
- Ceny autogazu w pierwszej połowie 2026 roku ulegały dużym wahaniom, osiągając rekordowy poziom blisko 4 zł za litr w kwietniu, by w sierpniu spaść poniżej 2,90 zł.
- Blokada cieśniny Ormuz ograniczyła dostawy butanu, przez co polskie stacje oferowały głównie propan.
- Polska całkowicie wyeliminowała import LPG z Rosji. Obecnie kluczowymi dostawcami gazu dla polskiego rynku są Szwecja, Norwegia oraz USA.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Blokada cieśniny Ormuz musiała mieć konsekwencje także dla rynku LPG, choć - jak przekonują eksperci Polskiej Organizacji Gazu Płynnego - były one znacznie mniej dotkliwe dla naszego regionu niż np. dla Azji Południowo-Wschodniej. Jednak jak zauważają w raporcie podsumowującym I półrocze 2026, zniknięcie z rynku blisko 30 proc. podaży LPG musiało mieć wpływ na ceny, co było widoczne w II kwartale br. - w szczególności po wejściu w życie w Polsce programu CPN, który pominął LPG.
Ceny autogazu "eksplodowały" w kwietniu br., a później się ustabilizowały
Gdy większość polskich kierowców nie bez emocji śledziła wystrzał cen benzyny i diesla, ponad 3,5 mln właścicieli aut napędzanych LPG nieco w cieniu tych wydarzeń przyglądała się wzrostom cen paliwa, które z definicji jest o wiele tańsze. Przypomnijmy: w styczniu, jeszcze przed atakiem USA i Izraela na Iran, litr autogazu na niektórych polskich stacjach kosztował nawet mniej niż 2 zł. W marcu nastąpiło pierwsze cenowe uderzenie do ok. 2,85 zł za litr LPG. Historyczne rekordy padły w kwietniu - autogaz kosztował prawie 4 zł za litr. Nie dość, że drożał jak wszystkie inne paliwa, to dodatkowo nie był objęty pierwszą odsłoną programu CPN.
Uspokojenie nadeszło latem - wraz z nadziejami na deeskalację konfliktu w Zatoce Perskiej. Choć jeszcze w maju litr autogazu kosztował grubo ponad 3 zł, to w sierpniu spadł nawet poniżej 2,90 zł za litr. Teraz ponownie drożeje, nadążając za cenową galopadą paliw związaną z zaognieniem sytuacji w Zatoce Perskiej.
"W maju i czerwcu, po początkowej panice, notowania zaczęły spadać, co jest też świadectwem odporności rynku LPG, który był zdolny dostosować się do nowych warunków" - podsumowują w swoim raporcie eksperci POGP.

Wojna na Bliskim Wschodzie spowodowała, że na europejski rynek zaczęło trafiać mniej butanu
Co więcej - podsumowując I półrocze na rynku LPG eksperci zwrócili uwagę na niespotykane wcześniej zjawisko, związane z podażą produktów. Zamknięcie cieśniny Ormuz mocniej uderzyło w globalną podaż butanu niż propanu, ponieważ ładunki z Zatoki Perskiej były równomiernie podzielone między oba produkty, podczas gdy amerykańskie dostawy, składają się w większości (75 proc.) z propanu.
Polska Organizacja Gazu Płynnego podsumowała, że mieliśmy do czynienia w Polsce z niespotykaną w przeszłości sytuacją, w której na stacjach paliw do aut tankuje się niemal czysty propan, zamiast tradycyjnej mieszanki butanowo-propanowej. Nie złamano w ten sposób żadnych norm i rozporządzeń jakościowych, ale na niektórych stacjach mogło to doprowadzić do problemów technicznych. "Wobec różnych prężności par propanu i butanu, przy wysokich temperaturach lata bezprecedensowo bogata w propan mieszanka autogazowa sprawia problemy techniczne na niektórych stacjach paliw" - sygnalizowali przedstawiciele POGP.
Sposób na takie techniczne problemy jest jeden - nie należy zapełniać zbiorników pod korek, a jedynie do ok. 80 proc. pojemności.
Polski rynek zapomina o LPG z Rosji. Autogaz sprowadzamy ze Skandynawii i USA
Według danych celnych (przytacza je POGP) import gazu płynnego LPG w pierwszym półroczu 2026 r. spadł o ok. 9 proc. w porównaniu do analogicznego okresu roku poprzedniego. Najwięcej gazu przypłynęło ze Szwecji (ponad 30 proc.), Norwegii (ponad 19 proc.) i USA (ponad 18 proc.). Niewykluczone zresztą, że gaz płynący do Polski z europejskich portów, czy transportowany do naszego kraju autocysternami z kierunku zachodniego to także gaz z USA, który wcześniej trafił do Europy.
Dodajmy, że od końca stycznia nie można importować żadnych frakcji LPG z Rosji (wcześniej, mimo sankcji, pewne frakcje gazu płynnego wjeżdżały z Rosji do UE i nawet trafiały do paliw samochodowych). Ostatecznie udział Rosji w imporcie LPG w I kwartale 2026 (2,39 proc.) wynika wyłącznie z importu zrealizowanego w styczniu.

Przed pełnoskalową inwazją Rosji na Ukrainę największy udział w strukturze importu miał mix, mieszanka propanowo-butanowa. Po wejściu w życie pakietu europejskich sankcji import mieszanki się załamał, do Polski zaczęła napływać natomiast wyłączona z embarga frakcja czystego n-butanu, która następnie była mieszana z propanem i kierowana na rynek paliwowy. Po likwidacji możliwości importu rosyjskiego n-butanu (kolejny pakiet sankcji) jego rynkowy udział się załamał. Ostatecznie na rynku pozostał dominujący propan i stąd "niespotykana w przeszłości sytuacja" wskazywana przez Polską Organizację Gazu Płynnego.










