Wysokie ceny pelletu w Polsce i obawy przed kolejnymi podwyżkami przed sezonem grzewczym sprawiają, że coraz więcej właścicieli domów szuka tańszego opału za granicą.
Polacy ruszyli po pellet za granicę. Różnice w cenach sięgają kilkuset złotych
W polskich składach sytuacja jest napięta. Za paletę pelletu, mieszczącą niespełna tonę paliwa, trzeba zapłacić nawet 2,6 tys. zł, a część sprzedawców przyjmuje już zapisy na wrzesień i październik. Zainteresowanie zakupami jest duże, bo wielu klientów chce zrobić zapasy jeszcze latem, obawiając się dalszych wzrostów cen jesienią.
Na tle polskiego rynku wyraźnie taniej wypadają Czechy i Niemcy. W Czechach tona workowanego pelletu kosztuje przeciętnie od 8,7 tys. do 11 tys. koron, czyli około 1550-1950 zł. Przy zakupie bezpośrednio w tartaku i odbiorze własnym transportem cena może spaść nawet do około 1000 zł za tonę. Czeskie paliwo cieszy się przy tym dobrą opinią ze względu na wysoką jakość i dominację trocin świerkowych.
W Niemczech ceny wynoszą średnio 350-450 euro za tonę, co po przeliczeniu daje około 1500-1950 zł. Niższe stawki są tam częściowo efektem preferencyjnego VAT-u na pellet drzewny. Niemcy stosują stawkę 7 proc., podczas gdy w Polsce obowiązuje 23 proc. podatek.
Zakupy za granicą nie zawsze jednak oznaczają duże oszczędności. Największą pułapką są koszty transportu. Sprowadzenie palet przez firmę kurierską może kosztować 200-400 zł, co przy zamówieniu 2-3 ton znacząco zmniejsza korzyść wynikającą z niższej ceny samego paliwa. Istotne są także przepisy podatkowe. Jeśli zagraniczny sklep wysyła pellet pod polski adres w ramach sprzedaży wysyłkowej, musi naliczyć polski VAT w wysokości 23 proc., a nie niższą stawkę obowiązującą w Niemczech czy Czechach.
Branża ostrzega również przed najtańszymi ofertami z zagranicznych portali. Przed zakupem warto sprawdzić certyfikaty ENplus A1 lub DINplus, ponieważ część taniego pelletu to pellet przemysłowy o gorszych parametrach, który może powodować spieki w kotle.
Magazyny świecą pustkami. Branża chce ulg podatkowych dla właścicieli kotłów
Dane Polskiej Rady Pelletu pokazują, że już w czerwcu 2026 r. certyfikowany pellet klasy A1 był o około 20-30 proc. droższy niż rok wcześniej, a średnia cena przekraczała 1700 zł za tonę.
Eksperci wskazują, że obecna drożyzna nie jest dziełem jednego czynnika. Po mroźnej zimie magazyny zostały mocno opróżnione, a mniejsza produkcja w przemyśle meblarskim ograniczyła dostępność trocin, które są podstawowym surowcem do produkcji pelletu. Jednocześnie rośnie liczba kotłów na to paliwo, co zwiększa popyt. Załamał się również import z Ukrainy, a sankcje zablokowały dostawy z Białorusi.
Łukasz Horbacz z Polskiej Rady Pelletu przyznał w rozmowie z portalem nto.pl, że sytuacja jest wyjątkowo trudna. "Magazyny, które o tej porze roku zwykle były pełne, dziś są niemal puste. Nie jesteśmy w stanie ich zapełnić. Produkcja sprzedaje się praktycznie na bieżąco"- powiedział.












