Jak pisaliśmy na łamach Interii Biznes - za handlowanie podróbkami grożą surowe kary. Wprowadzenie do obrotu podrobionego towaru jest sankcjonowane grzywną, ograniczeniem lub pozbawieniem wolności do 2 lat. Jeśli działanie handlarza miało na celu osiągnięcie znacznego zysku, sąd może go skazać nawet na 5 lat więzienia. Jeżeli natomiast uzna, iż doszło do oszustwa, kara może wynieść do 8 lat pozbawienia wolności.
"Małe przesyłki" z podróbkami też są zatrzymywane
Przepisy nie zabraniają kupowania podróbek i nie przewidują za to kar. Nie oznacza to jednak, że osoby, które je nabywają, by je potem nosić, mogą spać spokojnie.
Służby celne oraz funkcjonariusze KAS tropią bowiem nie tylko przemytników sprowadzających duże partie podrobionych towarów. Prześwietlają także tzw. małe przesyłki pocztowe i kurierskie zamawiane np. ze sklepów internetowych. Jak wyjaśniło w komentarzu dla Interii Biznes Ministerstwo Finansów, działania te wynikają z unijnego rozporządzenia w sprawie egzekwowania praw własności intelektualnej przez organy celne.
- "Mała przesyłka" to taka, której waga brutto wynosi poniżej dwóch kilogramów lub która zawiera nie więcej niż trzy jednostki produktów - tłumaczy Ministerstwo Finansów.
Jak podkreśla resort - podrobione towary trafiają do Polski również z innych państw członkowskich UE, po dokonaniu tam odprawy celnej.
- Dlatego, w celu zwiększenia skuteczności prowadzonych działań Krajowa Administracja Skarbowa dokonuje także kontroli wewnątrz kraju - zaznacza resort.
Podróbka zatrzymana przez celników. Co za to grozi?
Jeżeli służby nabiorą podejrzenia, że w paczce znajduje się podrobiony towar, zostanie on zatrzymany. O fakcie tym zostanie powiadomiony zarówno zamawiający, jak i posiadacz praw do znaku towarowego lub wzoru marki, której artykuł został podrobiony. Osoba, która kupiła podróbkę, ma możliwość złożyć odwołanie lub wyjaśnienie.
W przypadku "'małych przesyłek", które mogą zawierać podróbki, przepisy unijne zezwalają na zastosowanie tzw. uproszczonej procedury. Dotyczy to także podrobionych towarów kupowanych na Facebooku czy na platformach sprzedażowych.
W takich sytuacjach za obopólną zgodą posiadacza towarów i posiadacza praw własności intelektualnej można dokonać zniszczenia towarów bez przeprowadzania postępowania mającego na celu ustalenie, czy doszło do naruszenia prawa własności intelektualnej - wskazuje Ministerstwo Finansów.
Dla konsumenta, który kupił podróbkę, oznacza to utratę towaru i pieniędzy. Firma, której artykuł podrobiono, może także zwrócić się do służb o przekazanie towaru w celu dokonania analiz, by potwierdzić, czy doszło do naruszenia prawa własności intelektualnej. Właściciel praw może również wykorzystać informacje zebrane w trakcie postępowania w dochodzeniu karnym albo odszkodowawczym wobec osoby winnej naruszenia jego praw.
Podrobione towary zalewają Polskę. Służby skonfiskowały miliony sztuk
Ministerstwo Finansów zapytaliśmy także o dane dotyczące liczby zatrzymanych podrobionych artykułów w trzech ostatnich latach i ich wartość.
W 2023 roku w trakcie procedur celnych przechwycono 236 859 podrobionych artykułów o wartości ponad 48 mln 173 tys. zł
Kontrole rynku wewnętrznego oraz działania uderzające w przemyt zaowocowały przejęciem ponad 3 mln 533 tys. sztuk podróbek o wartości ponad 340 mln 645 tys. zł.
Rok później w trakcie procedur celnych ujawniono 424 183 podróbki o wartości ponad 140 mln 334 tys. zł. Liczba podrobionych artykułów przejętych z przemytu i rynku wewnętrznego wyniosła 960 611. Ich wartość oszacowano na ponad 107 mln 813 tys. zł.
W 2025 roku podczas procedur celnych zatrzymano 947 523 podróbki, a tych z przemytu i rynku wewnętrznego było ponad 5 mln 658 tys. W pierwszym przypadku wartość towaru oszacowano na 143 tys. 494 zł, a w drugim na 519 tys. 464 zł.
Hanna Sidorska










