W mediach społecznościowych oraz w serwisach z ogłoszeniami co jakiś czas pojawiają się oferty pracy dla "tajemniczego klienta" banku. Zajęcie to polega na otwieraniu kont bankowych, wykonywaniu przelewów i wypełnianiu ankiet. Niekiedy "tajemniczy klient" jest zastępowany w ogłoszeniach "testerem" lub "audytorem".
Tajemniczy klient banku testujący konta. Obiecują nawet 10 tys. zł na rękę
Od kandydatów nie wymaga się ani doświadczenia, ani wykształcenia. Zadania mogą wykonywać na swoim komputerze o dowolnej porze. Dodatkowo obiecują się im "złote góry" - 40 zł za założenie konta, a niekiedy nawet 10 tys. zł miesięcznie "na rękę". W ofertach tych nigdy nie ma kluczowych informacji na temat pracodawcy - nazwy firmy, numeru telefonu, adresy e-mail. Aplikowanie odbywa się przez wbudowany komunikator danego serwisu.
Z wpisów, które znaleźliśmy na polskim forum w serwisie Reddit, wynika, że kontakt z kandydatami najczęściej odbywa się przez popularne komunikatory m.in. przez Whatsapp i Telegram. Za pośrednictwem tych aplikacji odbywa się też cała komunikacja oraz "szkolenia" online. Podczas takich spotkań "rekruterzy" mamią kandydatów wysokimi zarobkami oraz wejściem na kolejne "poziomy".
Mówią, że jeśli się sprawdzą, sami będą szukać "tajemniczych klientów", dzięki czemu zarobią jeszcze więcej. Wejście na kolejny stopień "zaawansowania" wiąże się jednak z opłatą za materiały szkoleniowe. W jednym przypadku wyniosła ona 300 zł.
Bywa, że już podczas "szkoleń", kandydaci mają zakładać konta w bankach. Nie wchodzą jednak na strony instytucji, a dostają linki od "rekrutera". Ci, którzy mają zastrzeżenia, pytania lub obawy są zbywani, wyśmiewani. Słyszą, że to całkowicie legalny biznes, konta są darmowe, a firma została zatrudniona przez bank. Jej nazwy "rekruter" jednak nie ujawnia, podobnie jak swoich personaliów.
Szukają "audytorów" i "testerów" kont bankowych. To oszustwo
Historie opisane przez internautów, którzy złapali się na tego typu oferty, sugeruje, że mamy do czynienia z oszustwem "na afiliację".
Banki prowadzą programy poleceń, w ramach których klient otrzymuje bonus, jeśli namówi znajomego do założenia konta w danej instytucji. By "zachęcić" do przejścia na nowe konto, bank często nagradza też nowego konsumenta. Wysokość premii waha się od 100 do nawet 1000 zł. Rekruterzy zarabiają na tworzeniu swego rodzaju "piramidy", której celem jest wyciąganie pieniędzy z takich promocji. Pieniędzy nie dostaje się jednak ot tak. Trzeba np. dokonać określonej liczby transakcji, płatności kartą czy mieć odpowiednie wysokie wpływy w miesiącu.
Testowanie kont bankowych. Pytamy banki czy taka praca istnieje
"Rekruterzy" szukający "tajemniczych klientów" często przekonują kandydatów, że pracują dla banków. Zapytaliśmy więc te, które mają programy poleceń i nagradzają nowych klientów premiami czy zatrudniają takich "audytorów".
- Nie oferujemy takich posad - przekazała nam Magda Ostrowska z ING Bank Śląski S. A.
- Alior Bank nie współpracuje z kontrahentami stosującymi opisane praktyki - poinformowała nas PR menadżer Joanna Nagierska z Aliora.
Z kolei Joanna Duda z mBanku na wstępie swojej odpowiedzi zaznacza, że samo badanie "tajemniczego klienta" jest standardową praktyką rynkową. W ten sposób mierzy się jakość obsługi oraz funkcjonowanie procesów. Tylko że taka osoba wciela się w rolę prawdziwego klienta i ma kontakt z bankiem. Praca ta "nie ma nic wspólnego z wykonywaniem przelewów, przekazywaniem środków czy działaniem w czyimkolwiek imieniu" - podkreśliła przedstawicielka biura prasowego mBank.
Przedstawicielka mBanku ostrzega "tajemniczych klientów" przed konsekwencjami prawnymi
- Jeśli chodzi o fałszywe oferty pracy, regularnie ostrzegamy przed próbami wyłudzeń i apelujemy o zachowanie szczególnej ostrożności wobec propozycji obiecujących łatwy zarobek za operacje wykonywane na własnym koncie bankowym. Tego typu działania nie mają związku z badaniami "tajemniczego klienta", a osoby, które się na nie skuszą, mogą narazić się na utratę pieniędzy, blokadę rachunku oraz konsekwencje prawne. Warto zachować czujność zawsze wtedy, gdy oferta budzi jakiekolwiek wątpliwości lub wymaga pośredniczenia w przepływie środków - podsumowała Duda.
VeloBank również nie oferuje tego typu pracy. - Banki, w tym również VeloBank, nie prowadzą rekrutacji, w ramach których kandydaci są proszeni o zakładanie rachunków lub wykonywanie operacji finansowych na potrzeby procesu rekrutacyjnego - zaznacza Mariola Piekarska z VeloBanku.
VeloBank radzi oszukanym zgłoszenie sprawy na policję
Każda oferta, która wymaga otwierania konta na własne dane i dokonywania operacji, powinna wzbudzić ostrożność. W przypadku odpowiedzenia na takie ogłoszenie należy przerwać korespondencję, nie wykonywać żadnych przelewów i powiadomić o sprawie bank - poradziła Piekarska. - Jeśli doszło do próby oszustwa lub wykorzystania danych, sprawę należy zgłosić również na policji - dodała.
W podobnym tonie wypowiada się Anna Kwaśnik ekspertka ds. budowania świadomości cyberbezpieczeństwa w NASK, zaznaczając, że najlepszym sposobem ochrony jest "zapobieganie, a nie leczenie", dlatego "należy dokładnie zweryfikować ogłoszenie i rzekomego pracodawcę".
Ekspertka ds. cyberbezpieczeństwa radzi, by pamiętać o "złotej zasadzie"
- Sprawdzić co to za firma, co znajduje się na jej stronie internetowej. Trzeba też pamiętać, że wykupienie sobie opinii wcale nie jest trudne i drogie. Jeśli na stronie internetowej będziemy widzieli certyfikaty, odznaczenia poświadczające, że dana firma otrzymała jakiś laur, czy rekomendację, warto kliknąć logo takiego certyfikatu i sprawdzić, czy rzeczywiście taką nagrodę dostała - wyjaśniła, tłumacząc, że często takie logotypy zostały zamieszczone bezprawnie i kierują na zupełnie obcą stronę.
Ekspertka uczula też, aby pamiętać o "złotej zasadzie". - Jeśli coś wygląda zbyt dobrze, to prawdopodobnie mamy do czynienia z oszustwem - powiedziała.
Osobom, które "skusiły się" na taką ofertę i przekazały swoje dane, radzi, aby dokładnie przeczytały "w jaki sposób mają być wypłacane pieniądze, czego to dotyczy". - Gdy dostajemy link do założenia konta czy wykupienia innego produktu bankowego, trzeba sprawdzić zasady rezygnacji - wskazała Kwaśnik, zwracając uwagę na to, że bonusy pieniężne wypłacane przez banki za otwarcie konta, są przyznawane na określonych zasadach. - Na takim koncie muszą być np. jakieś obroty, musi być utrzymywane przez wyznaczony okres. Dlatego trzeba dokładnie zapoznać się z regulaminem promocji danego konta - podkreśliła przedstawicielka NASK.
Drugie dno "testowania" kont bankowych. "Za swoje działania odpowiemy przed sądem"
Zgłoszenie oszustwa policji uważa za dobry pomysł. - Można też poszukać pomocy u rzecznika praw konsumenta, by zapytać, co w takiej sytuacji należy zrobić - dodała.
"Testowanie" kont bankowych wiąże się z jeszcze jednym zagrożeniem. - Takie rzekome oferty pracy tajemniczego klienta, która polega na wykonywaniu przelewów czy wypłacaniu pieniędzy, często mają drugie dno. One często są też rozsyłane przez WhatsApp, Instagram czy inne komunikatory i są niczym innym jak procederem prania brudnych pieniędzy, co jest przestępstwem - tłumaczy.
- I nawet jeśli zrobiliśmy to nieświadomie, bo rzekomo się u kogoś zatrudniliśmy, może skutkować to tym, że za swoje działania odpowiemy przed sądem - dodaje na koniec.
Hanna Sidorska










