Chociaż system kaucyjny uruchomiono w październiku 2025 roku, to dopiero teraz ujawniają się problemy, z jakimi mierzą się klienci oraz sklepy w związku z nowymi przepisami. Wynika to z tego, że w pierwszych miesiącach działania systemu na rynku było niewiele opakowań oznaczonych logiem kaucji, a więc takich, które można wymienić. Dopiero od 1 stycznia wszystkie napoje sprzedawane w sklepach muszą mieć znak kaucyjny na opakowaniach.
Na łamach Interii opisywaliśmy, że Polacy dopiero zapoznają się z zasadami systemu kaucyjnego. Problemy sprawiają m.in. bony wydawane przez butelkomaty. Część konsumentów nie wie, że można wymieniać je na gotówkę - wystarczy podejść do kasy. Inni narzekają, że zwracanie opakowań zajmuje sporo czasu - w szczególności w sklepach, które nie mają automatów butelkowych.
Polacy skarżą się, że oddawanie butelek dług trwa
Pani Ewa - czytelniczka "Gazety Pomorskiej" - relacjonowała, że oddanie dziesięciu butelek po wodzie mineralnej w jednym ze sklepów sieci Dino zajęło jej około dziesięciu minut.
Najpierw musiała poczekać na pracownicę sklepu, która zajmowała się przyjmowaniem butelek, potem ekspedientka miała problemy z włączeniem specjalnej aplikacji służącej do odnotowania zwrotu. "No i pracownik, a mało ich na zmianie, przez 10 minut zajmuje się jednym zwrotem. Trochę bez sensu taki galimatias" - mówiła gazecie pani Ewa.
Polacy wyłudzają kaucje za butelki. To przestępstwo
Niektórzy nowe przepisy wykorzystują do łatwego, acz nielegalnego zarobku - za butelki objęte kaucją można otrzymać bowiem 50 gr lub 1 zł (w zależności od rodzaju opakowania). Operator systemu PolKa - Polska Kaucja ostrzega przed zwracaniem opakowań spoza systemu oraz przed fałszowaniem oznaczeń kaucyjnych.
Podkreślić należy, że takie incydenty w świetle prawa są przestępstwem. Za oszustwo grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności, natomiast za fałszerstwo - od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.
"Po kilku miesiącach działania systemu obserwujemy pierwsze próby nadużyć: podrabiane etykiety, masowe zwroty opakowań spoza systemu (bez znaczka kaucji), świadome wprowadzanie personelu sklepu w błąd. Dlatego przypominamy wszystkim punktom zbiórki - wasza czujność to pierwsza linia obrony" - przekazał operator w stanowisku dla serwisu portalowi dlahandlu.pl.
Polacy w taki sam sposób oszukiwali w Skandynawii
Inna czytelniczka "Gazety Pomorskiej" - pani Bożena podobne próby wyłudzeń widziała w Szwecji, gdzie mieszka i pracuje. W takich działaniach przodowali Polacy. "Nauczyli się kombinować w Skandynawii i teraz przenoszą te dziwne praktyki na polski grunt" - zażartowała.
Kobieta wspominała, że rodacy, którzy emigrowali do Szwecji za pracą, przywozili z kraju setki puszek polskich piw, na które potem naklejali podrobione etykiety, by móc wymienić opakowania na korony. Kiedyś widziała jak pracownik szwedzkiego supermarketu, opróżniał automat - ze środka wysypały się opakowania po polskich Żubrach. Jak wyjaśniła czytelniczka gazety - proceder ten został nieco ukrócony, ale wyłudzenia wciąż się zdarzają.











