Kalabria jest regionem najmniej dotkniętym przez masową turystykę w całych Włoszech. Dużych ośrodków wczasowych jest tutaj jak na lekarstwo. Poza turystyczną Tropeą ciężko natknąć się na sklepiki z pamiątkami, czy atrakcje skrojone typowo pod odwiedzających. Powoli to się zmienia.
Gdzie na wakacje we Włoszech? Ten region podbija serca turystów
Od jakiegoś czasu Kalabria jest wybierana na cel wakacyjnych podróży już nie tylko przez samych Włochów (szczególnie tych z Kampanii), ale także przez turystów z innych krajów.
Jak podawała w czerwcu agencja ANSA, w pierwszych czterech miesiącach 2025 roku ruch turystyczny w regionie był większy o 10,1 proc. względem 2024 roku. Za ten wzrost odpowiadali głównie turyści zagraniczni, których było o 45 proc. więcej niż w analogicznym okresie roku poprzedniego.
Na początku 2025 roku 21 proc. turystów, którzy odwiedzili Kalabrię, pochodziło z Niemiec, 8,6 proc. z Polski, 6,4 proc. z Francji, 5,3 proc. ze Stanów Zjednoczonych, 3,9 proc. z Hiszpanii, 3,8 proc. ze Szwajcarii, 3,4 proc. z Kanady i 2,9 proc. z Wielkiej Brytanii.
Scalea. Obsługa sklepu wywiesiła kartkę. Na niej napis po polsku
W te wakacje język polski można było często usłyszeć m.in. na ulicach niewielkiej kalabryjskiej miejscowości Scalea, gdzie mieści się kilka ośrodków all inclusive. Polacy, oprócz zwiedzania i plażowania, chętnie robili zakupy w miejscowym markecie. Obsługa sklepu wywiesiła nawet kartkę z napisanym po polsku apelem, w którym poprosiła o ważenie towarów na wadze.
Market był bardzo dobrze zaopatrzony, a jego asortyment był szeroki. Można w nim było kupić kosmetyki, chemię domową, owoce morza, mięso, oliwę z oliwek czy włoskie makarony. Dla przykładu wyroby marki Barilla - znanej też w Polsce - zaczynały się od około 1 euro (około 4,25 zł).
Włoski market. Pustki na półce z czekoladami
Jednak to nie te produkty cieszyły się największym wzięciem, a czekolada. Półka, na której znajdowały się wyroby m.in. marki Lindt, została dosłownie ogołocona. Towar musiał sprzedać się na pniu, gdyż braki na półkach nie zostały uzupełnione przez cały tydzień.
Nie wiemy, kto wykupił cały zapas czekolady z włoskiego marketu, ale mamy pewne podejrzenia. Produkty nie były w cenach promocyjnych, w dodatku Włosi mogli je kupić w każdym innym sklepie tej sieci marketów.
Czekolady we Włoszech tańsze niż w Polsce
Czekolady marki Lindt mogły jednak zainteresować Polaków, gdyż kosztowały mniej niż nad Wisłą. Różnica w cenie na jeden tabliczce wynosiła - w zależności od rodzaju - od około 1 do 3 zł.

Najtańsze czekolady Lindt we włoskim markecie można było kupić za około 2,49 euro (czyli około 10,58 zł). Najdroższe kosztowały 3,79 euro (około 16,10 zł). W ofertach online polskich sklepów ceny czekolady tej marki zaczynają się natomiast od 11,43 zł.
Hanna Sidorska











