Z zapowiedzi Ministerstwa Finansów wynika, że rząd planuje podniesienie opłaty od tzw. małpek. - Chciałbym, aby ta opłata została podniesiona od 2027 roku. Mówimy o wzroście kosztu takiej buteleczki rzędu dwóch, trzech, czterech złotych - mówił minister finansów Andrzej Domański w programie "Gość Wydarzeń".
Rząd chce podnieść opłatę od "małpek". Koszt butelki wzrośnie o 2-4 zł
Szczegóły rozwiązania znalazły się w projekcie ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu zapewnienia dochodów Narodowemu Funduszowi Zdrowia. Dokument zakłada przede wszystkim czterokrotne podniesienie wspomnianej opłaty - z 25 do 100 zł za każdy litr 100-procentowego alkoholu sprzedawanego w opakowaniach do 300 ml.
Celem jest ograniczenie dostępności ekonomicznej małych butelek alkoholu i zmniejszenie ich sprzedaży o ok. 25 proc. Rząd chce również, aby 100 proc. wpływów z tej opłaty trafiało do NFZ, zamiast - jak obecnie - dzielić je po połowie między Fundusz a samorządy. Uzasadnia to rosnącymi kosztami leczenia uzależnień i innych skutków zdrowotnych spożywania alkoholu.
"Widzimy dwa aspekty. Po pierwsze aspekt społeczny, związany z konsumpcją alkoholu, często w godzinach porannych, w drodze do pracy albo w pracy. Każdy, kto żyje w Polsce, wie, jak to wygląda" - mówił minister finansów.
W 2019 roku firma Synergion szacowała, że Polacy wypijali nawet 3 mln małpek dziennie, z czego około milion sprzedawano rano. Firma CMR i Nielsen wskazywały z kolei, że wśród konsumentów takich produktów dominowali pracownicy fizyczni, młodzi dorośli oraz emeryci.
Obecnie sprzedaż jest niższa, ale nadal bardzo wysoka. Jak przekazało Interii Biznes Krajowe Centrum Leczenia Uzależnień, każdego dnia sprzedaje się około 1,3 mln małych butelek alkoholu.
"Małpki" a problem z nadużywaniem alkoholu. "Zaczynają spożywanie już w godzinach porannych"
Argumentów za zmianami dostarcza także Ministerstwo Zdrowia. W odpowiedzi na pytania naszej redakcji resort wskazał, że notowany jest wzrost liczby pacjentów z zaburzeniami wynikającymi z używania alkoholu i substancji psychoaktywnych.
Z badania "Sytuacja zdrowotna ludności Polski i jej uwarunkowania 2025" wynika, że odsetek osób pijących alkohol w sposób ryzykowny wynosił 27,2 proc. wśród mężczyzn oraz 15,7 proc. wśród kobiet.
Autorzy raportu wskazują również, że poziom umieralności mężczyzn w Polsce z powodu problemów zdrowotnych związanych z konsumpcją alkoholu był w 2022 r. o 114 proc. wyższy niż średnio w krajach UE-27. W przypadku kobiet wskaźnik ten był wyższy o 89 proc. Jak podkreślono, dane obejmują niemal wyłącznie zgony będące bezpośrednim skutkiem spożywania alkoholu, nie uwzględniają natomiast wielu innych schorzeń, do których alkohol się przyczynia.
Dr Artur Malczewski, zastępca dyrektora Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom, przekonuje, że używanie tzw. małpek nie pozostaje bez znaczenia dla wzrostu liczby osób pijących w sposób ryzykowny.
- W szczególności dotyczy to pory picia. Osoby sięgające po "małpki" częściej zaczynają spożywanie alkoholu już w godzinach porannych oraz łatwiej utrzymują jego spożycie w ciągu dnia - mówi w rozmowie z naszą redakcją. - Z praktyki klinicznej i badań jakościowych wynika również, że małe butelki sprzyjają piciu w sposób bardziej dyskretny, często w sytuacjach codziennych, takich jak droga do pracy czy przerwy w jej trakcie. Oznacza to, że problem dotyczy nie tylko ilości alkoholu, ale także jego sposobu używania, który może być bardziej ryzykowny - przekonuje.
Tyle NFZ wydał na leczenie uzależnień. 1,07 mld złotych w 2025 roku
Z wyliczeń resortu wynika, że wpływy do Narodowego Funduszu Zdrowia z opłaty od małpek w 2027 roku wyniosłyby ok. 297 mln zł.
W kontekście kosztów leczenia uzależnień to jednak tylko kropla w morzu. Jak wynika z wyliczeń ministerstwa, w 2025 roku NFZ przeznaczył na opiekę psychiatryczną i leczenie uzależnień od alkoholu ponad 1,07 mld zł. Było to o 9,82 proc. więcej niż rok wcześniej.
Zdaniem Malczewskiego rzeczywiste koszty związane z nadużywaniem alkoholu są jeszcze wyższe. Z badania prowadzonego przez Państwową Agencję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych wynika, że społeczno-ekonomiczne koszty spożywania alkoholu w Polsce w 2020 r. wyniosły ok. 93,3 mld zł. Składają się na nie m.in. hospitalizacje związane z alkoholizmem, konsultacje ambulatoryjne, interwencje pogotowia ratunkowego oraz refundacja leków stosowanych przez osoby nadużywające alkoholu.
Eksperci zwracają uwagę, że podwyższenie opłaty może przynieść efekty podobne do tych obserwowanych po wprowadzeniu jej w 2021 roku.
- Wprowadzenie tej opłaty, w połączeniu z podwyżką akcyzy, doprowadziło do ograniczenia sprzedaży małych opakowań alkoholu oraz odwrócenia wcześniejszego trendu wzrostowego. Jednocześnie nie zaobserwowano trwałego wzrostu konsumpcji większych opakowań. Z uwagi na inflację oraz wzrost wynagrodzeń dostępność ekonomiczna napojów alkoholowych w małych opakowaniach staje się coraz większa, dlatego zasadne wydaje się podnoszenie opłaty przynajmniej o poziom inflacji - ocenia Malczewski.
Również Anna Dela, prezes Instytutu Człowieka Świadomego uważa, że podwyższenie opłaty jest krokiem w dobrą stronę, choć jej zdaniem powinno być elementem szerszej polityki ograniczania spożycia alkoholu. - Z uwagi na fakt, że większość tych produktów sprzedawana jest w godzinach porannych, zasadnym byłoby rozważenie całkowitego zakazu sprzedaży do godziny 12.00 - mówi.
Jak dodaje, atrakcyjność małpek mogłoby ograniczyć także wprowadzenie zakazu produkcji smakowych wariantów alkoholu.
- Należy pamiętać, że to właśnie egzotyczne aromaty sprawiają, że wypicie takiej małej butelki nie jest nieprzyjemne. Osoba spożywająca alkohol odnosi wrażenie, że nie zrobiła nic złego, bo wypiła "zaledwie" 100 ml czegoś, co smakuje jak soczek - podkreśla.
Jej zdaniem ostatnim krokiem powinna być całkowita likwidacja opakowań o pojemności 100 ml. - To ten format jest najbardziej dostępny cenowo i najłatwiejszy do ukrycia. Po tę pojemność bardzo często sięgają kobiety, ponieważ jest to ilość, którą są w stanie wypić bez wyraźnego uczucia upojenia - podsumowuje.












