Reklama

Polska w czołówce najtańszych państw UE

Na zakupy opłaca się do nas przyjeżdżać nie tylko Niemcom, ale też Czechom czy Litwinom.

Polska obok Rumunii i Bułgarii jest najtańszym krajem Unii Europejskiej. Koszyk reprezentatywnych dóbr i usług kosztował u nas w ubiegłym roku zaledwie 60,1 proc. przeciętnej całej Wspólnoty - podał Eurostat. Tylko znacznie od Polski uboższa Bułgaria oferuje wyraźnie niższe stawki (51 proc.). W Rumunii, gdzie poziom życia także jest o wiele niższy niż w naszym kraju, ceny są już jednak niemal takie same (59,8 proc.).

Analitycy od lat przewidują, że wraz z bogaceniem się polskiego społeczeństwa zrównywać się będą także koszty życia. Ale tak wcale się nie dzieje. Przeciwnie, 10 lat temu poziom cen w Polsce wynosił 64,8 proc. średniej UE, zaś w 2010 r. - 61,9 proc.

Reklama

Jednym z powodów utrzymującej się atrakcyjności cenowej naszego kraju jest kryzys. Producenci dóbr i usług muszą bowiem coraz ostrzej konkurować o konsumenta, który woli oszczędzać. Częścią tego zjawiska jest niezwykła popularność sklepów dyskontowych, jak Lidl czy Biedronka, co wymusza obniżanie marż zysków przez tradycyjne sieci handlowe.

Opinia o Polsce jako kraju, gdzie warto przyjechać na zakupy, jest już ugruntowana u naszych sąsiadów. W Niemczech ceny (103,4 proc. średniej UE) są o wiele wyższe niż u nas. Ale to też przypadek Czech (76,7 proc.), Słowacji (72,4 proc.), a nawet uboższej od Polski Litwy (65,6 proc.).

Niepomiernie ostrzejszy niż w naszym kraju kryzys na południu Europy wcale nie wymusił obniżki cen produktów i usług. W Grecji pozostają one niezmiennie na bardzo wysokim poziomie (95,1 proc.), podobnie jak w Hiszpanii (97,4 proc.) czy we Włoszech (103,1 proc.).

Zakupów należy zdecydowanie unikać w krajach skandynawskich. To tam jest najdrożej w całej Unii Europejskiej. Rekordzistą jest Dania (142,2 proc.), gdzie wszystko kosztuje przeszło dwa razy więcej niż w Polsce. Ale bardzo wyśrubowane są też ceny w Szwecji (127,8 proc.) i Finlandii (125,2 proc.). Wyjątkowo drogim (111,8 proc.) krajem jest także Belgia, co znacząco redukuje realne zarobki m.in. eurokratów.

Jędrzej Bielecki

28 września 2012 (nr 189)

Biznes INTERIA.PL na Facebooku. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »