Polska znalazła się w gronie dziesięciu największych posiadaczy złota na świecie. Narodowy Bank Polski zgromadził już ponad 613 ton kruszcu, a jego długoterminowym celem jest zwiększenie zasobów do 700 ton. Jeszcze kilka lat temu taki scenariusz wydawał się mało realny - pisze wnp.pl.
Polska jest największym nabywcą złota. Glapiński podał wartość zasobów
W 2024 roku Polska była największym nabywcą złota wśród banków centralnych, zwiększając rezerwy o 90 ton. Rok później utrzymała pozycję lidera, dokupując kolejne 102 tony. Także w pierwszym kwartale 2026 roku NBP znalazł się na szczycie światowego rankingu zakupów netto.
Polska nie jest jednak wyjątkiem. Banki centralne na całym świecie kupiły w 2025 roku 863 tony złota, a tylko w pierwszym kwartale 2026 roku kolejne 244 tony. Wśród największych nabywców znalazły się również Chiny, Indie, Turcja, Czechy i Uzbekistan. Od 2022 roku globalne zakupy utrzymują się na poziomie przekraczającym tysiąc ton rocznie, wyraźnie powyżej średniej z poprzedniej dekady.
Na początku czerwca prezes NBP Adam Glapiński poinformował, że wartość zgromadzonego przez bank centralny złota wynosi już około 324 mld zł. Jak podkreślił, niezrealizowany zysk wynikający ze wzrostu cen kruszcu przekracza obecnie 150 mld zł.
Rosnące zasoby złota oznaczają zmianę w strukturze polskich rezerw. Oficjalne aktywa rezerwowe Polski są warte około 297 mld dolarów, a sam kruszec odpowiada już za blisko 30 proc. ich wartości. Pozostałą część stanowią przede wszystkim waluty obce, depozyty oraz obligacje skarbowe państw rozwiniętych.
NBP nie ujawnia szczegółowego podziału swoich inwestycji, jednak zdaniem ekspertów znacząca część aktywów walutowych pozostaje ulokowana w najbardziej płynnych papierach emitowanych m.in. przez USA, Niemcy czy Francję.
Złoto wraca do łask. Co oznacza to dla Polski i strefy euro?
Rosnący popyt banków centralnych zaczyna wpływać na strukturę światowych rezerw. Z najnowszej analizy Europejskiego Banku Centralnego wynika, że po raz pierwszy w historii wartość złota znajdującego się w rezerwach banków centralnych przewyższyła wartość posiadanych przez nie amerykańskich obligacji skarbowych.
Jeszcze rok temu złoto odpowiadało za około 20 proc. globalnych rezerw. Obecnie jego udział wzrósł do 27 proc., podczas gdy udział amerykańskich obligacji spadł z 25 do 22 proc. Nie oznacza to jednak końca dominacji dolara, który nadal stanowi około 42 proc. światowych rezerw walutowych.
Jak podkreśla Michał Tekliński, ekspert rynku złota Goldsaver i Goldenmark, jest to wydarzenie o historycznym znaczeniu. "To bardzo ważna informacja, bo dawno czegoś takiego na rynkach nie było" - mówi, w rozmowie z wnp.pl. Jak dodaje, banki centralne posiadają obecnie około 36 tys. ton złota, czyli zaledwie o około 2 tys. ton mniej niż w szczytowym okresie systemu Bretton Woods.
Zdaniem ekonomistów zmiany nie są jednak prostą ucieczką od dolara. Za nowym układem rezerw stoją trzy czynniki: rekordowe zakupy złota od 2022 roku, silny wzrost cen kruszcu oraz stopniowe ograniczanie udziału aktywów dolarowych przez część państw. W opinii Teklińskiego proces ten przyspieszył po rosyjskiej inwazji na Ukrainę i zamrożeniu części rosyjskich rezerw walutowych.
W Polsce dyskusja o złocie łączy się z pytaniem o ewentualne wejście do strefy euro. W debacie publicznej regularnie pojawia się przekonanie, że przyjęcie wspólnej waluty oznaczałoby konieczność przekazania większości rezerw, w tym złota, do Europejskiego Banku Centralnego.
Dr Ludwik Kotecki, członek Rady Polityki Pieniężnej i ekonomista Uniwersytetu Warszawskiego, podkreśla jednak, że jest to jeden z najczęściej powtarzanych mitów dotyczących funkcjonowania eurosystemu. Jak wyjaśnia, kraj przystępujący do strefy euro przekazuje jedynie niewielką część swoich aktywów rezerwowych, a wysokość wkładu wynika z tzw. klucza kapitałowego EBC.
Według szacunków Koteckiego polski wkład do EBC wyniósłby około 5-5,5 mld euro, czyli około 2 proc. aktywów rezerwowych. Co więcej, około 85 proc. tej kwoty stanowiłyby waluty obce, a jedynie 15 proc. złoto. Oznacza to, że zdecydowana większość polskich rezerw kruszcu pozostałaby pod kontrolą NBP.
Ekspert zwraca również uwagę, że przekazane aktywa nie znikają, lecz stają się oprocentowaną wierzytelnością banku centralnego wobec EBC.












