Inspektorzy czeskiej Państwowej Inspekcji Rolno-Spożywczej (SZPI) wzięli na tapet filety drobiowe cordon bleu, które sprzedawano w czeskim Lidlu w miejscowości Chomutów. Kontrola wykazała, że opis produktu wprowadzał konsumentów w błąd, co określono jako "nieprawidłowy parametr" - nie spełniał kryteriów, by nazywać go kotletem.
Polski cordon bleu z czeskiego Lidla nie miał właściwości fileta drobiowego
"Potrawa wyglądała na sprasowane mięso o miękkiej konsystencji w kształcie kieszonki, bez włókien mięśniowych typowych dla fileta z piersi kurczaka. Produkt został opisany jako »Filet z piersi kurczaka w panierce, faszerowany serem i szynką drobiową, wstępnie usmażony«" - podaje na swojej stronie czeska inspekcja handlowa. "Konsumentowi podano zatem mylące informacje na temat wyglądu żywności" - dodano w komunikacie.
W ostatnich miesiącach inspekcja miała zastrzeżenia także do innych produktów mięsnych z Polski. W maju w kotletach z indyka, które sprzedawano w sklepie Gornicky w Uściu nad Łabą wykryto salmonellę. W kwietniu bakterie salmonelli wykryto też w mielonym mięsie wieprzowym, które miał w swojej ofercie sklep Tesco w miejscowości Jaroměř.
Czescy producenci uważają, że Lidl i Biedronka w Polsce mają zbyt niskie ceny
Polski drób znalazł się na celowniku Czechów także z innego powodu. Chodzi o jego cenę w polskich Biedronkach i Lidlach. Czescy producenci uważają, że sieci działające w Polsce sprzedają filety z kurczaka zbyt tanio.
Pod ostrzałem znalazło się także masło za 70 gr - o czym pisaliśmy na łamach Interii Biznes. Oburzenie wynika z tego, że Czesi regularnie jeżdżą do Polski po zakupy. Tamtejsze firmy muszą więc nie tylko konkurować ceną między sobą, ale także z sieciami handlowymi znad Wisły.











