Pierwsze polskie truskawki pojawiły się na rynku już na początku kwietnia. Jak opisuje serwis Sad24.pl, sezon rozpoczął się od upraw szklarniowych.
Pierwsze polskie truskawki już są. "Zbiór u nas był w czwartek przed świętami"
"Pierwszy zbiór u nas był w czwartek przed świętami. Nieduży, ale pierwszy" - opowiada Zenon Janiak, sadownik, który razem z żoną Wiesławą od kilku lat uprawia pod Kaliszem truskawki w szklarniach.
Producent zwraca uwagę, że początek sezonu co roku wiąże się z dużą niepewnością zarówno po stronie dostawców, jak i odbiorców. Trudno przewidzieć wielkość zbiorów z dnia na dzień, a jednocześnie handlowcy nie są w stanie precyzyjnie oszacować popytu. Sytuacja stabilizuje się dopiero wraz ze wzrostem podaży.
Sadownicy zwracają uwagę również na problem komunikacyjny. W przestrzeni medialnej pojawiają się informacje sugerujące, że pierwsze polskie truskawki trafiają do sprzedaży dopiero w długi weekend majowy.
"Oczywiście żartuję sobie, że chcę sprostowania, ale chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że pracownicy tych dużych tytułów nie podeszli do sprawy w pełni rzetelnie. Już od kilku lat pierwszymi krajowymi truskawkami na rynku są te szklarniowe, które pojawiają się miesiąc przed owocami z tuneli foliowych" - podkreśla Janiak. W jego ocenie brak rzetelnej informacji wpływa na decyzje zakupowe konsumentów, którzy nie zawsze mają świadomości, że krajowe owoce są dostępne tak wcześnie.
Na rynku hurtowym w Broniszach pod Warszawą krajowe truskawki kosztują obecnie 30-35 zł za kilogram. Tańsze są owoce z importu, za które zapłacimy 11-13 złotych za kilogram.
Podobne różnice widać na Giełdzie Kaliskiej - za polskie truskawki trzeba zapłacić około 32 zł za kilogram, natomiast produkty sprowadzane z zagranicy dostępne są za ok. 10-14 złotych.
Jak rozpoznać polskie truskawki? Eksperci tłumaczą
Problem dezinformacji łączy się z innym zjawiskiem, które, jak co roku, obserwujemy na początku sezonu. Jak informuje portal SadyOgrody.pl, na bazarach i targowiskach ruszyła wiosenna fala nadużyć związanych z oznaczaniem pochodzenia produktów. Importowane truskawki, sprowadzane m.in. z Grecji, Hiszpanii, Maroka czy Egiptu, bywają sprzedawane jako "polskie".
Eksperci podkreślają, że różnice między owocami krajowymi a importowanymi są zauważalne, choć wymagają uwagi. Kluczowy jest zapach, który w przypadku polskich truskawek jest intensywny, szczególnie przy szypułce. Ta z kolei powinna być świeża, zielona i jędrna. Importowane owoce często mają szypułki zwiędłe i mniej sprężyste. Różni się także kolor i sposób dojrzewania - krajowe truskawki zbierane są w pełni dojrzałe, natomiast importowane często trafiają do obrotu, gdy są jeszcze blade.
"Szypułka po czterech dnia transportu, z dalekich krajów, nie jest świeża, jest zmęczona i po niej właśnie widać. Różnica jest też taka, że my zbieramy truskawkę czerwoną, taką jaka powinna być, jej smak pochodzi w 100% od słońca. Importowana zbierana jest "na blado", żeby wytrzymała podróż" - tłumaczą producenci Aldona i Jarosław Radola.











